Strona główna 300KLIMAT Węgiel i konserwatyzm: jak polskie ruchy klimatyczne walczą o przeciwdziałanie zmianom klimatu

Węgiel i konserwatyzm: jak polskie ruchy klimatyczne walczą o przeciwdziałanie zmianom klimatu

przez Barbara Rogala
Demonstracja Młodzieżowego Strajku Klimatycznego przed Pałacem Kultury i Nauki w Warszawie, wrzesień 2020. Fot. Młodzieżowy Strajk Klimatyczny.

W Polsce problem zmian klimatycznych dopiero niedawno stała się częścią ogólnonarodowej debaty. Dwie główne przeszkody – silne uzależnienie gospodarki od węgla i konserwatywny klimat polityczny – powodowały wieloletnią bezczynność polityczną w tej sprawie.

Kiedy w październiku 2020 roku polski rząd wprowadził prawie całkowity zakaz aborcji, przez kraj przetoczyła się fala protestów. Wśród 100 tysięcy osób, które wyszły na ulice stolicy Warszawy, byli także członkowie ruchu klimatycznego.

“Początkowo mieliśmy iść ramię w ramię ze Strajkiem Kobiet i nasze loga miały znaleźć się obok siebie” – mówi nam Piotr Starzewski z polskiego oddziału Fridays For Future, czyli Młodzieżowego Strajku Klimatycznego.

„To był niezwykle kontrowersyjny moment w ruchu” – dodaje. Po wewnętrznej dyskusji aktywiści postanowili nie przystępować do protestów jako organizacja. Zamiast tego, kto chciał wyjechać, robił to samodzielnie.

“Nie chcieliśmy przyłączać się do jawnie antyrządowego protestu, bo zależy nam na utrzymaniu stosunków dyplomatycznych” – wyjaśnia Starzewski.

Inne grupy działające na rzecz klimatu, takie jak polski oddział Extinction Rebellion i polska organizacja Obóz dla Klimatu, otwarcie uczestniczyły w protestach, ich flagi ozdobione logo powiewały obok flag feministycznych i tych niesionych przez aktywistów LGBTQ.

“Nie uważam, że to był dobry krok ze strony niektórych ruchów klimatycznych, że poparły ostatni strajk w sprawie aborcji. Moim zdaniem to nie służyło sprawie klimatu i środowiska, bo mogło odsunąć niektórych ludzi od sprawy klimatu” – mówi Mateusz Piotrowski, członek polskiego oddziału Światowego Ruchu Katolików na rzecz Środowiska.

„Po stronie konserwatystów na pewno jest lęk, że kwestii klimatu może towarzyszyć inna agenda światopoglądowa, a to utrudnia nasze wysiłki” – przekonuje. W Polsce ludzie są i będą konserwatywni. Bez nich nie możemy uratować klimatu”.

Chichot historii

Udział w proteście antyaborcyjnym działaczy na rzecz klimatu pokazuje wyzwanie, przed którym stoi obecnie polski ruch klimatyczny. Walczy o połączenie postępowych idei międzynarodowego ruchu klimatycznego z konserwatywnymi wartościami polskiego społeczeństwa.

“To jest klątwa ruchu klimatycznego w Polsce. Ten problem już raz przerabialiśmy” – mówi Przemysław Sadura, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego i kurator Instytutu Krytyki Politycznej, w ostatnim czasie kierował m. in. badaniami dotyczącymi transformacji energetycznej w Polsce oraz zmianą postaw klimatycznych Polaków w czasie pandemii.

Pod koniec lat 80. ruch ekologiczny w Polsce cieszył się największym poparciem społecznym w swojej historii i dokonał znaczących osiągnięć, takich jak wstrzymanie budowy elektrowni jądrowej w Żarnowcu, wyjaśnia Sadura. Jednak ruch upadł po sporze o to, czy głosować za zakazem aborcji.

„Feministki się wyłączyły, a dla pro-liferów poparcie legalizacji aborcji było granicą nie do przekroczenia” – mówi. “I tak najbardziej obiecująca polityczna inicjatywa lat 90-tych się podzieliła i rozpadła. To byłby chichot historii gdybyśmy znowu utknęli w takich dyskusjach”.

Fot. Extinction Rebellion Poland na Strajku Kobiet w Warszawie, październik 2020 roku. Fot. Extinction Rebellion Polska.

Ruchowi nie udało się później założyć partii politycznej, a tematyka klimatu i ekologii została wprowadzona do polskiej debaty politycznej z zewnątrz: przez Unię Europejską, partie międzynarodowe takie jak Europejscy Zieloni czy organizacje pozarządowe, takie jak Greenpeace.

Narracje te nie zawsze były dostosowane do polskiego społeczeństwa i jego wartości. To, według Sadury, jest główny powód, dla którego nie udało im się uzyskać większego poparcia.

Dziś także debata o klimacie w Polsce uwikłana jest w konflikt między polityczną prawicą a lewicą.

Węgiel i konserwatyzm

Jeśli chodzi o politykę klimatyczną, rządzące Prawo i Sprawiedliwość (PiS) wydaje się utrzymywać zależność Polski od węgla – przynajmniej w dającej się przewidzieć przyszłości.

Kraj nadal wytwarza około 70 procent energii elektrycznej przy użyciu szkodliwego dla klimatu paliwa kopalnego i wspiera go hojnymi dotacjami. W 2021 roku 8 mld zł ze środków publicznych ma trafić na paliwa kopalne.

Polska nie zobowiązała się także do celu neutralności klimatycznej do 2050 roku, w przeciwieństwie do wszystkich innych państw członkowskich UE, a rząd przewiduje jedynie zamknięcie ostatniej kopalni węgla do 2049 roku, symbolicznie dostosowując się do daty proponowanej przez UE.  Ostatni dokument prezentujący strategię energetyczną Polski do 2040 roku został określony przez niemiecki think tank Ember jako „rozczarowująco mało ambitny”.

Ale PiS nie jest osamotniony w Polsce: także wśród przeciwników politycznych rządzącej partii, od skrajnej prawicy po lewicę, żadna partia nie ma planu wycofania się z węgla przed 2035 rokiem.

Tymczasem wielu Polaków uważa, że ​​zmiany klimatyczne należy traktować priorytetowo. Z niedawnego sondażu ośrodka badawczego PEW wynika, że ​​53 proc. Polaków uznało zmiany klimatyczne za „bardzo poważny problem” w 2020 r., w porównaniu z 19 proc. w 2015 r. i 31 w 2010 r. Dwie trzecie respondentów w 2020 r. twierdziło również, że rząd robi niewiele w ramach walki ze zmianami klimatu. Ta zmiana opinii znajduje odzwierciedlenie w politycznej zmianie wokół kwestii klimatu.

„Między wyborami w 2015 i 2019 widać różnicę – kwestie klimatyczne, polityczne, ekologiczne zaczęły się pojawiać w programach wyborczych” – mówi Przemysław Sadura z UW. Dodaje, że zwiększony nacisk na kwestie klimatyczne nie oznacza jednak prawdziwego priorytetowego potraktowania tej kwestii. “W sztabach powstało przekonanie, że trzeba mieć coś do powiedzenia na ten temat, choć głównie po to, żeby go “odfajkować”.

Efekt Grety?

Choć trudno jest jednoznacznie określić, co spowodowało to przesunięcie opinii, wydaje się, że wschodzący polski ruch klimatyczny wywarł na nie wpływ.

W Polsce ruchy młodzieżowe na rzecz klimatu powstały, podobnie jak w innych krajach, z inspiracji szwedzką uczennicą Gretą Thunberg, która w 2018 roku zainicjowała globalny ruch strajków na rzecz klimatu. W marcu 2019 roku pod nazwą Młodzieżowy Strajk Klimatyczny (MSK) tysiące uczniów i studentów z całego kraju wyszło na ulice domagając się sprawiedliwości klimatycznej dla swojego pokolenia, edukacji klimatycznej w szkołach i politycznej odpowiedzi na kryzys klimatyczny oparty na nauce. Polska ma też własny oddział brytyjskiej grupy Extinction Rebellion (XR). Polski oddział powstał w lutym 2019 roku, około pół roku po powstaniu ruchu brytyjskiego.

W kraju, gdzie około 90 procent Polaków jest uznawanych za katolików, istnieje także lokalny oddział Światowego Ruchu Katolików na rzecz Środowiska. Powstał na początku 2018 roku, tuż przed Konferencją ONZ w sprawie Zmian Klimatu (COP 24) w Katowicach. Zamiast protestować na ulicach, ruch katolicki, który działa raczej jako organizacja, a nie ruch oddolny, koncentruje się na edukacji klimatycznej i ekologicznej transformacji, takiej jak przyjazna dla klimatu termomodernizacja budynków w około 11 000 parafiach w całym kraju.

Prawdopodobnie najbardziej radykalną polską grupą klimatyczną, zarówno pod względem postulatów, jak i sposobów działania (poprzez pokojowe akcje nieposłuszeństwa obywatelskiego), jest organizacja o polskich korzeniach. Obóz dla Klimatu wywodzi się z Obozu dla Puszczy, ruchu, który powstał podczas protestu przeciwko nielegalnym wycinkom w Puszczy Białowieskiej w latach 2016-2018.

„Mamy wrażenie, że jesteśmy wyjątkowe w porównaniu na tle innych ruchów klimatycznych, bo przesuwamy granice radykalności” – powiedziała nam jedna z aktywistek, która woli pozostać anonimowa, ponieważ czuje się zagrożona i inwigilowana przez policję.

W 2019 roku grupa przeprowadziła pierwszą masową akcję obywatelskiego nieposłuszeństwa na terenie kopalni węgla brunatnego Tomisławice.

„Walczymy też o prawa osób LGBTQ, walczymy z queerofobią, poruszamy tematy związane z feminizmem, otwarcie mówimy o antykapitaliźmie, byciu antypaństwowym i antypolicyjnym” – wyjaśnia aktywistka.

Antykapitalistyczna postawa tej grupy to kolejna rzadkość w ruchu klimatycznym. Podczas gdy międzynarodowi działacze na rzecz klimatu są bardziej otwarci na krytykę kapitalizmu, polski ruch odmawia wzywania do wielkich zmian gospodarczych.

“Trudno mi poprzeć hasło antykapitalizmu” – mówi Starzewski z Młodzieżowego Strajku Klimatycznego. Polscy działacze mówią raczej o zrównoważonym rozwoju, przeciwstawiają się konsumpcjonizmowi czy chciwości, ale nie o radykalnych zmianach systemu.

Krytyczna refleksja nad kapitalistycznym systemem gospodarczym i jego związkiem z kryzysem klimatycznym, choć nie tak kontrowersyjna w Europie Zachodniej, w Polsce pozostaje raczej marginalna.

Wpływy polityczne

„W roku 2018 byliśmy w Polsce jeszcze w stanie głębokiego denializmu problemów klimatycznych” – mówi aktywista Patryk Kowalczyk z XR Poland. “Jak ja zaczynałem w XR, ministrem energii był Krzysztof Tchórzewski, który mówił, że CO2 jest dobre, bo drzewa szybciej rosną, a Ostrołęka C miała powstać jako elektrownia węglowa [dziś kontrolowany przez rząd Orlen planuje wybudować tam elektrownię gazową – przyp. red]”.

“Ruchy klimatyczne wniosły bardzo duży wkład we wprowadzenie klimatu do mainstreamu debaty publicznej” – mówi Maciej Józefowicz, rzecznik polskich Zielonych. “Dzięki działaniom Młodzieżowego Strajku Klimatycznego czy Extinction Rebellion Polki i Polacy mogli się dowiedzieć, że kryzys klimatyczny nie jest tylko wyzwaniem, które martwi naukowców, ale najważniejszym problemem dla młodych ludzi na całym świecie”.

Bartek Wejman z nowej partii Polska 2050, która domaga się neutralności klimatycznej do 2050 roku, zgadza się, że to aktywiści i naukowcy wprowadzili temat kryzysu klimatycznego do dyskursu publicznego w Polsce.

“Presja społeczna jest niezbędnym elementem polityki. I dobrze dyscyplinuje siły polityczne” – dodaje.

Smog przyspiesza debatę

Jednak skuteczność ruchu klimatycznego w Polsce nie sprowadza się tylko do „efektu Grety Thunberg” – uważa profesor Sadura z UW. Podkreśla wpływ europejskiej i światowej dyskusji politycznej na temat zmian klimatycznych w ostatnich latach, m. in. rozmów o realizacji Zielonego Ładu i Porozumienia Paryskiego.

Ponadto, w Polsce na krótko przed pojawieniem się Grety na pierwszy plan w publicznej debacie wysunęły się kwestie zanieczyszczenia powietrza.

„Ruchy antysmogowe złapały temat ekologii i klimatu w sposób, który był dla ludzi ważny. Pokazały, że jakość powietrza jest w Polsce fatalnie zaniedbana na tle europy i krajów OECD” – mówi Sadura.

“Paradoksalnie, więcej dla sprawy zrobiły polskie alarmy smogowe niż Extinction Rebellion czy Obóz dla Klimatu, bo przeciętny Kowalski miesza ze sobą klimat i środowisko, a te alarmy pokazały, że problemy ekologiczne dotyczą jakości naszego życia, zdrowia – nas bezpośrednio” – dodaje.

Skupienie na kwestiach środowiskowych, a nie na zmianach klimatycznych, było również strategią organizacji katolickiej. Podczas gdy na poziomie globalnym grupa działa pod nazwą „Katolicki Ruch Klimatyczny”, polski oddział postanowił nazwać się „Ruchem Katolików na rzecz Środowiska”.

Zdaniem manager operacyjnej w polskim oddziale Global Catholic Climate Movement Magdaleny Kadziak i doradcy programowego Global Catholic Climate Movement Mateusza Piotrowskiego, słowo „klimat” może, ich zdaniem, wywołać negatywne skojarzenie z rewolucją kulturalną, o którą nawołują niektórzy działacze klimatyczni. Uważają, że to zniechęciłoby konserwatywną część społeczeństwa, do której ruch chce dotrzeć.

Klimat dla wszystkich, nie tylko dla lewicy politycznej

Podczas gdy działacze na rzecz klimatu w innych krajach europejskich, takich jak Wielka Brytania i Niemcy, otwarcie wzywają do szeroko zakrojonych postępowych zmian – w tym praw kobiet, praw LGBTQ, antyrasizmu i antykapitalizmu – polscy aktywiści są bardziej wstrzemięźliwi. Choć większość z nich przyznaje, że ich światopogląd jest raczej progresywny, nie chcą być kojarzeni z lewicą polityczną.

„W naszym kraju traktowanie ekologii jako lewicowej moim zdaniem nie pomaga sprawie. Bo to nie “lewicowa fanaberia”, ale żywotne zagrożenie życia” – mówi Kowalczyk. „Zależy nam na tym, żeby przyciągnąć ludzi konserwatywnych [do naszej organizacji], ale przy obecnej polaryzacji trudno jest to osiągnąć”.

Starzewski z Młodzieżowego Strajku Klimatycznego dodaje: „Kryzys klimatyczny trzeba postrzegać ponad podziałami. Chodzi o to, że bez względu za kim jesteś, ta sprawa i tak Cię dotknie – to ważna perspektywa, szczególnie w dzisiejszej Polsce.”

„Jak się spyta wyborców, także prawicowych, to są bardzo zatroskani o kwestie środowiska i klimatu. Takie kwestie jak walka ze smogiem czy upałami to troska o dobro wspólne, wymaga ona odpartyjnienia” – mówi Piotrowski. „Ideologizacja prawicowa czy lewicowa nie służy celowi, jakim jest działanie na rzecz tych spraw”.

Jednak niektórzy aktywiści obawiają się, że kwestia klimatu może zostać zawłaszczona przez prawicę i narodową retorykę.

„Gdy przywódcy polityczni zaczęli dyskutować o klimacie, okazja do rozmowy o klimacie jako kwestii egzystencjalnej została natychmiast zmarnowana i pomieszała się z retoryką nacjonalistyczną” – mówi anonimowy działacz Obozu dla Klimatu.„Nagle mówimy o polskich parkach narodowych i polskich rodzinach zagrożonych kryzysem klimatycznym”.

Dla ruchu obozów klimatycznych nie jest to sprawa narodowa, ale globalna. „Naszych pobudek nie da się zawęzić do kategorii narodowych” – wskazują.

Jednak prof. Sadura twierdzi, że fakt, iż problem ten nie jest już własnością lewicy politycznej, ale stał się bardziej uniwersalny, jest dobrym zjawiskiem. Porównuje ten proces do niemieckiej transformacji energetycznej, która cieszy się szerokim poparciem społecznym.

“Energiewende w Niemczech to nie był program wywalczony i implementowany dzięki najbardziej radykalnym częściom partii Zielonych, wcale nie”– mówi. „W dużym stopniu to był ruch oddolny oparty na prosumenckich spółdzielniach ze społeczności lokalnych. Także w Niemczech nie dałoby się wiele zrobić bez społeczności konserwatywnych”.

To, że kwestie klimatyczne przeniosły się z marginesu społecznej debaty do centrum politycznego w Polsce, jest ostatecznie dobrą wiadomością dla działań na rzecz klimatu – podsumowuje.


Tekst Barbary Rogali z 300Gospodarki ukazał się w oryginale w języku angielskim na łamach portalu Clean Energy Wire. Jest dostępny pod tym linkiem.

Potrzebujemy masowego, symbolicznego ataku na konsumpcjonizm i pogoń za wzrostem PKB za wszelką cenę – wywiad z filozofką Ewą Bińczyk

Powiązane artykuły

Zostaw komentarz