W głośnym artykule z 2017 roku magazyn The Economist ogłosił, że dane to ropa XXI wieku. Inni eksperci wskazują, że dane są dla gospodarki naszych czasów bardziej jak powietrze, a nie ropa. Niezależnie jednak od zajmowanego stanowiska pewne jest, że bez danych nie mogłyby się rozwijać nowoczesne sektory kształtujące nasze codzienne życie.

To dane odpowiadają za sukces gigantów takich jak Microsoft, Facebook, Netflix czy Uber. Każde większe przedsiębiorstwo posiada szafy serwerowe, których awaria uniemożliwia pracę w równym stopniu, co brak prądu.

Ale szafy zaczynają wychodzić z mody (a nie odwrotnie). Po co gromadzić i zarządzać danymi na własnej infrastrukturze, po co administrować serwerami i utrzymywać sztab informatyków, po co samemu zabezpieczać i walczyć z cyberprzestępcami? Wszystko to można mieć dzięki wyspecjalizowanym centrom danych, które współdzieląc zasoby pomiędzy wielu użytkowników pozwalają na znaczące ograniczenie kosztów przy jednoczesnym zapewnieniu jakości i niezawodności usług.

W odróżnieniu od modelu tradycyjnego, zakładającego instalację oprogramowania na komputerach poszczególnych użytkowników, chmura wykorzystuje usługi dostarczane z zewnątrz przy pomocy łącza internetowego. Dane są więc przechowywane w wielkich centrach danych zlokalizowanych poza firmą.

W zakres usług chmury obliczeniowej może wchodzić też udostępnianie mocy obliczeniowej, przestrzeni dyskowej, platform programistycznych czy też konkretnego oprogramowania potrzebnego użytkownikowi. Oznacza to, że przedsiębiorstwo może korzystać z pełnej funkcjonalności systemów informatycznych bez konieczności zakupu licencji, wyposażania serwerowni czy utrzymywania rozbudowanego działu IT.

Jakie są rodzaje chmury, z jakich usług można w jej ramach korzystać, a co najważniejsze – jakie kroki mogą podjąć przedsiębiorstwa zarówno prywatne, jak i publiczne? O wszystkim tym piszemy w najnowszym raporcie 300Research „Chmura nad Polską”, który jest dostępny już teraz [pdf].