Wino gronowe z Polski? Pytanie na pierwszy rzut oka absurdalne. Tradycji winiarskich nigdy w Polsce nie było, jeśli nie liczyć produkcji win na bazie rodzimych owoców.

Produkcji otoczonej zresztą złą sławą od czasu kryzysu przełomu lat 70. i 80. Wtedy to, wobec niedoborów rynkowych, tradycyjny proces fermentacji przy użyciu cukru i drożdży zastąpiony został zwyczajną „dolewką” wody i spirytusu.

Sprawę dodatkowo pogorszyło stosowanie niskiej jakości surowców. W efekcie powstało bardzo tanie i wysokoprocentowe wino, a pamięć o nim jako o „jabolu”, „siarze” czy „bełcie” położyła się długoletnim cieniem na polskim winie owocowym.

Nedawno Polskę odwiedził jednak Vincenzo Zampi, francuski ekonomista i producent wina, który przekonywał, że nigdy nie należy mówić nigdy, a biznes winiarski rozwija się dzięki drożdżom innowacji oraz umiejętnie prowadzonemu marketingowi.

Dowodzi tego francuski Burgund, który przestał być konkurencyjny cenowo po wprowadzeniu na przełomie XVII i XVIII w. przez Anglię wysokich ceł na francuski import.

Producenci wina w Bordeaux postanowili jednak „upgrade’ować” swój produkt, podnosząc jego jakość i kierując go do nowych klas rządzących w Anglii. Strategia okazała się skuteczna.

Mało kto wie, że również szampan, kojarzony dziś z sukcesem i dobrobytem, jeszcze na początku XVII wieku był uznawany za wino podrzędnej jakości.

Jego „wynalazca” Dom Perignon usprawnił proces produkcji, co pozwoliło uzyskać trunki najwyższej jakości.

Przekonał również innych, że bąbelki, uznawane dotychczas za defekt szampana, mogą być dodatkową zaletą, przeznaczoną dla nielicznych. W ten sposób szampan stał się napojem arystokracji.

Przejście francuskiego wina od modelu konsumpcji „z potrzeby” do modelu konsumpcji „z wyboru” pokazuje, jak ważne jest znalezienie niszy na rynku oraz zidentyfikowanie potrzeb i aspiracji grupy docelowej. W ten sposób można stworzyć markę przekonującą o wyjątkowości tych, do których jest adresowana.

Od 2010 r. produkcja wina gronowego w Polsce dynamicznie rośnie. Jej wielkość w przeciągu ośmiu lat zwiększyła się ponad dwunastokrotnie, z 412 do 5 207 hektolitrów w 2018 r. Wprawdzie w skali globalnej wolumen polskiej produkcji nie robi jeszcze wrażenia, to dynamika zjawiska oraz rosnąca jakość polskich win są zauważalne. Tym bardziej wobec globalnego zastoju – zarówno w produkcji, jak i konsumpcji wina gronowego.

Produkcja wina gronowego w Polsce

Produkcja wina gronowego w Polsce

Wyraźnie służy nam w tym wypadku ocieplenie klimatu. Stwarza ono korzystne warunki do produkcji wina gronowego w południowych regionach Polski, jednocześnie jednak przysparzając kłopotów tradycyjnym producentom,  czyli Francji, Włochom i Hiszpanii.

Wzrosty polskich producentów, takich jak Grupa Ambra, świadczą o tym, że polskie wina gronowe mogą konkurować z francuskimi czy włoskimi. Wyzwanie podjęli również polscy producenci wina owocowego, którzy dysponują najlepszym jakościowo surowcem.

Pozostaje im tylko wykreować grupę potencjalnych odbiorców i „odczarować” złą sławę z lat 70. Żeby polskie wino zagościło nie tylko na polskich stołach, potrzeba promocji i regulacji.

>>> Czytaj też: Dlaczego pogardzane do niedawna różowe wino podbiło Francję