Dziś rozpoczyna się szczyt klimatyczny Organizacji Narodów Zjednoczonych COP25 w Madrycie.

Przez kolejne dwa tygodnie tysiące polityków, przedstawicieli biznesu, firm i niezależnych organizacji będą dyskutowały o tym, w jaki sposób ograniczyć skalę ocieplenia klimatu na Ziemi.

Poniżej przedstawiamy krótką ściągawkę, co należy wiedzieć o szczycie i w ogóle gdzie jesteśmy (Polska i świat), jeśli chodzi o walkę ze zmianą klimatu.

Co na razie wiemy: Porozumienie z Paryża, na które zgodziły się wszystkie kraje świata (USA wypowiedziały umowę, ale ta rezygnacja wejdzie w życie dopiero dzień po wyborach nowego prezydenta USA) zakłada, że wzrost średniej temperatury na świecie nie przekroczy 1,5-2 stopni Celsjusza w porównaniu do ery przedprzemysłowej.

Oznacza to, że światowe emisje powinny spadać średnio o 7,6 proc. rocznie (lub 2,7 proc., jeśli celem jest ocieplenie o 2 stopnie) do 2030 roku. Jednak na razie zamiast takiego spadku obserwujemy wzrost światowych emisji o 1,5 proc. rocznie.

Przez ten coroczny wzrost będzie nam coraz trudniej spełnić postanowienia paryskie.

Jeśli rządy światowe będą robić tylko i dokładnie tyle, ile do tej pory obiecały, to nie skończy się dobrze: przewiduje się, że w takim scenariuszu średnia temperatura na świecie wzrośnie o 3,2 stopnia Celsjusza do końca tego wieku.

Oznacza to, że nie tylko znikną narody wyspiarskie, ale też poważne problemy będą mieć takie kraje, jak Bangladesz czy Stany Zjednoczone, gdzie duża część wybrzeży zniknie pod wodą.

Oznacza to też miliony lub dziesiątki milionów uchodźców klimatycznych.

Co się wydarzy na COP25? Negocjacje na szczycie w Madrycie są kontynuacją tego, co działo się w zeszłym roku podczas COP24 w Katowicach.

W stolicy Śląska przyjęto wielostronicowe wytyczne nt. tego, jak zaimplementować Porozumienia Paryskie, jednak dwie ważne rzeczy wciąż są nierozwiązane: kwestia handlu emisjami CO2 oraz to, jak długo państwa powinny wdrażać swoje własne cele klimatyczne.

Oprócz dyskusji nad reformą rynku handlu emisjami CO2 i ramami czasowymi dla zobowiązań klimatycznych tematami pobocznymi będą m. in. sprawiedliwa transformacja energetyczna, wprowadzenie Zielonego Nowego Ładu (Green New Deal), bioróżnorodność czy elektromobilność.

Polskę podczas dnia otwierającego konferencję reprezentuje premier Mateusz Morawiecki i minister klimatu Michał Kurtyka.

2 grudnia kończy się prezydencja Polski COP24, która zostanie przekazana kolejnemu krajowi – Chile, w stolicy którego oryginalnie miał się odbyć szczyt, ale został odwołany w ostatniej chwili ze względu na zamieszki.

Co obecnie deklaruje Polska? Opublikowany w listopadzie projekt Polityki Energetycznej Polski do 2040 roku (PEP2040) – który jest strategią rozwoju polskiego sektora paliwowo-energetycznego – zakłada, że w 2030 roku węgiel wciąż będzie miał między 56 a 60 proc. udziału w wytwarzaniu energii elektrycznej.

Natomiast za 11 lat odnawialne źródła energii mają stanowić 21-23 proc. w finalnym zużyciu energii. Realizację tego celu ma umożliwić rozwój fotowoltaiki (od 2022 r.) oraz morskich farm wiatrowych (po 2025 r.).

Ten plan nie jest ambitny: jeśli go wdrożymy to nie wykonamy nawet celu, który wytyczyła nam Unia Europejska (25 proc. energii odnawialnej w miksie energetycznym do 2030).

Dodatkowo rząd zakłada, że głównym narzędziem redukcji emisji w Polsce będzie wdrożenie w 2033 r. energetyki jądrowej – do 2043 r. ma powstać 6 bloków jądrowych o mocy całkowitej 6-9 GW.

Co po Madrycie? Szlak konferencyjny – przynajmniej w Europie – nie kończy się na COP25. W grudniu odbędzie się szczyt Rady Europejskiej, podczas którego szefowie państw Unii będą rozmawiać m. in. o neutralności klimatycznej.

Według ekspertów, podczas COP25 w Madrycie Unia Europejska ogłosi swój cel na rok 2050, który zostanie ustalony podczas szczytu Rady zaplanowanego równolegle z końcówką COP – 12-13 grudnia.

Jeśli to się nie wydarzy w grudniu to kolejną okazją dla Unii będzie szczyt przywódców w marcu 2020 – to ostatni dzwonek, aby zatwierdzić porozumienie o neutralności klimatycznej przed kolejnym światowym szczytem klimatycznym COP26.

Przywódcy unijni w grudniu będą także dyskutować nad utworzeniem Funduszu Sprawiedliwej Transformacji, który ma pomóc krajom UE najbardziej uzależnionym od węgla (czyli Polsce).

>>> Czytaj więcej: Jeśli UE stworzy Fundusz Sprawiedliwej Transformacji Energetycznej, Polska zostanie jego największym beneficjentem

Na poprzednim szczycie Rady w czerwcu grupa państw – wśród nich Polska – zablokowała decyzję o dążeniu UE do neutralności klimatycznej do 2050 roku.

Nie wiadomo, czy tym razem Polska zagłosuje za neutralnością. Na ostatnim szczycie wielu przedstawicieli Polski nieoficjalnie przyznawało, że rząd byłby w stanie poprzeć takie dążenia, jeśli Unia spełniłaby trzy nasze warunki: pieniądze, pieniądze i pieniądze.

Przywódcy UE chcą oczywiście osiągnąć pełne porozumienie wszystkich państw członkowskich, jednak należy pamiętać, że z formalnego punku widzenia Polska nie może zawetować umowy. Do porozumienia dotyczącego osiągnięcia neutralności klimatycznej przez UE wystarczy większość kwalifikowana.

>>> Czytaj też: Co to jest neutralność klimatyczna i dlaczego to taki problem dla Polski [EXPLAINER]