„Budżet bez deficytu w 2020 jest naszym zdaniem technicznie możliwy, ale dużym kosztem”, piszą na Twitterze analitycy ING Banku Śląskiego.

Według ekonomistów wspomniane „duże koszty” należą do trzech kategorii.

„Po pierwsze kosztem dochodów jednorazowych (z likwidacji OFE). Po drugie podwyżki podatków (akcyza!) oraz składek na ZUS. Po trzecie kosztem samorządów, które wezmą na siebie część obniżki PIT. Dodatkowo (po 4.) potrzebne byłyby cięcia wydatków na usługi publiczne (np. zdrowie i edukację)” – pisze ING.

„Sądzimy, że nie wszystkie te punkty wejdą w życie i jakiś deficyt w budżecie się pojawi. Z pewnością pojawi się także deficyt w całym sektorze finansów publicznych”, dodają analitycy.

Według ostatniej prognozy ekonomistów ING deficyt sektora finansów publicznych wyniesie 1,3 proc. PKB w 2020 r.

„Prognozę tę zrewidujemy po przedstawieniu ustawy budżetowej. Tym niemniej, nawet jeśli w budżecie centralnym nie będzie deficytu, to będzie on w całym sektorze finansów publicznych.”

Dziennik Rzeczpospolita podaje w dzisiejszym wydaniu, że rząd chce uchwalić pierwszy w historii III RP budżet bez deficytu.

>>> Czytaj więcej na ten temat: Czy Polska uchwali przełomowy budżet bez deficytu?

>>> Czytaj też: Ekonomiści: Polski złoty mocno spadł przez argentyńskie peso i kredyty frankowe