Od niemal 30 lat Polska cieszy się stabilnym i stosunkowo wysokim wzrostem gospodarczym. W przyszłości jednak bez osiągnięcia odpowiednio wysokiego poziomu nakładów inwestycyjnych nie będziemy w stanie utrzymać obecnego tempa wzrostu. Tymczasem zgodnie z obecnymi danymi i prognozami nie mamy podstaw do optymizmu.

Polska jest, oprócz Australii, jedynym krajem należącym do OECD, który przez 27 lat nieprzerwanie notował wzrost gospodarczy. Średnio polska gospodarka rozwijała się w tempie 4 proc. rocznie.

W drugim kwartale 2019 roku, zgodnie z danymi Głównego Urzędu Statystycznego, odnotowano z kolei wzrost PKB rok do roku na poziomie 4,4 proc., czyli trzykrotnie więcej, niż w przypadku pozostałych krajów unijnych.

Dla utrzymania takiego tempa wzrostu istotne jest stymulowanie głównych obszarów wpływających na tworzenie produktu krajowego brutto – inwestycji, konsumpcji oraz eksportu.

W ostatnich latach można jednak było dostrzec rosnącą dysproporcję znaczenia konsumpcji w tworzeniu PKB w porównaniu, przede wszystkim, do inwestycji.

Zostajemy w tyle za regionem

Zgodnie z raportem „Inwestycje w Polsce. Szanse i zagrożenia” Związku Przedsiębiorców i Pracodawców ,pod względem nakładów inwestycyjnych wyraźnie odstajemy nie tylko od średniej unijnej, ale także od innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Wyższe tempo inwestycji niż my miały takie kraje, jak Czechy, Estonia, Węgry czy Rumunia.

 

Za to w innych kategoriach wpływających na tempo PKB albo dorównywaliśmy reszcie, albo byliśmy lepsi.

Do podobnych wniosków co ZPP dochodzą także eksperci Banku Pekao w swoim raporcie „Polska gospodarka i wyzwania na najbliższe dekady”. Autorzy tego raportu zwracają uwagę przede wszystkim na stosunkowo niski poziom inwestycji w sektorze przedsiębiorstw prywatnych.

W strukturze przedmiotowej polska gospodarka cierpi na brak inwestycji w maszyny i urządzenia.

Słabe wyniki wskaźnika inwestycji polskich przedsiębiorstw prywatnych nie umknęły również uwadze agencji ratingowej Fitch, która m.in. z tego właśnie powodu, pomimo utrzymywania się wysokiego poziomu konsumpcji, obniżyła prognozy wzrostu gospodarczego w Polsce w latach 2019-2021 do kolejno: 4,1 proc., 3,3 proc. i 2,9 proc. rok po roku.

Niestety, zgodnie z oczekiwaniami ekspertów sytuacja nie ulegnie poprawie w najbliższym czasie, zwłaszcza w obliczu zapowiadanego zwiększenia poziomu płacy minimalnej, uruchomienia PPK, zniesienia limitu trzydziestokrotności stawek ZUS, czy ograniczenia wpływu środków unijnych do Polski.

Zdaniem analityków mBanku może wręcz dojść do zmniejszenia poziomu wydatków inwestycyjnych prywatnych przedsiębiorstw, zwłaszcza w czwartym kwartale 2020 roku.

Z kolei spadek wpływów środków z Unii Europejskiej może również przyczynić się do gwałtownego spadku wartości inwestycji jednostek samorządu terytorialnego – mBank przewiduje ograniczenie ich wartości nawet o 30 proc. w 2020 roku.

Nieco bardziej optymistycznie w przyszłość patrzy Narodowy Bank Polski, który w swoim Szybkim Monitoringu dla III kwartału 2019 roku ocenia perspektywy rozwoju dla inwestycji w polskich przedsiębiorstwach jako korzystne. Eksperci NBP zwracają uwagę na historycznie wysokie wykorzystanie zdolności produkcyjnych oraz wzrost inwestycji budowlanych, które mogą służyć zwiększeniu powierzchni produkcyjnych.

Jednak nawet NBP zauważa, że „[r]elatywnie wolniej (od przedsiębiorstw sektora publicznego – przypis red.) – i także nieco wolniej niż w poprzednim kwartale – rozwijała się aktywność inwestycyjna w prywatnych podmiotach krajowych (wzrost o 12,4 proc. rok do roku, 14 proc. rok do roku w IV kwartale ub.r.). Ze względu na fakt, że jest to tendencja kilkuletnia może to negatywnie wpływać na konkurencyjność tej grupy podmiotów zwłaszcza w porównaniu z firmami zagranicznymi, w których stopa inwestycji (t.j. inwestycje w relacji do posiadanego majątku) systematycznie rośnie„.

Co można zrobić?

W średnim terminie, zgodnie z opinią ekspertów Banku Pekao, kluczowe mogłoby być – postulowane zresztą przez samych przedsiębiorców – zwiększenie przejrzystości i stabilności regulacji prawnych wprowadzanych w Polsce często w dużym tempie, w nieprzemyślany sposób i z krótkim vacatio legis, co naraża przedsiębiorców na nieprzewidziane koszty w krótkim terminie.

Sytuację mogłoby poprawić znaczące spowolnienie tempa wprowadzanych zmian i wydłużenie i pogłębienie okresu konsultacji wprowadzanego prawa z samymi przedsiębiorcami.

Kolejną zachętą do inwestowania byłoby wsparcie inwestycji w automatyzację, robotyzację i informatyzację produkcji w firmach MSP.

Według ekonomistów Banku Pekao odpowiednim instrumentem do realizacji tego postulatu jest liberalizacja kryteriów ilościowych „Ustawy o wsparciu nowych inwestycji” z maja 2018 (nazywanej także ustawą rozszerzającą działanie Specjalnych Stref Ekonomicznych na cały kraj) – obecne kryteria są bowiem zbyt rygorystyczne dla większości małych i średnich przedsiębiorstw.

Innym narzędziem, za pomocą którego państwo zachęciłoby przedsiębiorców do inwestowania są preferencyjne, niskooprocentowane kredyty dla MSP na cele związane ze wzrostem produktywności oraz wzrostem poprawy efektywności energetycznej.

Należałoby rozważyć utworzenie funduszu wspierającego tego typu inwestycje, który obniżałby koszt udzielenia „zwykłego” kredytu inwestycyjnego przez bank. Kapitał kredytu pochodziłby częściowo z banków (część oprocentowana rynkowo), częściowo zaś ze specjalnego funduszu (część nieoprocentowana)” – czytamy w raporcie Banku Pekao.

Zbyt mało pracowników

Z kolei Związek Przedsiębiorców i Pracodawców zwraca uwagę na problem braku pracowników w Polsce spowodowany z jednej strony rosnącymi potrzebami przedsiębiorstw, a z drugiej trudną sytuacją demograficzną w kraju.

W związku z tym ZPP postuluje wprowadzenie ułatwień w podejmowaniu pracy i osiedlaniu się w Polsce pracowników ze Wschodu, głównie z Ukrainy, włącznie z ułatwieniem pozyskiwania prawa stałego pobytu, edukacji i sprowadzenia do Polski rodzin, a także z możliwością uzyskania polskiego obywatelstwa.

Ponadto ZPP proponuje m.in. podniesienie kwoty wolnej od podatku do 16 tys. zł, zaproponowanie zmian przyspieszających czas trwania rozpraw gospodarczych „do poziomu Szwajcarii”, oraz przyspieszenie inwestycji infrastrukturalnych ułatwiających przemieszczanie się ludności.

Czytaj także:

>> 4 powody, dla których inflacja wzrośnie do 4,5% na początku przyszłego roku

>> W co inwestują polscy przedsiębiorcy w poszczególnych województwach? [MAPA DNIA]