Według niemieckiego dziennika Frankfurter Allgemeine Zeitung Commerzbank rozważa odroczenie sprzedaży polskiego mBanku ze względu na małe zainteresowanie nabywców, których odstraszyły problemy z kredytami frankowymi.

W grudniu prezes Commerzbanku Martin Zielke w wywiadzie dla niemieckiego dziennika Frankfurter Allgemeine Zeitung (FAZ) na temat sprzedaży mBanku mówił: “Taki proces zawsze jest trudny do przewidzenia, ale naszą ambicją jest, by zakończyć go do końca przyszłego roku. Wszystko idzie gładko, widzi pan, że mówiąc o tym jestem bardzo zrelaksowany.”

W międzyczasie okazało się, że – wbrew oczekiwaniom – polski oddział mBanku cieszy się niewielkim zainteresowaniem nabywców.

W związku z tym, zgodnie z informacjami FAZ, Commerzbank rozważa odroczenie sprzedaży mBanku; wcześniej Commerz definiował transakcję jako konieczną dla szybkiej realizacji swojej strategii.

Kto dziś chce kupić mBank? Na koniec stycznia kontrolowany przez rząd i drugi co do wielkości polski bank Pekao miał złożyć ofertę na zakup mBanku.

Ponadto, zgodnie z informacjami przekazanymi FAZ, kupnem zainteresowani są amerykańscy inwestorzy finansowi Blackstone i Apollo. Ci jednak według ekspertów nie są już rozważani jako nabywcy.

Nie jest jasne, czy ich oferty były dla Commerzbanku zbyt niskie, czy też inwestorzy finansowi z własnej inicjatywy wycofali się z wyścigu.

Commerzbank nie chce sprzedać swojej polskiej filii zbyt tanio – to nadal bardzo cenne aktywo. A brak konkurencji dla Pekao oznacza, że Commerbank ma w procesie sprzedaży słabą pozycję negocjacyjną i może nie dostać za mBank tyle, ile by chciał.

Z czego wynikają problemy ze sprzedażą? Według informacji FAZ z kręgów finansowych, liczba kredytów we frankach szwajcarskich zaciągniętych w mBanku – a raczej ich niepewna sytuacja prawna – odstrasza inwestorów.

Przed kryzysem finansowym wiele banków w Polsce udzielało osobom prywatnym kredytów we frankach szwajcarskich na finansowanie nieruchomości.

W październiku 2019 r. Europejski Trybunał Sprawiedliwości orzekł, że niektóre klauzule w takich umowach kredytowych mogą zostać uznane za nieważne. W związku z tym, jak pisze FAZ, np. austriacki bank Raiffeisen International zwiększył swoje rezerwy, czego mBank nie zrobił.

Dodatkowym czynnikiem jest prawicowy polski rząd, który dąży do renacjonalizacji rynku bankowego, co jest postrzegane jako siła napędowa oferty Pekao.

Prezes mBanku, Cezary Stypułkowski, z kolei chciałby, aby nowym właścicielem został ponownie zagraniczny bank.

Niemniej zainteresowane strony, przede wszystkim Erste Bank, ale także ING, Santander i BNP Paribas, nie złożyły nawet wstępnej oferty na mBank. Według doniesień wynika to głównie z kredytów we frankach szwajcarskich.

Dlaczego mBank idzie pod młotek? Cały Commerzbank chce pójść w aplikacje na urządzenia mobilne i zainwestować dodatkowe 750 mln euro – z czego prawie połowa zostanie przeznaczona na architekturę IT.

Aby móc dokonać tych inwestycji w swojej podstawowej działalności krajowej polska spółka zależna ma zostać sprzedana.

We wrześniu dyrektor finansowy Stephan Engels spodziewał się, że mBank wygeneruje mniejszy zysk księgowy. Dodatkowo, pozbycie się ryzykownych pożyczek w mBanku uwolni ponad 1 mld euro obecnie związanego kapitału własnego.

>>> Czytaj też: Inwestorzy krytykują plany Commerzbanku. „Sprzedaż mBanku to jak wyprzedaż sreber rodowych”