Charakter recesji w Polsce, wywołanej pandemią COVID-19, niezależnie od jej skali będzie bezprecedensowy – uważają ekonomiści mBanku. Jako najważniejsze zadanie rządu wskazują zapobiegnięcie gwałtownemu wzrostowi bezrobocia.

„Nie ma historycznego precedensu do współwystępowania szoku popytowo-podażowego w obliczu pandemii oraz przymusowego zatrzymania aktywności gospodarczej. To pierwsza recesja, której centrum i początek przypada na usługi. To pierwsza recesja mająca naturę awaryjnego hamowania” – napisali w raporcie ekonomiści mBanku.

Ich zdaniem kluczowe, aby utrzymać polską gospodarkę na powierzchni, jest zachowanie miejsc pracy i płynności w systemie.

„Przy wysokim wzroście bezrobocia restart będzie bardzo trudny” – wskazują.

W lutym 2020 roku stopa bezrobocia w Polsce wyniosła 5,5 proc.

Bez wzrostu PKB nie będzie inflacji

mBank przedstawił też szacunkowe tempo wzrostu polskiej gospodarki w swoim scenariuszu bazowym – który jest „nieco bardziej optymistyczny”.

Ekonomiści wskazują, że kurcząca się gospodarka oraz niskie ceny ropy naftowej otrzymają inflację na niższych poziomach.

„W krótkim terminie dusić inflację będą ceny ropy naftowej: dwa miesiące z rzędu spadków cen paliw po 5-7 proc. mamy pewne. Ceny ropy będą utrzymywać się nisko (25-35 dolarów za baryłkę), jednak należy zdawać sobie sprawę, że każde 10 dolarów wzrostu z obecnych poziomów generuje potężny wzrost względny (a firmy będą głodne marż po okresie postu)” – napisali.

Dodają, że druga połowa roku może być już naznaczona wzrostami cen paliw.

Ceny żywności będą utrzymywać się natomiast na wysokim poziomie, zwłaszcza że ubytki siły roboczej mogą o sobie znać w dużej mierze przy pracach sezonowych.

Czy to koniec osłabienia złotego? „Raczej tak”

Notowania złotego znalazły się na nowych wieloletnich minimach względem głównych walut światowych. Eksperci wskazują, że  jest to naturalna reakcja na skokowe pogorszenie perspektyw wzrostu i złagodzenie polityki pieniężnej w kraju.

„Obecny kurs złotego wycenia już całą paletę negatywnych informacji i potrzebny byłby nowy sygnał, by zainicjować dalsze wzrosty EUR/PLN i innych par walutowych. Nasze prognozy walutowe zakładają powolne spadki EUR/PLN w dalszej części roku” – napisali w raporcie ekonomiści.

Wskazują też na drugi najważniejszy czynnik, czyli notowania amerykańskiego dolara.

„Nieograniczona stymulacja monetarna, zerowe stopy procentowe (…) i możliwość skoordynowanej globalnej interwencji to argumenty za słabszym dolarem. To, co trzyma obecnie kurs dolara na stratosferycznych poziomach, to strach. Gdy kurz opadnie, krzywe epidemiczne się wygną i gospodarki zaczną być restartowane, ten czynnik przestanie grać decydującą rolę” – prognozują.

Optymistyczna prognoza zakłada zatem powolny spadek pary EUR/PLN do 4,40 pod koniec roku i równoczesnego spadku USD/PLN poniżej 4 zł. Poniżej szczegóły estymacji poszczególnych par walutowych autorstwa ekonomistów mBanku:

Lekkie osłabienie dolara ma już miejsce – w czwartek USD/PLN wynosi około 4,18 (kilka dni temu kurs wynosił prawie 4,30). Kurs EUR/PLN oscyluje w okolicy 4,58.

Scenariusz mniej optymistyczny

Poniżej prezentujemy szacunkowe dane dotyczące scenariusza głębszej recesji niż ta opisana powyżej.

Przewiduje ona znacznie głębszy spadek PKB (-1,7 proc. w całym 2020 roku), dalsze osłabienie złotego i zdecydowanie większy wzrost liczby bezrobotnych, którego jednak nie da się precyzyjnie oszacować.

Ekonomiści mBanku zaznaczają w swojej prognozie, że w ciągu jednego – dwóch miesięcy okaże się, do realizacji którego z przedstawionych scenariuszy będzie nam bliżej.

>>> Czytaj także: Stefan Kawalec: Jak przejść przez epidemię i przygotować gospodarkę do odbudowy