Co dziesiąta firma z sektora MŚP byłaby w stanie regulować bieżące zobowiązania tylko przez miesiąc po wstrzymaniu działalności – wynika z badania Keralla Research przygotowanego na zlecenie Warty. Aż dwie trzecie (67 proc.) przedsiębiorców nie przetrwałoby pięciu miesięcy bez przychodów. Przy tak małej odporności finansowej nawet nieduży błąd może szybko przerodzić się w problem z płynnością.
Badanie pokazuje, że stabilność finansowa wielu małych i średnich firm jest ograniczona. Tylko 13 proc. przedsiębiorstw deklaruje, że przetrwałoby pół roku w czasie przestoju w działalności. Zaledwie 8 proc. mogłoby funkcjonować bez przychodów dłużej niż sześć miesięcy.
Większą odporność mają głównie średnie firmy, czyli te zatrudniające od 50 do 249 osób. To one częściej dysponują poduszką finansową pozwalającą przetrwać dłuższy przestój.
Przestój szybko uderza w płynność
Płynność finansowa oznacza zdolność MŚP do regulowania bieżących zobowiązań, np. wynagrodzeń, rat, czynszu, podatków, składek czy faktur od dostawców. Gdy przedsiębiorstwo traci przychody, ale nadal musi ponosić koszty stałe, rezerwy finansowe zaczynają szybko topnieć. W sektorze małych i średnich firm wiele z nich działa przy ograniczonych buforach finansowych. Przestój może wynikać m.in. z awarii, szkody majątkowej, problemów z lokalem, przerw w produkcji albo innych zdarzeń, które czasowo zatrzymują działalność.
Z badania wynika, że dla dużej części przedsiębiorców kilka miesięcy bez normalnej pracy oznaczałoby poważne ryzyko utraty zdolności do płacenia zobowiązań. Tak niska płynność finansowa MŚP może doprowadzić do opóźnień wobec kontrahentów, banków, pracowników i instytucji publicznych.
Kody PKD budzą obawy przedsiębiorców
Drugim ważnym tematem w badaniu są kody PKD. To klasyfikacja działalności gospodarczej, która określa, czym formalnie zajmuje się firma. Przedsiębiorca wpisuje je m.in. w rejestrach CEIDG albo KRS.
Tylko że wiele firm rozwija działalność szybciej, niż aktualizuje formalne wpisy. Przedsiębiorstwo może zaczynać od jednego profilu, a potem przyjmować nowe zlecenia, poszerzać usługi albo wchodzić w nowe obszary. Jeśli działalność faktyczna wykracza poza wpisane kody PKD, część właścicieli firm obawia się konsekwencji przy ubezpieczeniu. Blisko 60 proc. polskich przedsiębiorców z sektora MŚP uważa, że prowadzenie działalności poza kodami PKD wpisanymi w rejestrach może być podstawą do odmowy lub ograniczenia wypłaty odszkodowania przez ubezpieczyciela.
Część firm błędnie ocenia ryzyko
Co dziesiąty przedsiębiorca uważa, że w przypadku szkody przy czynnościach nieujętych w PKD ubezpieczyciel wypłaci pełne odszkodowanie – ale jest to błędne przekonanie.
Jednocześnie 18 proc. respondentów twierdzi, że decyzja zależy od szczegółów polisy. Większą ostrożność widać u 37 proc. przedsiębiorców, którzy spodziewają się ograniczenia wypłaty odszkodowania w takiej sytuacji. Co piąty badany obawia się całkowitej odmowy wypłaty świadczenia.
To istotne, bo tylko 21 proc. firm ma poduszkę finansową pozwalającą przetrwać pół roku bez przychodów. Jeśli firma jednocześnie doświadcza szkody, przestoju i problemu z wypłatą odszkodowania, jej sytuacja finansowa może szybko się pogorszyć.
Ubezpieczenie od przestoju ma pokrywać koszty stałe
Dlatego tak duże znaczenie dla mniejszych firm ma ubezpieczenie od przestoju – rozwiązanie, które ma pokrywać nie tylko utracony zysk, ale także koszty stałe ponoszone przez firmę mimo zatrzymania działalności, np. czynsz, raty leasingowe, opłaty za media, składki, część wynagrodzeń czy koszty utrzymania infrastruktury. Dla przedsiębiorstwa, które ma niewielkie rezerwy, takie wydatki mogą być największym obciążeniem w czasie kryzysu.
Warta od roku przy zawieraniu ubezpieczenia dla MŚP nie wymaga deklarowania kodów PKD. Zamiast analizy wpisów w CEIDG lub KRS ochrona ma obejmować faktycznie wykonywaną działalność klienta.
– Mija rok, odkąd wprowadziliśmy rewolucyjne podejście do ubezpieczeń SME, rezygnując z klasyfikacji opartej na PKD. Czas pokazał, że była to trafna odpowiedź na współczesne potrzeby polskich przedsiębiorców – mówi Magdalena Soińska, Menadżer Produktu w Warcie. – Dziś widzimy, że klienci doceniają to rozwiązanie. Pozwala im ono skupić się na skalowaniu biznesu i elastycznym reagowaniu na rynkowe okazje, bez strachu, że nowe zlecenie „nie zmieści się” w sztywnych ramach polisy. To prawdziwe wsparcie ciągłości działania, które jest kluczowe w sektorze MŚP, by firma mogła nie tylko nie stracić swojej płynności finansowej, ale i budować rezyliencję biznesową w niepewnych gospodarczo czasach – dodaje.
Rezyliencja biznesowa oznacza odporność firmy na kryzysy i zdolność do dalszego działania mimo zakłóceń. Chodzi o to, czy przedsiębiorstwo potrafi przetrwać nagły przestój, utratę przychodów albo zmianę warunków rynkowych.
Formalności mogą mieć duży koszt
Dane z badania pokazują, że dla wielu MŚP przestój jest zagrożeniem szybciej, niż może się wydawać. Jeśli firma ma zapas gotówki tylko na kilka-kilkanaście tygodni, każda zwłoka w wypłacie odszkodowania albo spór o zakres polisy może pogłębić problem.
Znaczenie mają więc nie tylko same ubezpieczenia, ale też ich dopasowanie do faktycznej działalności firmy. Jeśli przedsiębiorstwo rozwija nowe usługi, przyjmuje nietypowe zlecenia albo zmienia profil działalności, formalne zapisy mogą przestać odpowiadać temu, co firma robi naprawdę.
To sprawia, że zarządzanie ryzykiem staje się dla MŚP jednym z kluczowych elementów prowadzenia działalności. Chodzi nie tylko o reagowanie po szkodzie, ale też o wcześniejsze sprawdzenie, czy firma ma rezerwy, właściwą ochronę ubezpieczeniową i procedury na wypadek przestoju.
Badanie Keralla Research dla Warty zostało przeprowadzone w kwietniu 2026 roku na reprezentatywnej próbie 500 polskich firm z sektora MŚP.
Polecamy również:
- Tańszy import i droższe standardy. Polski drób wchodzi w trudny etap
- Duża zbiórka nie oznacza automatycznie dużego podatku. Liczy się coś innego
- Kierowcy płacą mniej za OC. Ten trend może nie potrwać długo
- Płynność finansowa stanowi problem dla MŚP. PARP daje pieniądze na doradztwo i szkolenia