Najemcy ruszyli na poszukiwania mieszkań wcześniej niż zwykle, a pod koniec sierpnia dostępna oferta była wyraźnie mniejsza niż rok temu. Mediana czasu potrzebnego na znalezienie lokatora wyniosła w sierpniu zaledwie 13 dni, a Mzuri miało w ofercie o 30 proc. mniej wolnych mieszkań niż przed rokiem. Jednocześnie czynsze nie spadają: w II kwartale 2026 r. średnie stawki w siedmiu największych miastach wzrosły o 1 proc. rok do roku, a w ciągu pięciu lat zwiększyły się aż o 46 proc.
Rynek wchodzi więc w tradycyjnie gorący wrzesień z mniejszym wyborem mieszkań i najemcami, którzy zaczęli szukać lokali już w drugiej połowie lipca. To szczególnie istotne dla studentów przygotowujących się do rozpoczęcia roku akademickiego.
Dane Mzuri pokazują, że ponad 20 proc. mieszkań wynajętych w sierpniu znalazło nowych lokatorów jeszcze tego samego dnia, w którym wyprowadzili się poprzedni. Nie wszystkie lokale schodzą jednak równie szybko – część stała pusta od czerwca lub lipca, a w pojedynczych przypadkach jeszcze dłużej.
13 dni i mieszkanie ma nowego lokatora
Mediana wynosząca 13 dni oznacza, że połowa wynajętych w sierpniu mieszkań czekała na nowego lokatora krócej, a druga połowa dłużej. Wynik jest podobny do ubiegłorocznego.
Na szybkość wynajmu mocno wpływa sama oferta. Dobrze wycenione mieszkanie w popularnej lokalizacji, które odpowiada potrzebom poszukujących, ma większą szansę szybko zniknąć z rynku. Słabiej dopasowane lokale mogą czekać znacznie dłużej.
Mzuri sprawdziło więc także inny wskaźnik: hipotetyczny okres wyprzedaży dostępnej oferty. Pokazuje on, ile czasu zajęłoby wynajęcie wszystkich wolnych mieszkań, gdyby nie pojawiały się nowe ogłoszenia, a tempo zawierania umów utrzymało się na poziomie z poprzednich 14 dni.
Pod koniec sierpnia ten wskaźnik również wyniósł 13 dni. Był o 4-5 dni krótszy niż miesiąc wcześniej i o 2-3 dni niższy od średniej z dwóch poprzednich lat. Nie znaczy to, że za dwa tygodnie zabrakłoby mieszkań – nowe lokale cały czas trafiają do oferty. Niski wynik pokazuje jednak, że obecne zasoby kurczą się szybko w stosunku do liczby podpisywanych umów.
Najemcy nie czekali do września
Za szybszym tempem stoją dwa zjawiska. Po pierwsze, pod koniec sierpnia wolnych mieszkań było mniej niż rok wcześniej. Po drugie, popyt zaczął rosnąć wcześniej. Już od drugiej połowy lipca Mzuri obserwowało większą aktywność poszukujących niż w analogicznym okresie poprzedniego roku. W efekcie studencki sezon najmu rozpoczął się szybciej, zanim jeszcze zaczął się wrzesień.
Osoby, które odkładały poszukiwania do ostatniej chwili, mogą więc trafić na mniejszy wybór. Sytuację może częściowo poprawić wrześniowa rotacja. W tym miesiącu wygasnąć ma o około połowę więcej umów dotyczących pokoi niż rok wcześniej oraz około 70 proc. więcej umów najmu całych mieszkań. Nie wszystkie lokale wrócą jednak na rynek, ponieważ duża część umów jest przedłużana.
Czynsze wyhamowały, ale nie spadają
Mniejsza podaż nie przekłada się obecnie na gwałtowne podwyżki podobne do tych z lat 2021-2023. Według raportu Cushman & Wakefield średnie stawki najmu w siedmiu największych miastach wzrosły w II kwartale 2026 r. o 1 proc. rok do roku.
Dłuższa perspektywa wygląda jednak zupełnie inaczej. Przez pięć lat czynsze w Polsce zwiększyły się o 46 proc. Dla całej Unii Europejskiej średni wzrost w tym samym okresie wyniósł 15 proc.
Najdroższa wśród największych rynków jest Warszawa. Mediana ofertowego czynszu za kawalerkę sięga tam 2600 zł miesięcznie, a za mieszkanie dwupokojowe 3500 zł. Kwoty te nie obejmują opłat eksploatacyjnych ani zaliczek na media.
Najniższe stawki za kawalerki odnotowano w Katowicach i Łodzi – odpowiednio 1705 i 1725 zł miesięcznie. W nowym budownictwie ceny są wyższe. W Warszawie mediana dla kawalerki wynosi 2800 zł, a dla dwóch pokoi 3600 zł. Natomiast w Katowicach nowe jednopokojowe mieszkanie kosztuje przeciętnie 2000 zł miesięcznie, natomiast w Łodzi niespełna 1900 zł.
Warszawa droga, ale Zachód jeszcze droższy
Polskie czynsze rosły w ostatnich pięciu latach znacznie szybciej niż średnia unijna, choć nominalnie nadal są niższe niż w wielu krajach Europy Zachodniej. Według danych przytoczonych przez Cushman & Wakefield dwupokojowe mieszkanie w centrum Warszawy kosztuje średnio ponad 1000 euro miesięcznie. W Zurychu jest to 2640 euro, w Londynie 2618 euro, a w Amsterdamie 2302 euro.
Sama kwota nie pokazuje jednak całego obciążenia domowego budżetu. W Warszawie czynsz za przeciętne dwupokojowe mieszkanie, bez dodatkowych opłat, odpowiada około 55 proc. średniego miesięcznego wynagrodzenia netto. Dla porównania w Zurychu, Wiedniu czy Helsinkach najem pochłania średnio nie więcej niż 35 proc. przeciętnej pensji netto. Najtrudniejsza relacja kosztów do zarobków występuje w Lizbonie i Tiranie. Tam wynajęcie dwóch pokoi w centrum kosztuje niemal równowartość przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia.
Ile kosztuje wynajem razem z opłatami?
Nieco innego obrazu dostarczają dane Mzuri, ponieważ dotyczą średnich stawek transakcyjnych z już trwających umów i uwzględniają czynsz dla właściciela, opłaty administracyjne oraz media. Nie można ich więc bezpośrednio porównywać ze stawkami ofertowymi Cushman & Wakefield, które podawane są bez takich dodatkowych kosztów.
Według danych Mzuri z 2 września średni miesięczny koszt jednopokojowego mieszkania razem z opłatami wynosił w Warszawie 2730 zł, dwóch pokoi – 3770 zł, a trzech – 4770 zł. Pokój kosztował przeciętnie 1600 zł.
W Gdańsku było to odpowiednio 2580, 3440 i 4290 zł, a za pokój 1430 zł. We Wrocławiu średnie stawki wynosiły 2400, 3350 i 4110 zł, natomiast pokój kosztował 1280 zł.
Najtańszy spośród analizowanych przez Mzuri pokój można było wynająć w Łodzi za średnio 1020 zł miesięcznie. Z kolei najniższa stawka za jednopokojowe mieszkanie przypadła Katowicom – 1750 zł z opłatami.
Wrzesień może jeszcze zwiększyć temperaturę rynku
Szczyt sezonu dopiero się rozpoczyna. Mniejsza niż rok temu liczba wolnych mieszkań spotyka się z popytem, który ruszył wcześniej, dlatego poszukujący mogą mieć we wrześniu mniej czasu na decyzję. Jednocześnie tempo wzrostu czynszów wyraźnie osłabło, choć po pięciu latach podwyżek punkt startowy jest już znacznie wyżej niż jeszcze w 2021 r.
Na razie dane sugerują więc dość niewygodne połączenie dla najemców: ceny przestały rosnąć tak szybko, ale mieszkania wcale nie stały się tanie, a te atrakcyjne potrafią zniknąć z rynku w ciągu kilku dni.
Polecamy również:
- Ukraina eksportuje o 60 proc. mniej pszenicy. Rosja ma podobny problem
- Budżet państwa na 2027 rok gotowy. Obrona, zdrowie i inwestycje pochłoną miliardy
- GPW coraz bardziej międzynarodowa. Zagraniczni inwestorzy odpowiadają za 73 proc. obrotów