Do 2030 roku w Europie zabraknie blisko miliona pracowników ochrony zdrowia – alarmuje Światowa Organizacja Zdrowia. Problem jest na tyle duży, że Parlament Europejski wezwał Komisję Europejską do opracowania kompleksowej, długoterminowej strategii. Koordynacja działań na poziomie unijnym jest możliwa, ale zdaniem europosłanki PiS Marleny Maląg każde państwo członkowskie powinno poradzić sobie we własnym zakresie.
Niedobór kadr w sektorze opieki zdrowotnej nie jest nowym problemem. W państwach UE jest jednym z trzech głównych sektorów, gdzie występują poważne, powszechne braki siły roboczej – wynika z danych Europejskich Służb Zatrudnienia (EURES) i Europejskiego Urzędu ds. Pracy.
– Zjawisko niedoboru kadry medycznej w Unii Europejskiej jest potężne. Również sytuacja w Polsce jest dramatyczna, jeżeli chodzi o liczbę personelu medycznego, lekarzy, pielęgniarek. Z czego to wynika? Przede wszystkim z tego, że z jednej strony mówimy, w jaki sposób chcemy wspierać ochronę zdrowia, a z drugiej strony nie ma rozwiązań systemowych – uważa Marlena Maląg, posłanka do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości oraz EKR.
Lekarzy przybywa, ale potrzeby rosną szybciej
W 2022 roku w państwach członkowskich UE odnotowano niedobór około 1,2 mln lekarzy, pielęgniarek i położnych, potrzebnych do zapewnienia powszechnego dostępu do opieki zdrowotnej. To dane z raportu OECD „Health at a Glance: Europe 2024”.
W Polsce w ostatnich latach sytuacja się nieco poprawiła. W 2019 roku było 125 349 lekarzy pracujących bezpośrednio z pacjentem, którzy pracowali na terenie kraju. Pięć lat później, w 2024 roku, ta liczba sięgnęła 141 139 osoby, co oznacza wzrost o 13 proc.
Think Tank SGH w swoim raporcie „Braki kadry lekarskiej – strategia działań w różnych horyzontach czasowych” tłumaczy, że ten wzrost to skutek kilku czynników. Zwiększono liczbę kierunków lekarskich i ich absolwentów, a starsze roczniki wydłużyły aktywność zawodową. W mniejszym stopniu zadziałał napływ lekarzy wykształconych za granicą.
Ale zwiększenie liczby lekarzy nie oznacza, że całe zapotrzebowanie na świadczenia zdrowotne jest zaspokojone. Społeczeństwo już się starzeje, a pracowników sektora zdrowia przybywa w tempie znacznie niższym, niż liczba chorych. Najprawdopodobniej luka będzie jeszcze bardziej rosła, bo już teraz ponad 4 na 10 czynnych zawodowo lekarzy ma co najmniej 55 lat. W przypadku pielęgniarek średnia wieku przekroczyła już 55 lat.
Stanowiska w szpitalach coraz trudniej obsadzić…
Na potrzeby swojego raportu Think Tank SGH przeprowadziła ankietę wśród dyrektorów ponad 180 podmiotów leczniczych. Aż 79 proc. z nich ocenia, że problemy z zatrudnieniem lekarzy są poważne lub bardzo poważne.
– Sytuacja jest bardzo poważna. Ludzie płacą coraz więcej za usługi medyczne, bo chcą być zdrowi, a zdrowsi nie są i koło się zamyka – uważa Marlena Maląg. – Za rządów Prawa i Sprawiedliwości wprowadziliśmy pierwszy krok, czyli zwiększenie miejsc na kierunki lekarskie. To miało funkcjonować, niestety część tych uczelni została zamknięta. Z czym się to wiąże? Przede wszystkim jesteśmy starzejącym się społeczeństwem i potrzebna jest coraz dłuższa, specjalistyczna opieka lekarska. Z drugiej strony te usługi powinny być profesjonalnie wykonane, a widzimy, co się dzieje w kraju. Warto przypomnieć, że lekarz, który nie ma specjalizacji, może zarabiać blisko 40 tys. euro rocznie, nie być na dyżurach i nie być za to rozliczonym.
…ale za kilka lat lekarzy może być więcej niż potrzeba
Prognozy Ministerstwa Zdrowia, przytaczane w raporcie SGH, mówią, że do 2034 r. podaż lekarzy w Polsce ma przewyższyć zapotrzebowanie, a nadwyżka będzie stopniowo rosnąć. Według autorów raportu to głównie efekt zwiększania limitów przyjęć na studia medyczne. Od 2005 r. te limity wzrosły o 239 proc. W ubiegłym roku akademickim limit przyjęć na kierunek lekarski, z wyłączeniem lekarsko-dentystycznego, wyniósł ponad 9 tys. miejsc na 36 uczelniach o różnym statusie.
Oprócz tego wzrosła też liczba absolwentów kierunków medycznych. W roku akademickim 2019/20 było ich 3,7 tys., a w roku 2023/24 przekroczyła 4,7 tys. Oznacza to wzrost o 28,7 proc.
Europarlament chce wspólnej strategii kadrowej
17 września 2026 r. europosłowie przyjęli rezolucję w sprawie unijnego planu kryzysowego dotyczącego pracowników służby zdrowia. Komisję Europejską wezwano m.in. do pilnego opracowania kompleksowej i długoterminowej europejskiej strategii na rzecz pracowników ochrony zdrowia w celu zwiększenia ich liczby o co najmniej 1 mln specjalistów w kolejnych wieloletnich ramach finansowych na lata 2028–2034. W rezolucji wezwano także państwa członkowskie do przyjęcia kompleksowych strategii krajowych w tej dziedzinie i skutecznego planowania zatrudnienia.
– Rozwiązania, które powinny być wprowadzone, muszą być przede wszystkim skuteczne, niedążące do przeregulowania. Może być pewna koordynacja w UE, ale przede wszystkim to państwa członkowskie muszą potrafić sobie z tym tematem poradzić. Jest to potężne wyzwanie finansowe. Niektórzy posłowie domagają się, aby wydatki na zdrowie były wyłączone z reguły wydatkowej. Myślę, że to już byłoby za daleko. Jednak faktycznie nakłady na opiekę zdrowotną i systemowa reforma są potężnym wyzwaniem. Widzimy, że borykają się z nim wszystkie państwa w Unii Europejskiej – mówi europosłanka PiS.
Europarlamentarzyści poparli również rozwój ukierunkowanego i sprawiedliwego wdrażania telemedycyny, sztucznej inteligencji i innych innowacyjnych technologii. Chodzi tu o niezbędną infrastrukturę, zrównoważone przepisy krajowe, niezbędne kształcenie ustawiczne i szkolenia pracowników służby zdrowia w zakresie umiejętności cyfrowych.
– Sztuczna inteligencja jest dzisiaj wyzwaniem, ale też codziennością. Musi być ona umiejętnie zastosowana. My w kraju wprowadziliśmy już różne narzędzia, takie jak e-recepta czy e-zwolnienia. Polska, jeżeli chodzi o te działania, jest liderem. Na pewno sztuczna inteligencja może pomóc, aczkolwiek cały czas potrzebny jest człowiek, żeby to zarządzanie było sprawne i bezpieczne dla każdej ze stron – uważa Marlena Maląg.
Potrzeba też wzmocnienia ochrony pracowników sektora zdrowia. I nie chodzi tu tylko o bezpieczeństwo fizyczne, które jest ważne w kontekście rosnących aktów przemocy wobec lekarzy, pielęgniarek czy ratowników. Równie ważny jest ich dobrostan i zdrowie psychiczne: równowaga między życiem zawodowym a prywatnym oraz zapobieganie wypaleniu zawodowemu i depresji.
Przeczytaj także:
- Co czwarty Polak chce sklepów otwartych co niedzielę. Jeszcze więcej wybiera kompromis
- Szpital jak wellness? Nie chodzi o luksus, lecz o szybszy powrót do zdrowia
- Bruksela obiecuje deregulację. Tymczasem jedna branża śledzi około 250 aktów prawnych