Wybuch wojny na Bliskim Wschodzie i gwałtowne wzrosty cen gazu zwiększają niepewność na wielu rynkach, także nawozów. Rolnicy obawiają się podwyżek cen i problemów z dostępnością nawozów azotowych tuż przed rozpoczęciem wiosennych prac polowych. A stawka jest wysoka – w wielu gospodarstwach nawozy stanowią nawet 45-60 proc. kosztów produkcji roślinnej.
Organizacje rolnicze ostrzegają, że destabilizacja rynku może szybko przełożyć się na sytuację finansową gospodarstw. Tym bardziej że obecny sezon i tak jest trudny dla producentów zbóż.
Gaz drożeje, nawozy mogą podążyć wraz z nim
Rynek nawozów jest silnie powiązany z rynkiem energii. Najważniejszym surowcem wykorzystywanym w produkcji jest gaz ziemny, z którego powstaje amoniak, czyli podstawowy składnik nawozów azotowych. W efekcie gdy ceny gazu rosną, koszty produkcji nawozów również idą w górę.
Na początku marca rynki energii zareagowały gwałtownie na eskalację napięć na Bliskim Wschodzie. Inwestorzy obawiają się zakłóceń w dostawach surowców energetycznych, m.in. w związku z ryzykiem problemów w transporcie przez cieśninę Ormuz – jeden z najważniejszych szlaków dostaw surowców.
– W najbliższym czasie możemy się spodziewać zwyżki cen nawozów, a nawet problemów z dostępnością samych nawozów na rynku. Jest to spowodowane konfliktem na Bliskim Wschodzie i zaburzeniami na rynku gazu. Tylko na przestrzeni kilku ostatnich dni cena gazu wzrosła o 75 proc. Mamy też reakcję ze strony krajowych producentów nawozów, którzy wstrzymali przyjmowanie nowych zamówień na nawozy azotowe – mówi Mateusz Stankiewicz, ekspert Federacji Branżowych Związków Producentów Rolnych.
Niepewna sytuacja u producentów nawozów
We wtorek 3 marca Grupa Azoty poinformowała o czasowym wstrzymaniu przyjmowania nowych zamówień na część nawozów azotowych. Spółka tłumaczyła decyzję dynamiczną sytuacją na rynku gazu oraz dużą zmiennością cen surowców energetycznych. Jak wskazała firma, przyjmowanie zamówień na dotychczasowych warunkach w sytuacji tak gwałtownego wzrostu kosztów mogłoby mieć negatywne konsekwencje dla producenta.
Dodatkową presję na rynek wywołały także decyzje producentów nawozów spoza Europy – m.in. z Egiptu, Algierii, Chin czy USA – którzy niemal natychmiast podnieśli ceny swoich produktów.
W czwartek Grupa Azoty poinformowała jednak o wznowieniu przyjmowania zamówień. Spółka zapewniła przy tym, że produkcja nawozów odbywa się bez przerwy i z wykorzystaniem maksymalnych możliwości instalacji. Co więcej, uspokajano, że dostępna ilość nawozów w magazynach wystarczy, by zabezpieczyć bieżące i przyszłe potrzeby producentów rolnych.
Wysokie koszty mogą uderzyć w gospodarstwa
Zdaniem rolników obecna sytuacja jest szczególnie trudna, ponieważ ceny zbóż są niskie. Jednocześnie koszty produkcji utrzymują się na wysokim poziomie.
– Przy dosyć napiętym bilansie kosztowym, gdzie nawozy stanowią od 45 do 60 proc. kosztów przez nas ponoszonych na produkcję upraw polowych, może to zachwiać sytuacją finansową wielu gospodarstw, a ten sezon ze względu na niskie ceny zbóż czy innych towarów stawia wiele gospodarstw na skraju bankructwa – tłumaczy Mateusz Stankiewicz.
Wiosna to najważniejszy okres dla rynku nawozów azotowych. Pierwsza dawka nawożenia stosowana jest zwykle tuż przed rozpoczęciem intensywnej wegetacji roślin.
W Polsce ma to szczególne znaczenie dla zbóż ozimych, które zajmują ponad 4 mln ha upraw. W wielu przypadkach nawozy azotowe są jednym z fundamentalnych czynników decydujących o wielkości plonów.
– Nawozy azotowe są potrzebne teraz, przed ruszeniem wegetacji roślin, żeby roślina mogła się rozkrzewić, zablokować rozwój chwastów, natomiast wieloskładnikowe nawozy są potrzebne dla roślin, które siejemy wiosną: kukurydza, słoneczniki, ziemniaki – mówi Marian Sikora, przewodniczący Rady Federacji Branżowych Związków Producentów Rolnych.
Ministerstwo monitoruje sytuację
Resort rolnictwa przyznaje, że ewentualne ograniczenie dostępności nawozów w okresie przygotowań do wiosennych prac polowych mogłoby negatywnie odbić się na produkcji rolnej i sytuacji na rynku żywności. Dlatego ministerstwo prowadzi bieżący monitoring cen oraz dostępności nawozów w poszczególnych regionach kraju. W razie pogorszenia sytuacji nie wyklucza także podjęcia dodatkowych działań.
Przedstawiciele organizacji rolniczych apelują z kolei o solidarność producentów nawozów oraz działania na poziomie unijnym.
– Apelujemy do krajowych producentów o solidarność, szczególnie w trudnym czasie niskich cen za towary, które produkujemy, i potencjalnego skokowego wzrostu cen zakupu nawozów. Na pewno będzie też apel do Komisji Europejskiej o podjęcie działań związanych ze znoszeniem taryf na nawozy, które trafiają na rynek europejski, oczywiście z wyłączeniem Rosji czy Białorusi, oraz o stabilizowanie sytuacji wewnętrznej – zapowiada Mateusz Stankiewicz.
– Rozmawiamy już, żeby Komisja Europejska pomogła w obniżeniu ceny gazu dla zakładów azotowych, żeby ruszyły one z produkcją i nie podwyższały cen nawozów, które i tak są już bardzo drogie w porównaniu do cen uzyskiwanych przez rolników zbóż – mówi Marian Sikora.
Polska jest jednym z największych producentów nawozów mineralnych w Unii Europejskiej. Krajowe zakłady chemiczne wytwarzają rocznie kilka milionów ton nawozów, głównie azotowych, które są powszechnie wykorzystywane w uprawach zbóż, rzepaku i kukurydzy.
Według danych Komisji Europejskiej w 2023 roku w produkcji rolnej w całej UE wykorzystano 9,3 mln ton nawozów mineralnych.
Polecamy również:
- Przetasowania na rynku gruntów. Inwestorzy nie skupują już wszystkiego, co ma status „budowlany”
- Deweloperzy z zarzutami. UOKiK sprawdzi, czy doszło do naruszeń praw konsumentów
- Polacy ograniczają alkohol i cukier. Zmieniamy nawyki zakupowe