Profilaktyka zdrowotna kosztuje Polskę 24,53 euro na mieszkańca rocznie – wynika z najnowszych danych Eurostatu. To niemal sześć razy mniej niż średnia Unii Europejskiej, która wynosi ok. 140 euro. Polska zajmuje trzecie miejsce od końca w UE, a jednocześnie wyróżnia się wysokim udziałem firm w finansowaniu profilaktyki, co jest ważne przy długich kolejkach do diagnostyki i rosnącym znaczeniu zdrowia pracowników dla biznesu.
Kraje Unii Europejskiej przeznaczyły w 2023 roku łącznie 62,8 mld euro na profilaktyczną opiekę zdrowotną. W Polsce było to około 900 mln euro w skali kraju. Mniej od Polski na profilaktykę w przeliczeniu na mieszkańca wydają tylko Malta i Rumunia.
Dla porównania profilaktyka zdrowotna kosztuje Holandię 303,9 euro na mieszkańca. Niemcy wydają 283,5 euro. W Polsce udział profilaktyki w całkowitych wydatkach zdrowotnych wynosi 1,7 proc.
Firmy dokładają prawie co trzecią złotówkę
Polska wyróżnia się na tle UE tym, kto finansuje profilaktykę zdrowotną, czyli działania mające zapobiegać chorobom lub wykrywać je na wczesnym etapie. Według danych przywołanych przez enel-med przedsiębiorstwa odpowiadają w Polsce za 27,9 proc. wydatków na działania profilaktyczne. To drugi najwyższy wynik w Unii Europejskiej po Portugalii, gdzie udział firm wynosi 39,2 proc.
Średnia unijna jest znacznie niższa. W UE przedsiębiorstwa finansują 10,5 proc. wydatków na profilaktykę zdrowotną. Oznacza to, że w Polsce rola pracodawców jest prawie trzykrotnie większa niż przeciętnie we Wspólnocie.
Pracodawcy wypełniają lukę w systemie
Zdaniem przedstawicieli enel-med wysoki udział firm w finansowaniu profilaktyki wynika częściowo z medycyny pracy. To system obowiązkowych badań związanych z zatrudnieniem. Jednak, jak wskazuje spółka, prywatna opieka medyczna w dużych firmach coraz częściej wychodzi poza ten obowiązkowy zakres.
– Polska specyfika polega na tym, że znaczną część profilaktyki zdrowotnej finansują dziś pracodawcy. Częściowo wynika to z medycyny pracy, czyli modelu stworzonego przez regulatora, ale nie zmienia to faktu, że prywatna opieka medyczna stała się w dużych firmach jednym z podstawowych benefitów. W wielu krajach Europy publiczny system ochrony zdrowia jest stabilną bazą, a benefity jedynie ją uzupełniają. W Polsce często pełnią znacznie szerszą funkcję, bo odpowiadają na realne bariery systemu: kolejki, trudność z dostępem do diagnostyki czy brak jasnej ścieżki pacjenta – mówi Jacek Rozwadowski, prezes zarządu enel-med.
– Pracodawcy częściowo wypełnili więc próżnię, której nie zagospodarował sektor publiczny, bo potrzebują zdrowych i produktywnych pracowników. Odpowiedzią na te potrzeby są inwestycje w rozwiązania skoncentrowane na wczesnym wykrywaniu chorób, takie jak choćby nasze Centrum Zdrowia i Profilaktyki Onkologicznej, gdzie pacjent jest zaopiekowany na każdym etapie ścieżki profilaktycznej. Takiej możliwości niestety wciąż nie mamy systemowo w publicznej ochronie zdrowia – dodaje Jacek Rozwadowski.
Z tej wypowiedzi wynika, że pakiety medyczne w Polsce nie są już wyłącznie dodatkiem do wynagrodzenia. W wielu firmach stały się sposobem na zapewnienie pracownikom dostępu do lekarzy i badań.
Polacy chcą się badać, ale napotykają bariery
Z raportu enel-med „Badanie, które daje czas” wynika, że najczęściej wskazywaną przeszkodą w regularnych badaniach profilaktycznych jest przekonanie, że „nic się nie dzieje” i brak objawów. Taką odpowiedź wskazało 39 proc. badanych. Wysoko znalazły się też bariery związane z funkcjonowaniem systemu ochrony zdrowia. 30 proc. Polaków wskazuje trudność z uzyskaniem skierowania na badania. Taki sam odsetek mówi o problemie z umówieniem wizyty do lekarza.
To pokazuje, że niska skłonność do profilaktyki nie wynika tylko z braku świadomości. Część osób chce się badać, ale odkłada diagnostykę, bo droga do lekarza albo badania jest zbyt długa i skomplikowana.
Profilaktyka zdrowotna przegrywa z obowiązkami
Raport enel-med pokazuje także znaczenie organizacji pracy. Aż 77 proc. pracowników wykonałoby badania profilaktyczne, gdyby miało na to czas w godzinach pracy. Jednocześnie 27 proc. przyznaje, że rezygnuje z profilaktyki właśnie z powodu pracy.
To ważny sygnał dla pracodawców. Profilaktyka coraz mniej przypomina prywatną sprawę pracownika, a coraz bardziej staje się elementem organizacji pracy, strategii HR i zarządzania ryzykiem absencji. Dla firmy nieobecność pracownika w miejscu pracy oznacza koszty, zaburzenie ciągłości i konieczność reorganizacji całego procesu.
Pakiet medyczny nie wystarczy, jeśli nie ma czasu
Dlatego część organizacji szuka rozwiązań, które pozwalają pracownikom wykonać badania i konsultacje bez wykorzystywania urlopu. Chodzi o to, aby profilaktyka nie konkurowała z codziennymi obowiązkami zawodowymi.
– Pracownicy oczekują dziś od pracodawców realnego wsparcia w dbaniu o zdrowie, a nie wyłącznie klasycznych benefitów wellbeingowych. W Polsce pakiety medyczne bardzo często nie są już dodatkiem, ale jednym z podstawowych narzędzi dostępu do lekarzy, badań i profilaktyki. Firmy biorą na siebie ten ciężar, bo wiedzą, że zdrowie pracowników bezpośrednio przekłada się na absencję, efektywność i ciągłość pracy. Dlatego coraz ważniejsze staje się nie tylko to, czy pracownik ma pakiet medyczny, ale czy ma realną możliwość z niego skorzystać. Widzimy to po pilotażu Healthy Hours, z programu w ciągu kilku miesięcy skorzystało już 25 proc. pracowników naszej sieci. To pokazuje, że takie rozwiązania są potrzebne i używane odpowiedzialnie – podsumowuje Alina Smolarek, dyrektorka HR w enel-med.
Zatem sam dostęp do prywatnej opieki medycznej może być niewystarczający, bo jeśli pracownik nie ma kiedy skorzystać z badania albo konsultacji, benefit nie spełnia swojej funkcji.
A jeśli publiczny system nie zwiększy roli wczesnego wykrywania chorób, ciężar działań nadal będą częściowo przejmować pracodawcy. To tworzy nierówność dostępu. Pracownicy dużych firm z pakietami medycznymi mogą mieć łatwiejszą drogę do badań niż osoby pracujące w mniejszych firmach, na niestandardowych umowach albo poza rynkiem pracy.
Z tego powodu problem wydatków na badania profilaktyczne nie dotyczy wyłącznie systemu ochrony zdrowia. Ma też znaczenie dla rynku pracy, konkurencyjności firm i bezpieczeństwa finansowego gospodarstw domowych.
Polecamy również:
- Ofert ubywa, więcej chętnych. Praca sezonowa już nie jest pewniakiem
- Na rynku reklamy szykuje się konsolidacja. Icea chce przejąć dziewięć firm
- Złoto idzie na Wschód. Hongkong chce podważyć dominację Londynu