Aż 7 na 10 pracowników przy ostatniej zmianie pracy doświadczyło co najmniej jednej sytuacji świadczącej o zaniedbaniach po stronie pracodawcy podczas wdrożenia – wynika z badania eRecruiter. Problem dotyczy podstawowych spraw: braku sprzętu, niejasnych obowiązków, słabego wsparcia przełożonych czy rozbieżności między obietnicami z rekrutacji a rzeczywistością.
To zarazem wizerunkowa wpadka i powód, który według 82 proc. badanych może skłonić nowego pracownika do szybkiego odejścia.
Onboarding, czyli proces wprowadzenia pracownika do firmy, obejmuje formalności kadrowe, szkolenia i przekazanie narzędzi. To również moment na przedstawienie zespołu, wyjaśnienie zasad i pomoc w pierwszych tygodniach pracy. Teoretycznie ma skrócić drogę od podpisania umowy do samodzielnego działania. W wielu firmach praktyka wygląda jednak jak szybka odprawa przed wrzuceniem nowej osoby na głęboką wodę.
Z raportu „Onboarding pracowniczy w Polsce” wynika, że prawie dwie trzecie badanych ma na wdrożenie od jednego dnia do maksymalnie tygodnia. 27 proc. respondentów dostało na cały proces tylko jeden dzień, a 36 proc. od dwóch do siedmiu dni.
Jeden dzień na wejście do firmy
A to niemożliwe, by tak krótki czas wystarczył na formalności, szkolenia merytoryczne, poznanie narzędzi, procedur i zasad działania firmy. Taki model może brzmieć znajomo dla osób, które pierwszego dnia w nowej pracy dostały kilka linków, krótkie hasło „w razie czego pytaj” i od razu listę zadań.
– Ekstremalnie krótki czas na aklimatyzację to codzienność dla znacznej części rynku pracy. Dla bardzo dużej grupy pracowników pierwszy, pełen napięcia dzień w nowym miejscu to de facto jedyny moment przewidziany przez pracodawcę na naukę i zapoznanie się ze specyfiką stanowiska. Próba skondensowania wielotygodniowego wdrożenia do formy kilkugodzinnej instrukcji generuje jedynie chaos informacyjny i poczucie osamotnienia, co w konsekwencji może prowadzić do obniżenia jakości realizowanych zadań już na samym starcie współpracy – komentuje Sylwia Rzepecka, kierownik zespołu ds. sukcesu klienta w eRecruiter.
Tempo wdrożenia zależy od typu firmy i stanowiska. Oczekiwanie pełnej samodzielności po pierwszym dniu najczęściej dotyczy najmniejszych przedsiębiorstw, zatrudniających do 10 pracowników. W tej grupie wskazało na to 40 proc. badanych. W sektorach fizycznych, technicznych i produkcyjnych odsetek wyniósł 37 proc., a w branżach biurowych, specjalistycznych i menedżerskich 14 proc.
Biurko jest, komputera brak
Szybki onboarding to tylko część problemu. Blisko jedna trzecia nowych pracowników, 31 proc., wskazała na chaos organizacyjny, czyli sytuację, w której firma sprawiała wrażenie nieprzygotowanej na ich przyjście. 29 proc. badanych nie miało kompletnego sprzętu albo podstawowych narzędzi potrzebnych do pracy.
Takie błędy są szczególnie dotkliwe, bo uderzają w pierwsze wrażenie. Nowy pracownik może jeszcze nie znać strategii firmy, nie rozumieć wewnętrznych skrótów i nie wiedzieć, kto i za co odpowiada. Mimo to bardzo szybko widzi, czy ktoś przygotował mu dostęp do systemu, komputer, stanowisko i podstawowe informacje.
Problemy obejmują też formalności. 22 proc. pracowników spotkało się z kłopotami dotyczącymi dokumentów lub spraw kadrowych. To już sygnał poważniejszy niż chwilowe zamieszanie przy sprzęcie. Umowa, dane kadrowe i zasady zatrudnienia tworzą fundament bezpieczeństwa po stronie pracownika.
– O ile braki sprzętowe pierwszego dnia można wybaczyć, o tyle problemy z dokumentami i formalnościami kadrowymi są poważnym niedociągnięciem. Z taką sytuacją spotkał się co piąty pracownik (22 proc.), więc nie są to przypadki jednostkowe. W naturalny sposób wzbudza to w nowo zatrudnionych niepokój i stanowi sygnał ostrzegawczy, że firma, w której zaczynają pracę, ma problemy z najbardziej podstawowymi procesami. Kładzie się to potem cieniem na dalszą współpracę, a utracone zaufanie pracownika trudno odzyskać – mówi Justyna Nowakowska, ekspertka w eRecruiter.
Obietnice z rekrutacji zderzają się z rzeczywistością
Najbardziej ryzykowny moment przychodzi wtedy, gdy nowa osoba porównuje to, co usłyszała podczas rekrutacji, z tym, co zastała po podpisaniu umowy. Jedna trzecia pracowników odczuła niekorzystną rozbieżność między rzeczywistymi warunkami pracy a wcześniejszymi ustaleniami.
Taka różnica może dotyczyć zakresu obowiązków, organizacji czasu pracy, narzędzi, kultury zespołu, trybu pracy albo oczekiwań przełożonego. Pracownik wtedy szybko weryfikuje: czy firma mówiła prawdę, czy sprzedała mu atrakcyjny obraz, który nie przetrwał pierwszych dni.
14 proc. respondentów oceniło całe wdrożenie jako całkowicie chaotyczne i pozbawione spójnego planu. To znaczy, że pracownik nie tylko miał za mało czasu, ale też nie dostał czytelnej ścieżki wejścia w obowiązki.
Skutki widać w codziennym funkcjonowaniu. 40 proc. nowo zatrudnionych doświadczyło zbyt szybkiego tempa wdrożenia, w tym natłoku informacji i zbyt wielu zadań na starcie. Niewiele mniej, bo 38 proc., mierzyło się z niejasnym zakresem obowiązków i priorytetów. 36 proc. nie miało jasno określonych oczekiwań dotyczących efektów pracy.
Bez wsparcia przełożonego i zespołu
Onboarding nie kończy się na checklistach, dostępach i dokumentach. Nowa osoba musi jeszcze zrozumieć niepisane zasady zespołu: jak wygląda komunikacja, do kogo iść z problemem, co jest pilne, a co może poczekać. 35 proc. respondentów przyznało, że w pierwszych dniach miało trudność z odnalezieniem się w zasadach i zwyczajach nowego miejsca pracy.
Wielu pracowników nie dostaje wystarczającego wsparcia od ludzi, którzy powinni pomóc im przejść przez ten etap. 36 proc. badanych narzekało na zbyt małe zaangażowanie przełożonego lub zespołu. Co piąty respondent został przywitany w nowej pracy nieprzyjazną atmosferą.
– Chaos organizacyjny na etapie wdrożenia to dla nowego pracownika czytelny sygnał, że firma nie panuje nad procesami wewnętrznymi, co natychmiastowo podważa zaufanie do nowego pracodawcy. Bez precyzyjnego określenia oczekiwań i realnego wsparcia ze strony zespołu, proces aklimatyzacji staje się dla pracownika źródłem stresu zamiast solidnym fundamentem współpracy. Ogromna ilość informacji podawana w zbyt krótkim czasie często sprawia, że nowo zatrudniona osoba traci z oczu to, co w danej chwili najważniejsze – tłumaczy Sylwia Rzepecka.
Dla pracownika pierwsze dni są testem firmy, nawet jeśli nikt tak tego oficjalnie nie nazywa. Kandydat słyszał wcześniej o wartościach, atmosferze, rozwoju i profesjonalnym podejściu. Po zatrudnieniu sprawdza, czy za tymi słowami stoją konkretne działania.
Zła organizacja kosztuje firmy podwójnie
Błędy we wdrożeniu bolą pracownika, ale rachunek płaci też firma. Rekrutacja wymaga czasu, pieniędzy i zaangażowania zespołów HR oraz menedżerów. Jeśli nowa osoba szybko zaczyna myśleć o odejściu, cały proces trzeba uruchamiać od nowa.
– Dobra „chemia” w trakcie rekrutacji i zainwestowane w nią pieniądze są zmarnowane, gdy nowa osoba w pierwszych godzinach po zatrudnieniu zderza się z chaosem i biernością. Brak spójnego planu wdrożenia, niedobór podstawowych narzędzi pracy czy wreszcie chłodna i nieprzystępna atmosfera w zespole to detale, które natychmiast weryfikują obietnice składane kandydatom. Ignorowanie tych aspektów onboardingu generuje bezpośrednie straty dla budżetu organizacji i drastycznie obniża poziom zaangażowania nowego pracownika – mówi Justyna Nowakowska.
Dane eRecruiter pokazują, że ryzyko utraty nowej osoby jest wysokie. 82 proc. Polaków uważa, że źle przeprowadzone wdrożenie może bezpośrednio skłonić pracownika do szybkiego odejścia z firmy.
To szczególnie groźne w warunkach, w których firmy wiele mówią o kosztach rekrutacji i trudnościach ze znalezieniem dopasowanych kandydatów. Słaby onboarding sprawia, że problem zaczyna się już po sukcesie rekrutacyjnym, czyli wtedy, gdy pracodawca teoretycznie ma za sobą najtrudniejszy etap.
Pierwszy tydzień może przesądzić o decyzji
Z perspektywy firmy stawką jest utrzymanie osoby, którą dopiero co udało się pozyskać. Jeśli pracownik na starcie widzi chaos, brak wsparcia i rozjazd między obietnicami a codziennością, zaczyna kalkulować, czy warto zostać.
Badanie do raportu „Onboarding pracowniczy w Polsce” przeprowadzono w grudniu 2025 r. na reprezentatywnej próbie 1200 Polaków w wieku 25-64 lata. W tej grupie znalazło się 349 osób, które w ciągu 24 miesięcy zmieniły pracodawcę i rozpoczęły pracę w nowej firmie.
Przeczytaj także:
- Cieśnina Ormuz już nie straszy jak wcześniej, ale rynek paliw nadal nie jest spokojny
- Warszawa sprawdza efekt SCT. Pierwsze liczby są dobre, ale wymagają cierpliwości
- RPP zostawiła stopy bez zmian. Inflacja jest blisko celu, ale na obniżki może być za wcześnie
- Polacy masowo rezygnują z projektantów wnętrz. Powód jest prosty, skutki bywają drogie