Złoto wróciło do cen powyżej 4100 dolarów za uncję po kilku tygodniach korekty. Impulsem były słabsze dane z amerykańskiego rynku pracy, które wzmocniły wcześniejsze sygnały ze strony szefa Fed Kevina Warsha o słabnącej presji inflacyjnej. Inwestorzy zaczęli ograniczać oczekiwania dotyczące kolejnych podwyżek stóp, dolar osłabł, a złoto odrobiło straty.
Eksperci studzą jednak emocje: odbicie nie przesądza jeszcze o powrocie do trwałych wzrostów. Rynek metali szlachetnych próbuje raczej znaleźć punkt oparcia po mocnej wyprzedaży.
W czerwcu złoto zaliczyło serię spadkowych tygodni, a inwestorzy finansowi ograniczali ekspozycję na kruszec. W takim otoczeniu poziom 4000 dolarów za uncję zaczął działać jak psychologiczna bariera. Rynek ją przetestował, ale nie doszło do trwałego załamania.
Słabsze dane z USA szybko zmieniły krótkoterminową narrację. Inwestorzy zaczęli zakładać, że Fed może mieć mniej przestrzeni do dalszego zacieśniania polityki pieniężnej. Dla złota to ważne, bo kruszec nie wypłaca odsetek, więc gdy stopy procentowe i rentowności obligacji rosną, część inwestorów wybiera aktywa, które dają bieżący dochód.
Rynek pracy w USA dał złotu oddech
Najważniejszym impulsem dla odbicia były dane z amerykańskiego rynku pracy. Zatrudnienie poza rolnictwem wzrosło w czerwcu słabiej od oczekiwań, a wcześniejsze dane zrewidowano w dół. Dla rynku był to sygnał, że gospodarka USA może tracić impet.
Reakcja przyszła szybko. Prawdopodobieństwo najbliższej podwyżki stóp procentowych spadło, dolar się osłabił, a złoto zyskało ponad 2 proc. w trakcie sesji. Mechanizm jest prosty: słabszy dolar poprawia atrakcyjność złota dla inwestorów spoza USA, bo metal jest wyceniany właśnie w amerykańskiej walucie.
Saxo Bank zwraca uwagę, że złotu pomogły także spadające ceny energii i mniejsze obawy inflacyjne. Roczny swap inflacyjny w USA obniżył się od maja o około 1,4 pkt proc., do 2,1 proc. To ograniczyło strach, że wcześniejszy szok energetyczny zmusi Fed do dłuższego cyklu zaostrzania polityki pieniężnej.
– Warto jednak podkreślić, że jedno słabsze wskazanie z rynku pracy nie kończy dyskusji o kierunku polityki Fed. Inflacja nadal pozostaje problemem, a bank centralny będzie musiał balansować między ryzykiem zbyt wysokiej dynamiki cen a ryzykiem spowolnienia gospodarczego. Z punktu widzenia złota to oznacza podwyższoną zmienność. Każdy kolejny odczyt inflacji, zatrudnienia czy aktywności gospodarczej może przesuwać oczekiwania rynku w jedną lub drugą stronę – mówi Michał Tekliński, ekspert rynku złota Goldsaver i Goldenmark.
Odbicie czy dopiero budowanie dna?
Ole Hansen, dyrektor ds. strategii rynku surowców w Saxo Banku, ocenia, że metale szlachetne próbują zbudować poziom wsparcia po kilku miesiącach likwidacji pozycji, pogorszenia obrazu technicznego i szybko zmieniających się narracji makroekonomicznych. Odbicie złota w kierunku 4200 dolarów, powrót srebra powyżej 60 dolarów i ponowne zainteresowanie platyną pokazują, że popyt na twarde aktywa nie zniknął.
Twarde aktywa to m.in. złoto, srebro czy platyna, czyli dobra, które mają fizyczną formę i nie są jedynie zapisem księgowym. Inwestorzy często traktują je jako ochronę przed niepewnością, inflacją, problemami walutowymi lub ryzykiem finansowym.
Saxo Bank dodaje, że sektor przeszedł od fazy agresywnego kupowania do selektywnej akumulacji. Innymi słowy: rynek nie kupuje już wszystkiego z impetem, ale część inwestorów zaczyna ostrożnie odbudowywać pozycje.
W przypadku złota wsparcie poniżej 4000 dolarów na razie się utrzymało. Odbicie w kierunku 4200 dolarów spotkało się jednak z podażą, czyli sprzedażą ze strony inwestorów. To sugeruje, że część rynku nadal wykorzystuje wzrosty do zmniejszania zaangażowania.
ETF-y pokazują ostrożność inwestorów
Nie wszystkie sygnały są optymistyczne. Saxo Bank podaje, że zasoby złota w funduszach ETF spadły w ubiegłym tygodniu poniżej 3000 ton po raz pierwszy od września. ETF-y to fundusze notowane na giełdzie, które pozwalają inwestować w dany rynek bez bezpośredniego kupowania fizycznego aktywa.
Niższe zasoby złota w ETF-ach pokazują, że szeroka akumulacja jeszcze nie wróciła. Pozycjonowanie funduszy hedgingowych na rynku futures też się zmniejszyło. Futures to kontrakty terminowe, czyli umowy pozwalające dziś ustalić cenę transakcji, która zostanie rozliczona w przyszłości.
Z technicznego punktu widzenia Saxo Bank wskazuje pierwszą istotną barierę w pobliżu 4485 dolarów, gdzie przebiega 200-dniowa średnia krocząca. Powyżej leży kolejny poziom w okolicach 4574 dolarów. Dopiero wybicie takich stref mogłoby mocniej poprawić obraz rynku.
Do tego czasu obecny ruch lepiej traktować jako próbę budowania bazy po korekcie, a nie jako potwierdzony start nowego trendu wzrostowego.
Fed może nadać kierunek
Rynek złota nadal mocno zależy od Rezerwy Federalnej, dolara i rentowności obligacji. Rentowność obligacji pokazuje, ile inwestor może zarobić na papierach dłużnych. Gdy rentowności rosną, złoto zwykle ma trudniej, bo samo nie daje odsetek.
Aby kruszec mógł ponownie testować poziom 4500 dolarów i wyższe wartości, dane makroekonomiczne musiałyby prawdopodobnie wesprzeć bardziej gołębi zwrot w oczekiwaniach dotyczących stóp procentowych. Gołębi zwrot oznacza łagodniejsze nastawienie banku centralnego: mniej podwyżek albo większą gotowość do obniżek stóp.
Jeśli kolejne dane z USA pokażą słabszy wzrost, inwestorzy mogą mocniej wyceniać łagodniejszą politykę Fed. Jeśli jednak inflacja okaże się uporczywa, a bank centralny utrzyma twardą komunikację, złoto może zostać w szerokiej konsolidacji.
Na razie krótkoterminowy scenariusz przypomina rynek czekający na nowy impuls. Pogorszenie perspektyw gospodarczych mogłoby wspierać złoto. Odporna gospodarka, rosnące rentowności i spokojniejsze rynki mogłyby znów wywołać presję.
Banki centralne patrzą dalej niż inwestorzy
Krótkoterminowy kapitał reaguje na dane, Fed i kurs dolara. Banki centralne działają w innym, długoterminowym horyzoncie. Według danych Światowej Rady Złota banki centralne w maju zwiększyły rezerwy netto o 41 ton, a wśród największych kupujących znalazły się Polska i Chiny.
Narodowy Bank Polski kontynuuje strategię zwiększania udziału złota w aktywach rezerwowych i zbliża się do celu 700 ton. Dla banków centralnych złoto nie jest krótką spekulacją na zmianę ceny. To element dywersyfikacji rezerw, ograniczania zależności od walut fiducjarnych i wzmacniania wiarygodności finansowej państwa.
Saxo Bank zwraca też uwagę, że zakupy banków centralnych przyspieszyły po zamrożeniu rosyjskich aktywów rezerwowych w 2022 r. Pokazało to, że część państw chce ograniczać ryzyko związane z przechowywaniem rezerw wyłącznie w aktywach zależnych od innych krajów.
Do tego dochodzą obawy fiskalne, rosnące zadłużenie i ryzyko stopniowej dewaluacji walut. Te czynniki nadal wspierają popyt na aktywa, które nie są jednocześnie czyimś zobowiązaniem.
– W tym sensie obecna sytuacja pokazuje dwie warstwy rynku. Pierwsza to codzienna zmienność, napędzana przez dane makroekonomiczne, dolara i oczekiwania dotyczące stóp procentowych. Druga to długoterminowy trend, w którym złoto odzyskuje znaczenie jako aktywo strategiczne, niezależne od decyzji pojedynczego banku centralnego czy sytuacji politycznej w jednym kraju – mówi Michał Tekliński.
Chiny szukają alternatyw dla nieruchomości
W tle jest też sytuacja w Chinach. Saxo Bank zwraca uwagę, że realne ceny nieruchomości mieszkaniowych w tym kraju spadają już czwarty rok z rzędu, a ceny nowych i używanych mieszkań są w ujemnej dynamice od 2022 r.
Dlaczego to ważne? Nieruchomości przez lata były w Chinach jednym z podstawowych sposobów lokowania oszczędności. Gdy zaufanie do tego rynku słabnie, część inwestorów szuka innych form przechowywania wartości. Na tym mogą korzystać złoto, srebro i platyna. Wszystkie trzy metale pełnią jednak różne funkcje i inaczej reagują na dane makroekonomiczne, przemysł oraz przepływy kapitału.
Srebro i platyna grają inną rolę
Srebro wróciło powyżej 60 dolarów po wcześniejszej wyprzedaży, która zatrzymała się przed ważnym wsparciem w połowie przedziału 50–60 dolarów. To dobry sygnał techniczny, ale rynek nadal musi odbudować zaufanie po szkodach z ostatnich miesięcy.
Srebro łączy dwie cechy. Z jednej strony reaguje na makroekonomię podobnie jak złoto. Z drugiej ma duże zastosowanie przemysłowe, więc jego cena zależy też od popytu ze strony gospodarki. Rynek srebra jest mniejszy niż rynek złota, dlatego gwałtowniej reaguje na przepływy kapitału.
Platyna ma jeszcze inny profil. W większym stopniu zależy od fizycznego bilansu rynku, popytu przemysłowego i bezpieczeństwa dostaw. Saxo Bank wskazuje na utrzymujące się deficyty, strategiczne gromadzenie zapasów oraz rosnące uznanie platyny za surowiec krytyczny.
Przepływy handlowe pokazują też większą fragmentację rynku. Chiny importowały więcej platyny, niż wynikałoby to z raportowanej konsumpcji, a zapasy w USA wzrosły w związku ze zmianami handlowymi powiązanymi z cłami. To sugeruje, że geografia dostaw i forma metalu zaczynają mocniej wpływać na wycenę.
Metale szlachetne bez prostego scenariusza
Rynek metali szlachetnych nie porusza się już z jednostronnym impetem z wcześniejszej części roku. Złoto potrzebuje wsparcia ze strony Fed, dolara i rentowności, aby wrócić do mocniejszych wzrostów. Srebro i platyna potrzebują natomiast stabilnego rynku złota, zanim ich własne fundamenty mocniej przełożą się na ceny.
– Obecna faza na rynku metali szlachetnych pokazuje, że złoto, srebro i platyna pełnią różne funkcje w ramach ekspozycji na twarde aktywa. Złoto pozostaje silnie powiązane z otoczeniem stóp procentowych, dolara i rentowności obligacji, podczas gdy srebro i platyna w większym stopniu łączą komponent inwestycyjny z czynnikami przemysłowymi, dostępnością fizycznego metalu oraz bezpieczeństwem dostaw. W warunkach podwyższonej zmienności i szybko zmieniających się narracji makroekonomicznych szczególnego znaczenia nabiera więc dywersyfikacja – nie jako próba przewidywania najbliższego ruchu cen, lecz jako sposób ograniczania zależności portfela od jednego scenariusza rynkowego. Odmienna wrażliwość złota, srebra i platyny na czynniki makroekonomiczne, przemysłowe i podażowe sprawia, że metale te warto oceniać nie tylko przez pryzmat bieżących zmian cen, lecz także ich szerszej roli w portfelu i gospodarce – mówi Aleksander Mrózek, kierownik ds. relacji z kluczowymi klientami regionu CEE w Saxo Banku.
W najbliższym czasie inwestorzy będą więc patrzeć przede wszystkim na dane z USA. Każdy odczyt inflacji, zatrudnienia i aktywności gospodarczej może przesuwać oczekiwania wobec Fed, a razem z nimi dolara, rentowności i ceny złota.
Długoterminowe argumenty za kruszcem nie zniknęły: banki centralne nadal kupują złoto, zadłużenie największych gospodarek jest wysokie, a ryzyko walutowe i geopolityczne nie wygasło. Krótkoterminowo rynek pozostaje jednak zmienny. Odbicie powyżej 4100 dolarów daje złotu oddech, ale na pełny powrót trendu wzrostowego inwestorzy wciąż czekają.
Przeczytaj także:
- Polacy masowo rezygnują z projektantów wnętrz. Powód jest prosty, skutki bywają drogie
- Medycyna biegnie, lekarze muszą za nią nadążyć. AI może im w tym pomóc
- Ubezpieczyciele pod lupą UOKiK. Chodzi o odszkodowania po powodzi z 2024 roku