Polska, z poparciem Czech, Węgier i Estonii, zablokowała decyzję o dążeniu UE do neutralności klimatycznej do 2050 roku.

To główne wydarzenie pierwszego dnia szczytu Rady Europejskiej 20 czerwca, czyli zjazdu wszystkich przywódców państw unijnych.

Neutralność klimatyczna oznacza maksymalne ograniczenie emisji CO2 oraz zrównoważenie tych emisji, których ograniczyć się nie udało, np. poprzez sadzenie drzew.

Na briefingu dla prasy po zakończonej dyskusji o klimacie premier Mateusz Morawiecki powiedział, że swoją blokadą rząd zabezpieczył interesy polskich przedsiębiorców i obywateli, którzy ponosiliby ryzyko dodatkowych kosztów czy podatków.

Premier dodał, że transformacja energetyczna musi być sprawiedliwa i odpowiedzialna, a to oznacz według niego odpowiedzialność za obywateli i za koszty tej transformacji.

„Musimy mieć konkretny na stole” – mówił podczas konferencji w Brukseli. W ten sposób odniósł się do kwestii finansowania transformacji energetycznej (więcej o tym, co powiedział premier znajdziesz w tym artykule).

Wcześniej źródła podawały, że „Polska jest ostatnim znaczącym krajem Unii, który wciąż nie poparł celu neutralności klimatycznej”.

„Jednak jedno polskie źródło powiedziało mi, że Polska może zostać przekonana trzema rzeczami: Pieniędzmi, Funduszami i  Finansowaniem,” napisał na Twitterze Frédéric Simon, dziennikarz specjalistycznego portalu Euractiv, który zajmuje się tematyką europejską.

Klimat bierze górę na szczycie

Przed rozpoczęciem czwartkowego szczytu niewielu oczekiwało, że sprawy klimatyczne staną się tak ważnym i zapalnym punktem obrad. Jednak sprawy przyjęły niespodziewany obrót.

Kilka dni temu Niemcy podjęły decyzję o poparciu strategii neutralności klimatycznej i między innymi to sprawiło, że temat zyskał na politycznej ważności.

„Mamy bijatykę w pokoju” – tak Politico opisało atmosferę panującą podczas dyskusji premierów i prezydentów o klimacie.

Większość państw unijnych chciała jasno wpisać w konkluzje szczytu deklarację, że do 2050 roku cała Unia będzie neutralna dla klimatu. Jednak za sprawą Polski i kilku mniejszych krajów to się nie udało.

Ostatecznie we wnioskach końcowych, zamiast zapisu o dążeniu do neutralności klimatycznej w 2050 r., znalazło się odniesienie do Porozumień Paryskich.

Natomiast informacja, że „znaczna większość” krajów unijnych popiera ambitniejsze dążenia klimatyczne trafiła do przypisu.

„W następstwie rozmów sektorowych prowadzonych w ostatnich miesiącach Rada Europejska zwraca się do Rady i Komisji o kontynuowanie prac nad warunkami, zachętami i ramami wsparcia, które należy wprowadzić, aby zgodnie z porozumieniem paryskim zapewnić przejście UE do neutralności klimatycznej, które pozwoli zachować konkurencyjność Europy, będzie sprawiedliwe i społecznie zrównoważone, uwzględni sytuację krajową państw członkowskich i będzie respektować ich prawo do decydowania o własnym koszyku energetycznym; należy przy tym oprzeć się na środkach, które już uzgodniono, aby osiągnąć cel redukcji emisji na 2030 r.”, brzmi fragment konkluzji.

W Polsce 80 proc. energii wytwarzane jest z węgla, a 112,5 tys. osób pracuje w górnictwie tego surowca – zdecydowanie najwięcej w całej UE.

Z naszego explainera (wyjaśniacza) dowiedz się więcej o tym, co to jest neutralność klimatyczna i dlaczego to taki problem dla Polski.

>>> Czytaj też: Mapa dnia: Śląsk straci 41 tys. miejsc pracy związanych z węglem. To najwięcej w całej UE

Jeśli chcesz wiedzieć pierwszy, co słychać na świecie i znać kontekst tych wydarzeń, zapisz się na nasz unikalny newsletter 300SEKUND tutaj.