Ostatnie dwa tygodnie przyniosły gwałtowne zmiany na globalnym rynku długu oraz walut rynków wschodzących. Złoty także nie uchronił się przed spadkami.

Jak piszą ekonomiści Santander, silny wzrost rentowności na świecie miał negatywny wpływ na polski dług, a złoty był pod negatywną presją osłabienia argentyńskiego peso.

„W rezultacie rentowność krajowej 10-latki zbliżyła się do 2 proc. wobec rekordowego minimum na ok. 1,71 proc., a złoty zanotował przejściowy wzrost do prawie 4,40 zł za euro” – podaje Departament Analiz Ekonomicznych Santandera.

Co więcej, jest jeszcze jedno zjawisko, które negatywnie wpływa na pozycję złotówki: są to kredyty frankowe.

Jak piszą ekonomiści Santandera, coraz większa liczba zagranicznych zarządzających funduszami inwestującymi w aktywa gospodarek wschodzących zaczyna się interesować sprawą kredytów frankowych w Polsce.

„Ten fakt również przyczynił się do słabszych notowań” – podali ekonomiści.

Analitycy nie widzą poprawy na horyzoncie.

„Oczekujemy, że waluty rynków wschodzących będą się osłabiać, a zmienność wzrośnie gdyż wydźwięk przemówienia szefa FED-u (Jerome Powell przemawia w piątek – przyp. red.) może nie być tak gołębi jak to obecnie wycenia rynek” – napisali.

>>> Czytaj też: Ekonomiści: Program 500+ i inne transfery socjalne wspomogą polskie PKB, ale należy uważać na wieści z Niemiec