Wszechobecne robienie zapasów i ryzyko deficytu ulubionych produktów spożywczych, a nawet papieru toaletowego – tak wygląda scenariusz twardego brexitu, którego elementy już dziś stają się rzeczywistością. 

Przedłużające się rozmowy pomiędzy rządem Zjednoczonego Królestwa a Komisją Europejską sprawiły, iż widmo twardego brexitu stało się bardziej realne niż kiedykolwiek. Samo przełożenie terminu opuszczenia UE nie rozwiązuje tego problemu, bo porozumienia wciąż brak.

Przywrócenie ceł i kontroli granicznych może natomiast spowodować radykalny wstrząs w zakresie dostępności dóbr czy usług dotychczas uważanych za stały element codzienności mieszkańców Wysp.

Papier toaletowy – dobro luksusowe

Do rangi brexitowego symbolu urasta zagrożenie brakiem papieru toaletowego. Wątek ten zaistniał nawet w dyskusji politycznej.

Były deputowany Partii Pracy Denis MacShane (syn polskiego żołnierza z czasów II Wojny Światowej, Józefa Matyjaszka), minister ds. europejskich w rządzie Tonego Blaira ostrzegał, iż w Zjednoczonym Królestwie może bardzo szybko zabraknąć tego produktu.

„Jeśli Wielka Brytania opuści unię celną i jednolity rynek w ciągu pięciu miesięcy, a ciężarówki przewożące papier toaletowy zostaną zatrzymane w Calais lub Dover, Brytyjczycy będą ratować się podartymi gazetami tak jak w zamierzchłych czasach” – mówił już w październiku ubiegłego roku.

I choć obawy te zostały dość szybko zdementowane przez Andrewa Large’a z Brytyjskiej Konfederacji Przemysłu Papierniczego, który zapewniał o rezerwach wystarczających nawet do trzech tygodni zastoju, to w istocie problem może być poważny.

Jeden z największych producentów na brytyjskim rynku, niemiecka firma Wepa zgromadziła już bowiem około 3,5 mln rolek na wypadek opóźnień wynikających z przywrócenia ceł.

Wepa nie jest jedynym przedsiębiorstwem przygotowującym się na niekorzystny dla siebie rozwój sytuacji. Do gromadzenia zapasów produktów paczkowanych o długim terminie przydatności na wypadek wystąpienia z Unii Europejskiej bez porozumienia, przyznały się także markety Tesco oraz Marks&Spencer.

Ewentualne opóźnienia w zaopatrzeniu oznaczałyby dla tych firm gigantyczne straty. Problemem jest nie tylko zachowanie łańcucha dostaw na Wyspy, ale też wyeksportowanie dóbr do reszty Europy.

Unilever, który z jednej strony produkuje lody na Starym Kontynencie, z drugiej zaś jego fabryka w Leeds wytwarza artykuły higieniczne i kosmetyki, tworzy rezerwy po obu stronach La Manche.

Działania przedsiębiorców spowodowały znaczne ograniczenie dostępnej powierzchni magazynowej. Raport IHS Markit/CIPS wskazuje, że w lutym brytyjskie firmy gromadziły surowce najszybciej od 27 lat prowadzenia badań.

Czego nie da się zmagazynować

Są jednak produkty, których nie da się odkładać na zapas. Organizacje zrzeszające sprzedawców detalicznych z Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej ostrzegły, że w razie twardego brexitu może nastąpić radykalny wzrost cen żywności bądź nawet niedobory niektórych produktów.

Wyjście z UE bez porozumienia oznacza bowiem ustanowienie 42 proc. opłaty celnej na importowany cheddar, 46 proc. na mozzarellę, 40 proc. na wołowinę, 21 proc. na pomidory i 15,5 proc. na jabłka.

Sytuacji nie poprawia również czas, w którym Wielka Brytania opuszcza Unię – poza sezonem 90 proc. sałaty spożywanej w Wielkiej Brytanii, 80 proc. pomidorów i 70 proc. owoców miękkich pochodzi z lub przylatuje przez Europę.

Na potencjalnych utrudnieniach stracą nie tylko sprzedawcy, ale także cały rynek gastronomiczny – swoje obawy zgłosiły już także KFC i McDonald’s.

Popyt również rośnie

W ślad za producentami idą konsumenci. Sieć supermarketów Morissons poinformowała o zauważalnym, siedmioprocentowym wzroście popytu na wspomniany już papier toaletowy, ale również środki przeciwbólowe.

Na portalach społecznościowych można znaleźć materiały informujące o tym w jaki sposób najlepiej przygotować się na zmianę sytuacji po wystąpieniu z UE.

Na Facebookowej grupie o nazwie „48% Preppers” (z ang. osoba przygotowująca się na katastrofę, 48 proc. wskazuje zaś na referendalny odsetek przeciwników Brexitu) zrzeszającej już ponad 10 tys. użytkowników, rozprowadza nawet specjalną, szesnastostronicową broszurę „Getting Ready Together” (Przygotowując się razem) dotyczącą tego jak być gotowym się na wystąpienie z UE.

Wśród porad, oprócz gromadzenia żywności i paliwa, zaleca się również uszczelnienie domu na wypadek problemów z dostarczaniem ogrzewania, przygotowanie baterii słonecznych przydatnych w obliczu utraty energii elektrycznej czy posiadanie substancji do chemicznego uzdatniania wody.

Należy jednak pamiętać, że oprócz wprowadzenia ceł i ewentualnych opóźnień w dostawach, jeszcze większym zagrożeniem jest masowa panika. Gdy ludzie, obawiając się katastrofy, zaczną gromadzić olbrzymie rezerwy własne, produkty mogą zniknąć z półek w naprawdę błyskawicznym tempie, co z kolei przełoży się na destabilizację cenową i dalsze problemy gospodarcze.

A to oznaczałoby jeszcze bardziej niepewny scenariusz niż sam fakt twardego brexitu.