Prezydent Francji chciałby też wysłać do naszego kraju protestujących na rzecz klimatu. „Niech jadą protestować do Polski! Niech ktoś mi pomoże ruszyć tych, którzy nie chcą się zmienić”.

Emmanuel Macron podzielił się tymi uwagami podczas lotu do Nowego Jorku na szczyt klimatyczny ONZ – informuje Le Parisien.

Unia Europejska próbowała w czerwcu podpisać deklarację zamiaru osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2050 roku. Zawetowały ją jednak cztery państwa – Polska, Czechy, Węgry oraz Estonia.

„Prawda jest taka, że tylko jeden kraj wszystko blokuje – to Polska”, powiedział rozzłoszczony Macron dziennikarzom na pokładzie samolotu. „Moim zadaniem jest przekonanie innych państw do zmiany”.

Prezydent Francji chce też, żeby na protesty na rzecz klimatu do Polski przyjeżdżała młodzież z innych krajów. „Niech jadą protestować do Polski! Niech ktoś mi pomoże ruszyć tych, którzy nie chcą się zmienić”.

Szczyt dla wybranych

Zaczynający się dzisiaj szczyt klimatyczny ONZ w przeciwieństwie do poprzedniego takiego szczytu jest dość elitarny. W zeszłym roku każde państwo miało swój głos, w tym tylko wybrane państwa będą mogły przemawiać – te, które mają „coś do powiedzenia”.

„W 2014 roku były 3 sale, w których każdy przywódca państwa wygłaszał przemówienie o tym, co robią u siebie w ramach walki o zatrzymanie zmian klimatycznych. W tym roku nie wszyscy dostaną swoje miejsce na podium, dlatego jest duża rywalizacja i przepychanki”.

„Co więcej, ten szczyt to będzie pierwsza szansa Stanów Zjednoczonych, aby złożyć oficjalny wniosek o wyjście z Porozumienia Paryskiego, co zapowiedział prezydent kraju Donald Trump” – powiedziało nam źródło zbliżone do rozmów.

Financial Times pisze, że wśród krajów niedopuszczonych do przemawiania znalazły się m. in. Australia i Japonia. Ze stu krajów aplikujących pozwolenie na przemawianie dostało 60.

>>> Czytaj też: Polska jedynym krajem UE na liście państw planujących nowe elektrownie węglowe