Ziemia to planeta kurczaków. Pod względem biomasy na świecie żyje dziś trzy razy więcej brojlerów niż wszystkich dzikich ptaków razem wziętych.

Kurczęta ras mięsnych stanowią obecnie nie tylko najliczniejszy gatunek ptaka, ale i kręgowca lądowego w ogóle: ich liczbę szacuje się na 23 miliardy.

Jest to też najczęściej spożywany przez ludzi rodzaj mięsa. Właśnie dlatego brojler stanowi jaskrawy symbol antropocenu – nowopostulowanej epoki geologicznej, której wyróżnikiem jest dominujący wpływ działalności ludzkiej na przebieg powierzchniowych procesów geologicznych naszej planety.

[Co ciekawe, Polska jest największym w Europie producentem i eksporterem kurczaków, hodującym ponad miliard tych ptaków rocznie. Czyli jedną dwudziestą trzecią światowej populacji – przyp. red.]

W badaniu opublikowanym niedawno przez Royal Society Open Science porównano budowę współczesnych kurcząt do tych z czasów starożytnego Rzymu. Brojlery różnią się od nich dramatycznie: mają ogromne szkielety, charakterystyczny skład tkanki kostnej odzwierciedlający brak urozmaiconej diety i znacznie niższą różnorodność genetyczną. To dlatego, że dzisiejszy kurczak jest dwa razy większy od swojego przodka, a jego hodowla ma jeden cel: gwałtowny przyrost masy.

Tempo wzrostu kurcząt hodowlanych przyspieszyło w drugiej połowie XX wieku: brojler nabiera teraz masy pięć razy szybciej niż ten w latach pięćdziesiątych. Obecnie już pięcio- lub sześciotygodniowe kurczęta są gotowe do uboju, a ślady tego gwałtownego wzrostu widać w ich kościach, które mają niską gęstość i bywają zdeformowane. Co gorsza, kurcząt tych nie da się wyratować z przemysłowych hodowli. Ich gigantyczna masa jest dla organizmu takim obciążeniem, że gdyby pozostawić je przy życiu przez jeszcze kilka tygodni, najprawdopodobniej umarłyby z powodu niewydolności serca lub układu oddechowego. 

Kurczaki hodowlane ten stan zawdzięczają wyłącznie człowiekowi. W wyniku ingerencji genetycznej nastąpiła u nich mutacja receptora regulującego metabolizm, przez co brojlery są ciągle głodne i dużo gwałtowniej jedzą i rosną. Ich cykl życiowy jest w całości regulowany technologicznie. Wykluwają się na fermach, na których temperaturą i wilgotnością powietrza zarządzają komputery. Od samego początku żyją w świetle lamp elektrycznych, co pozwala zmaksymalizować czas, w jakim pobierają pokarm. Maszyny do uboju w ciągu godziny przerabiają tysiące ptaków.

Wprawdzie mamy dziś na świecie mniej więcej po miliardzie hodowlanych krów, świń i owiec, ale to właśnie kurczaki są najbardziej jaskrawym przykładem współczesnej biosfery. Ich kości będą kiedyś dowodem na to, jak przeobraziła się nasza planeta i jej ekosystem ze stanu zdominowanego przez naturę w stan zdominowany przez człowieka i udomowione przez niego zwierzęta.

Choć selektywna hodowla kurcząt trwa od czasów, kiedy gatunek ten został udomowiony sześć tysięcy lat temu w Azji Południowo-Wschodniej, tempo i skala transformacji, jaką przeszły w XX wieku wykracza daleko poza wszystko, co obserwowaliśmy w poprzednich stuleciach. Z początkiem lat pięćdziesiątych populacja kurczaków zaczęła rosnąć wraz ze wzrostem populacji ludzkiej, podobnie jak zużycie paliw kopalnych, plastiku i innych zasobów. Tym sposobem obecnie liczba tych cherlawych, krótkowiecznych organizmów przewyższa liczbę osobników jakiegokolwiek innego gatunku ptaków w historii naszej planety.

Czy erę kurczaka czeka schyłek?

Co przyniesie przyszłość? Na razie spożycie kurczaków rośnie. Ich mięso jest tanie, a dodatkowo stanowi lepszą alternatywę dla wołowiny i wieprzowiny, od których się odchodzi, żeby ograniczyć produkcję gazów cieplarnianych. Możliwe jednak, że produkcja przemysłowa przestanie wchodzić w grę. Co ciekawe, najwięksi światowi producenci brojlerów: Tyson Foods i Perdue Farms inwestują dziś w białka roślinne. Czy oznacza to nagły (w ujęciu geologicznym) zmierzch ery kurczaka?

Tak czy inaczej, ślad po tym stworzonym przez człowieka gatunku ptaka pozostanie odciśnięty w kamieniu. Rozumna istota dalekiej przyszłości, czy to super-rozwinięty szczur, czy ośmiornica, będzie sobie łamać głowę (albo załamywać macki) w obliczu geologicznej zagadki złożonej z pokładów gwałtownie wyewoluowanych kości przemieszanych z techno-kopalinami wypełniającymi ogromne, skamieniałe wysypiska śmieci, które pozostawi po sobie człowiek. Możliwe, że kiedy przyszli odkrywcy zrekonstruują ten ptasi gatunek, istotę dużo bardziej nieporadną niż dodo, to sklasyfikują ją właśnie jako wytwór ludzkiej technologii.

Autorzy: Carys Bennett, honorowa współpracowniczka w obszarze geologii na University of Leicester, Jan Zalasiewicz, starszy wykładowca paleobiologii na University of Leicester, Mark Williams, profesor paleobiologii na University of Leicester, Richard Thomas, profesor nadzwyczajny archeologii na University of Leicester.

Tłumaczenie: Anna Warso

Artykuł w oryginale ukazał się na theconversation.com. Tekst w języku angielskim jest dostępny na licencji Creative Commons CC BY-ND 4.0. Tłumaczenie na język polski dla 300gospodarka.pl zostało wykonane za zgodą autorów i podlega prawu autorskiemu. Lead, tytuł i śródtytuły pochodzą od redakcji.