Przed weekendem zapadała decyzja o zezwoleniu na rozpoczęcie działania nowej elektrowni węglowej w Niemczech – Datteln 4, przeciw której protestują mieszkańcy i aktywiści ekologiczni.

Pisaliśmy o tym pod koniec zeszłego roku. Jednak wtedy wydawało się, że nie dojdzie do włączenia do sieci elektrowni.

Pewne jest dziś natomiast to, że Datteln 4 to ostatnia nowa elektrownia węglowa w Niemczech.

W zeszłym tygodniu rząd tego kraju zdecydował o całkowitym wygaszeniu elektrowni węglowych do 2038 roku lub wcześniej – i taki los, po 18 latach działania, czeka również Datteln.

Póki co rząd federalny, firmy energetyczne oraz landy, w których wydobywa się węgiel, zdecydowały, że spółka energetyczna Uniper będzie mogła uruchomić kontrowersyjną elektrownię.

Uzasadnili ten krok względami finansowymi – w przeciwnym razie operator miałby prawo do wysokiej rekompensaty.

Uniper jest spółką wydzieloną z największego dostawcy energii w Niemczech – spółki E.On. Zajmuje się obsługą “starej energetyki”. Jej największym właścicielem (49,9 proc.) jest fińska spółka Fortum.

Firma zatrudnia 11 tys. pracowników, z czego jedna trzecia pracuje w Niemczech.

Uniper, pomimo notowania na frankfurckiej giełdzie, jest więc graczem międzynarodowym i jego właściciele pilnują rozliczeń, nie sentymentów.

Dlatego też będą starać się wyciągnąć jak najwięcej z problematycznej jednostki, której niekończąca się budowa trwa już 12 lat (sic!).

W 2016 r. zapowiedzieli, że jeśli elektrownia nie zostanie uruchomiona to będą chcieli od rządu 1,5 mld euro rekompensaty za nieuzyskane zyski z projektu.

Co interesujące, szef koncernu energetycznego RWE Rolf Martin Schmitz zdaje się wykorzystywać argument o uruchomieniu Datteln 4, aby zachęcić aktywistów z Ende Gelände, BUND i Fridays for Future do opuszczenia protestów w lesie w Hambach – podaje welt.com.

Działacze nadal „okupują” las, który miał zostać rzez RWE przekonwertowany na odkrywkową kopalnię węgla brunatnego, jednak dzięki ich protestom decyzją sądu do tego nie dojdzie.

Schmitz sugeruje, że mogą więc opuścić Hambacher Forst i – to już w domyśle – ustawić się z transparentami pod blokiem Datteln.

Ta informacja pojawiła się dziś rano w skrzynkach odbiorczych subskrybentów naszego codziennego newslettera 300SEKUND. Jeśli chcesz się na niego zapisać, kliknij tutaj.

>>> Czytaj też: Niemcy postanowiły, że zerwą z węglem najpóźniej w 2038 roku. Koszt: co najmniej 40 mld euro