Mediolański Tydzień Mody ma problem: brakuje setek kupców z odizolowanych Chin. Przedsiębiorstwa weryfikują swoje prognozy sprzedażowe, pisze Süddeutsche Zeitung.

Podczas targów w Mediolanie projektant Gucci Alessandro Michele osobiście zaprosił na swój pokaz 800 wybranych gości za pośrednictwem wiadomości głosowej na WhatsAppie.

„Jeśli jesteś w Mediolanie i masz czas, wpadnij”, powiedział.

To był dopiero początek niespodzianek. Na miejscu publiczność weszła do sali od zaplecza, gdzie wizażyści i fryzjerzy stylizowali 80 modelek w białych szlafrokach. Na środku ciemnej sali kręciła się karuzela, na której ubrano owe modelki.

Nigdy wcześniej nie pozwolono tak uważnie przyglądać się kulisom pokazów mody. Do hipnotycznych dźwięków „Bolero” Ravela modelki w końcu zaprezentowały ubrania, ale nie było tam żadnego wybiegu, żadnej parady – Michele zaoferował show innego rodzaju.

Najlepsi klienci firmy Gucci – Chińczycy – coś przegapili, pisze niemiecki dziennik Süddeutsche Zeitung.

Chodzi o to, że branża modowa świetnie rozwija się w Państwie Środka.

Wspomniany Gucci sprzedaje 34 proc. wszystkich swoich produktów właśnie w Chinach; Moncler w zeszłym roku odnotował w Azji 40 proc. sprzedaży.

A tymczasem od czasu wybuchu epidemii sprzedaż w Chinach spadła o 80 proc.

Czytaj także:

>>> Interaktywna mapa rozprzestrzeniania się koronawirusa z Chin: już ponad 73 tys. zakażonych

>>> Etiopia to nowy raj dla globalnych firm odzieżowych. Wszystko dzięki najniższej na świecie pensji minimalnej