Europejskie Forum Nowych Idei (EFNI) rozpoczęło się wczoraj po południu. Zgodnie z naszym rankingiem jest to najlepiej zorganizowana polska konferencja.

No cóż, każdy ma taką najlepszą konferencję, na jaką zasłużył.

Tradycją EFNI był namiot na plaży. Namiot na plaży był super – wychodziło się z konferencji, zabierało się leżak i zakopywało palce w piachu. Prześmiewcy mówili, że to jedyny urlop na jaki w branży mediowej można sobie pozwolić.

Obok namiotu było tymczasowe, efniowe stoisko kawiarni Starbucks. Zgadnijcie, gdzie byli wszyscy, kiedy odbywały się oficjalne wydarzenia w namiocie głównym. Tak, zgadliście – albo na leżaku ze stopami w piasku, albo w obrębie tymczasowego Starbucksa.

W tym roku nie ma namiotu, bo za dużo kosztował. Organizatorzy musieli postawić dużą konstrukcję na plaży, która służyła tylko przez dwa dni, a w dodatku okoliczności nie zachęcały do wsłuchiwania się w debaty.

W tym roku namiotu nie ma i w związku z tym uczestników konferencji można podzielić na dwie grupy: twardogłowych miłośników namiotu i żądnych innowacji zwolenników nowego logistycznego porządku.

Nasza redakcja była w tej drugiej, chociaż trochę się waha. Ale od początku.

Miał być premier Grecji, ale nie było i gwoździem programu okazała się być Shada Islam z Friends of Europe, brukselskiego think-tanku. Dosłownie wszyscy komentowali jej wystąpienie jako “wybitnie przeciętne”. To nie był komplement, ale tę wyjątkową zgodność uznajemy za ciekawą i godną odnotowania.

Napisaliśmy “wszyscy”, bo z powodu braku namiotu na plaży i uczestników-wczasowiczów ceremonii otwarcia naprawdę ktoś tym razem słuchał. Frekwencja w pewnym momencie była imponująca.

Później uczestników zawieziono na oficjalną kolację, która odbyła się w sopockim Hipodromie, gdzie gości zabawiały konie. Tu gwoździem programu był bowiem miniturniej jeździecki. Od jednej z uczestniczek, laiczki w zakresie tego typu dyscyplin, dowiedzieliśmy się, że można było się w te zawody “nieźle wkręcić”, zatem gratulacje dla organizatorów za pomysł.

W czasie, kiedy jedni byli “nieźli wkręceni”, inni rozmawiali o stanie mediów w Polsce, a my podsłuchaliśmy tę rozmowę. Odbyła się między legendami polskiego dziennikarstwa i dotyczyła obecnej narracji w Polsce dotyczącej indywidualnego sukcesu ekonomicznego.

Panowie zgodzili się ze sobą, że obecnej w narracji dominuje umiłowanie przeciętności. Nie mieli co do tego negatywnych uwag, jednak wskazali, że każdy z nich potrzebuje przykładów “glam”- historii tych, którym się udało i którzy odnieśli sukces, piją szampana, noszą drogie ubrania i fotografują się na tle swojego iście instagramowego bogactwa.

Dziennikarzom nie chodziło o to, żeby rezygnować z pokazywania “przeciętniaków”, ale wskazali, że blichtr jest nie tylko atrakcyjny wizualnie, ale dodatkowo inspirujący i nie warto z niego rezygnować.

Chciałoby się rzec ironicznie: “prawdziwi symetryści”. Oczywiście, gdyby nie to, że zgadzamy się z konkluzjami tych dziennikarzy i też staramy się pokazywać wszystkie oblicza życia przedsiębiorców – od życiowej, ale niezbyt atrakcyjnej przeciętności po błyszczącą, ale oderwaną od ciężkich realiów zmagania się z rzeczywistością “glam-przedsiębiorczości”.

To co: seks czy depresja?

To pytanie słyszeliśmy od naszych konferencyjnych kompanów, kiedy decydowaliśmy się, na które Rozmowy Nocnych Marków pójść. Rozmowy Nocnych Marków, jak wynika z naszego rankingu, są absolutnie ulubionym punktem programu uczestników EFNI.

A w pytaniu chodziło o to, że do wyboru były tematy: o przyszłości świata z Mai Chen z Uniwersytetu w Auckland i Andrzejem Koźmińskim, znanym z Akademii Leona Koźmińskiego, o pieniądzach, władzy i seksie po pięćdziesiątce z Michałem Bonim, byłym europarlamentarzyście, i o depresji z psycholożką Katarzyną Miller i Jackiem Masłowskim z Fundacji Masculinum.

Stojąc przed tak postawionym pytaniem poszliśmy na seks. Myśląc, że idziemy na seks, wylądowaliśmy w 1989 r.

To był dla nas dowód, że Polak potrafi każdy temat przekuć w transformację ustrojową. Przebieg był taki, że zaczęło się od tematów stricte lifestylowych: osoby w sile wieku na rynku pracy, ich pragnienia, ambicje, ich życie seksualne oraz ich pozycja społeczna naturalnie związana ze statusem majątkowym.

W pewnym momencie jednak ktoś zaczął o tym, jaka jest percepcja zmian ustrojowych w 1989 r. wśród grupy 50+ i już tak zostało. Ilość razy, kiedy ktoś wypowiedział kolokację “transformacja ustrojowa” zaczęła być nieprzyzwoita. Sala zaczęła opowiadać dowcipy, że tylko Leszka Balcerowicza brakowało, aby opowiedział kilka słów o swoich ustawach z wczesnych lat 90-tych.

Później wszyscy udali się na drinki, gdzie oczywiście dalej ciągnęli temat transformacji ustrojowej. Można było dowiedzieć się, że są ofiary tego procederu, ale w jego wyniku powstała pewna konstrukcja państwa, która do dzisiaj funkcjonuje.

Jedyne, co możemy poradzić uczestnikom konferencji i samym sobie to to, żeby przestać rozmawiać o transformacji ustrojowej i zacząć o czymkolwiek innym. To doprawdy zamierzchła przeszłość i o wiele lepiej skupić się na innych kwestiach. Na przykład ageizmu w społeczeństwie, który naszym nieskromnym zdaniem jest głównym powodem, dlaczego osoby w pewnym wieku wolą przejść na emeryturę, zamiast pracować. “Stary dziad” powinno wyjść z naszej mowy codziennej. Dziad to dziad.

My tymczasem szykujemy się na dzisiaj. Wierzymy, że będzie bardziej przyszłościowo, a tymczasem zachęcamy naszych czytelników-uczestników konferencji do kontaktu z nami.

… ale że rozmowy o seksie skończyły się w ‘89? – EFNI, w końcu jesteście forum nowych idei!

>>> Polecamy też: “Widzimy się w rejestrze!” – recenzja pierwszego dnia Forum Ekonomicznego w Krynicy