Niemieckie koleje gorzko zareagowały na tweeta, w którym nastoletnia aktywistka siedzi na podłodze w zatłoczonym, niemieckim pociągu. Dla wielu to symbol nieadekwatności Deutsche Bahn do dzisiejszych czasów – pisze Süddeutsche Zeitung.

Pewnie kojarzycie „aferę pociągową” z Gretą Thunberg i Deutsche Bahn (DB) w rolach tytułowych. Otóż młoda celebrytka klimatyczna zrobiła sobie klimatyczne zdjęcie, siedząc wśród bagaży na podłodze niemieckiego pociągu i spoglądając z zamyśleniem w okno.

DB natychmiast się obruszyło w mediach społecznościowych, że jak to, przecież Greta dostała miejsce w pierwszej klasie i nie musiała siedzieć na podłodze.

Oczywiście, pół Europy śmiało się z reakcji DB, które najwyraźniej nie wie, że podróżowanie na podłodze pociągu jest romantyczne, niesie za sobą nutkę przygody i dobrze sprzedaje się w social mediach.

Do tego Greta szybko wyjaśniła, że owszem, miała miejsce, ale dopiero na późniejszym odcinku podróży – wcześniej z powodu wyłączenia jej pociągu z ruchu musiała poruszać się dwoma innymi, zatłoczonymi pociągami. Podkreśliła też, że w swoim pierwotnym tweecie wcale nie narzekała na to, że musi siedzieć na podłodze – wręcz przeciwnie, cieszy się, że pociągi są popularne.

Niemiecka prasa wykorzystała moment do skrytykowania DB. Nie tylko za absurdalną reakcję na tweet Grety. Niemieckim kolejom oberwało się za całokształt twórczości, a wszystkim innym – za porażkę w Madrycie.

„Jedno lub więcej stanowisk w Deutsche Bahn nadal pozostaje nieobsadzonych: kierownika gównoburzy, konsultanta rozlokowania Grety i moderatora Twittera” – pisze Friederike Zoe Grasshoff w komentarzu dla niemieckiego dziennika Süddeutsche Zeitung.

W DB brakuje ludzi, którzy wiedzieliby, co zrobić, gdy postać budząca skrajne emocje wsiada do pociągu i umieszcza zdjęcie, o którym tysiące ludzi będą później dyskutować.

Niestety, wspomniana gównoburza została wzniecona. Po raz pierwszy jednak ta burza z udziałem Grety nie ma nic wspólnego ze zmieniającym się klimatem, ale z dwiema stronami, dwoma systemami, i ma w sobie coś symbolicznego.

Jest Deutsche Bahn, które jest symbolem niemieckich oczekiwaniom i rozczarowań. Za wysokie ceny, połączenie internetowe przypominające rok 1998 i bardzo, bardzo, bardzo wiele godzin spędzonych w nerwach tkwiąc pośrodku niczego, ponieważ mieszkamy w kraju [Niemczech – przyp. red.], gdzie często jest zimno i gdzie oczekuje się punktualności.

A dalej jest Thunberg, być może najbardziej zaangażowana nastolatka, jaka kiedykolwiek była obecna, która jest szanowana przez wielu, ale przez równie wielu też wyśmiewana lub znienawidzona.

Jeśli ta Greta wpada teraz w grudniowy chaos państwowej korporacji, to paradoksalnie jest to konstelacja marzeń dla mediów społecznościowych.

Ta informacja pojawiła się dziś rano w skrzynkach odbiorczych subskrybentów naszego codziennego newslettera 300SEKUND. Jeśli chcesz się na niego zapisać, kliknij tutaj.

>>> Czytaj też: Pesa wspólnie z Orlenem chcą wyprodukować polski pociąg na wodór