Wydaje się, że jesteśmy za bardzo bojaźliwi i świat nam ucieka. Produkujemy więcej ograniczeń niż powinniśmy, a nasze regulacje często są bardziej restrykcyjne niż te unijne – mówi w wywiadzie z 300Gospodarką Tomasz Janik, prezes Polskiego Towarzystwa Gospodarczego.

300Gospodarka: Dlaczego wciąż Polska nie dorobiła się dużej globalnej firmy – tzw. czempiona – i czy w ogóle powinniśmy jako państwo do tego dążyć?

Tomasz Janik, prezes PTG: Ci duzi globalni gracze sami się stworzą, jeśli stworzymy im odpowiednie warunki do wzrostu. Zresztą myślę, że w kilku branżach mamy już dziś takich czempionów. Biznes tkwi w szczegółach – zdrowa gospodarka opiera się na dziesiątkach czy nawet setkach tysięcy małych i sprawnych firm, które są bardzo konkurencyjne w swoich niszach.

Na tym polega sukces firm niemieckich – zazwyczaj w małych branżach niemieckie firmy są w pierwszej trójce. Są wszechstronni, ale jednocześnie dobrzy w swoich kategoriach. Tendencje światowe są oczywiście istotne, ale budują się z małych ogniw – małych firm, które pracują na całą gospodarkę. Polska ma ogromny potencjał jeśli chodzi o rozwój tych małych firm i musimy tak tworzyć polityką gospodarczą kraju, żeby im przede dedykować rozwiązania.

Jak pan rozumie podmiotowy rozwój i co należy zrobić, aby Polska przyjęła taki właśnie model wzrostu?

Era globalizacji 4.0, gdzie mamy chmurę, internet i inne podobne nisko kapitałochłonne zasoby, to nowe rozdanie w światowej gospodarce. Wydaje się, że w tym nowym rozdaniu firmy bez znacząco dużego kapitału też mogą stać się bardzo konkurencyjne i tworzyć innowacyjne rozwiązania, więc jest to szansa dla firm z Polski.

Dużo się mówi o takim rozwoju i pomocy firmom, ale jeśli wejdziemy w szczegóły to widać bariery, chociażby w pozyskiwaniu środków UE na dzialalność innowacyjną i prorozwojową. Nakłady na badania i rozwój są u nas ciągle niskie i to nie wynika tylko z braku środków, ale także sposobu dysponowania nimi w firmach jest nieodpowiedni. Może warto więc zastanowić się nad przemodelowaniem sposobu ich pozyskiwania i wydawania.

Gdzie więc leżą największe bariery rozwoju?

W legislacji, ponieważ ona determinuje działalność gospodarczą i w dużej mierze dziś ją ogranicza.

Polska jest przeregulowana np. w kwestii rozwiązań dotyczących fintechów -a na świecie istnieją przyjazne rozwiązania dla firmy zaczynających działalność w tej i innych mocno innowacyjnych branżach.

Wydaje się, że jesteśmy za bardzo bojaźliwi i świat nam ucieka. Produkujemy więcej ograniczeń niż powinniśmy, a nasze regulacje często są bardziej restrykcyjne niż te unijne.

A z czego wynika ta nasza bojaźliwość?

Z brak zaufania do biznesu, do przedsiębiorców. A nadmiar ustawodawstwa jest tak duży, że ludzie mają poczucie, że lepiej nie robić nic, bo wtedy nie narażamy się na zmiany.

A na przykład taki Amazon ma w swoim DNA hasło “organizacja, która wybacza” i ich pracownicy mają obowiązek podejmowania decyzji szybko. Jeżeli pracownik się pomylił, ale działał w dobrej wierze i dla klienta, to firma uznaje, że ta zła decyzja jest i tak lepsza niż brak jakiejkolwiek decyzji.

Moim zdaniem dojrzała państwa, które mają podmiotowość, mają siłę, żeby takie bardziej ryzykowne decyzje podejmować. My się niepotrzebnie wciąż zabezpieczamy.

A może to po prostu polskie firmy są bojaźliwe?

Gdyby człowiek spojrzał na te wszystkie nowe ustawy i regulacje to nie sposób nie być.

 


A więcej o pomysłach na rozwój Polski będzie można dowiedzieć się podczas konferencji gospodarczej “Globalizacja 4.0. Podmiotowy model rozwoju” organizowanej przez Polskie Towarzystwo Gospodarcze 29 listopada w Warszawie.

Jednym z partnerów medialnych wydarzenia – o którym dowiecie się więcej tutaj – jest 300Gospodarka.