Negocjacje handlowe między Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi przestają być wyłącznie rozmową o cłach i dostępie do rynku. Coraz częściej dotyczą także bezpieczeństwa, technologii i strategicznej autonomii Europy. Część europosłów przekonuje, że UE powinna prowadzić bardziej asertywną politykę wobec Waszyngtonu. Inni ostrzegają, że wynegocjowane porozumienie może okazać się niekorzystne dla Europy.
Na razie prace nad elementami umowy handlowej zostały w Parlamencie Europejskim wstrzymane. Stało się to po orzeczeniu Sądu Najwyższego USA dotyczącym ceł, które podważyło podstawę prawną części amerykańskich działań taryfowych.
Największa relacja handlowa świata
Relacje gospodarcze między Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi są jednymi z najważniejszych na świecie. W 2024 roku wartość transatlantyckiego handlu towarami i usługami przekroczyła 1,68 bln euro. Sam handel towarami był wart 867 mld euro.
Unia Europejska utrzymuje przy tym dodatnie saldo w handlu ogółem z USA – około 50 mld euro nadwyżki. W przypadku towarów nadwyżka jest duża, natomiast w usługach UE notuje deficyt.
Mimo silnych powiązań gospodarczych napięcia polityczne w ostatnich latach wyraźnie rosną. Coraz częściej pojawia się też pytanie o to, jak daleko powinna sięgać europejska niezależność gospodarcza i technologiczna.
Niezależność Europy pod znakiem zapytania
– Unia Europejska dzisiaj musi odzyskiwać autonomię w wielu obszarach, bo widać, że nie może liczyć na swojego tradycyjnego partnera, jakim są Stany Zjednoczone administracji Donalda Trumpa. To na pewno prowokuje nas do tego, żeby te negocjacje były inne niż tradycyjnie – mówi Robert Biedroń, eurodeputowany Nowej Lewicy.
Jak dodaje, zmienia się nie tylko charakter samych negocjacji, lecz także sposób prowadzenia polityki przez Stany Zjednoczone.
– Pomimo że mamy wielowiekową tradycję współpracy ze Stanami Zjednoczonymi, to dzisiaj asertywność polityki Stanów Zjednoczonych, transakcyjne podejście nie tylko do Unii Europejskiej, ale też wielu innych krajów doprowadza do tego, że te negocjacje są trudniejsze niż zwykle i bardziej asertywne. Myślę, że to dobrze – dodaje Robert Biedroń.
W jego ocenie napięcia w relacjach z USA nie dotyczą już wyłącznie ceł czy barier handlowych; obejmują również kwestie bezpieczeństwa, odporności gospodarczej oraz pozycji geopolitycznej Europy. To element szerszej dyskusji o tym, jak ograniczać zależność od partnera, który jest kluczowy gospodarczo, ale politycznie coraz trudniejszy.
Eurodeputowany przekonuje też, że europejska autonomia powinna obejmować technologie i usługi cyfrowe.
– Widać, że uzależnienie w wielu sferach od Stanów Zjednoczonych prowadzi do kryzysów, i czasami są one mniejsze, czasami większe, ale płacimy za to cenę. Dlatego w naszym interesie, jako Europejczyków, ale także Polaków, jest doprowadzenie do uniezależnienia się wszędzie, gdzie to będzie możliwe – wskazuje Robert Biedroń. – To, że Unia Europejska nie doprowadziła do np. powstania jakiejś europejskiej platformy mediów społecznościowych, uważam za wielki błąd. Dzisiaj monopol Stanów Zjednoczonych i Chin jest platformą dla dezinformacji na temat Unii Europejskiej i osłabiania jej.
Negocjacje z USA pod naciskiem krytyki
Część europosłów ocenia jednak, że problemem nie jest sama potrzeba rozmów z Waszyngtonem, lecz sposób prowadzenia negocjacji przez Komisję Europejską.
– Sprawa jest bardzo skomplikowana. Prezydent Donald Trump co jakiś czas szantażuje Europę czy Unię Europejską nowymi cłami, nową propozycją stawek celnych. To, co zostało wynegocjowane między Ursulą von der Leyen a Donaldem Trumpem w lipcu, jest teraz przedmiotem pracy w Parlamencie Europejskim – ocenia Anna Bryłka, posłanka do Parlamentu Europejskiego z Konfederacji.
27 lipca 2025 r. Ursula von der Leyen i Donald Trump zawarli porozumienie. Rozpoczęto prace nad jego wdrażaniem, ale wstrzymano je w związku z konfliktem o Grenlandię. Następnie prace przywrócono i znów zawieszono w zeszłym miesiącu. To dlatego, że 23 lutego Parlament Europejski zdecydował o zawieszeniu procedowania dwóch projektów dotyczących elementów taryfowych porozumienia. Powodem był wyrok Sądu Najwyższego USA z 20 lutego, który podważył podstawę prawną części amerykańskich działań celnych.
Komisja Handlu Zagranicznego uznała, że prace nad projektami wdrażającymi ustalenia handlowe powinny zostać wstrzymane do czasu przywrócenia jasności i stabilności prawnej w relacjach między UE a USA.
Spór o asymetrię w umowie
Zdaniem Anny Bryłki wynegocjowane porozumienie może być niekorzystne dla Europy.
– Nasze stanowisko wobec tej umowy jest jak najbardziej krytyczne. Uważamy, że Komisja Europejska bardzo źle podeszła do tych negocjacji. Wynegocjowała bardzo asymetryczne porozumienie ze Stanami Zjednoczonymi, z jednej strony zgadzając się na zerową stawkę celną na import wszystkich towarów przemysłowych z USA w zamian za 15-proc. stawkę celną na wszystkie towary eksportowane do nich – mówi europosłanka.
Jak dodaje, w ramach ustaleń pojawiły się również zobowiązania dotyczące inwestycji europejskich w Stanach Zjednoczonych, zakupów węglowodorów oraz sprzętu zbrojeniowego. Według europosłanki te zobowiązania będą trudne do zrealizowania, a amerykańska administracja chce z tego rozliczać Europę.
– Na pewno musimy jako Europa mocno uważać, natomiast nie powinniśmy też schodzić z pozycji asertywnej. Nie powinniśmy ustępować na każdym polu – dodaje Anna Bryłka.
Polska jest w innej sytuacji niż większość UE
Relacje handlowe Polski ze Stanami Zjednoczonymi różnią się od sytuacji wielu innych krajów UE.
Z danych GUS wynika, że w 2025 roku udział USA w polskim eksporcie wyniósł 3,2 proc., a w imporcie 4,8 proc. Eksport do Stanów Zjednoczonych spadł do 49,1 mld zł, natomiast import osiągnął 75,1 mld zł. Oznacza to ujemne saldo handlowe na poziomie 26 mld zł.
– O ile Stany Zjednoczone mają deficyt handlowy w relacjach z Unią, o tyle Polska więcej kupuje ze Stanów Zjednoczonych, niż tam eksportuje, więc nasza pozycja jest odwrotna niż większości państw członkowskich Unii Europejskiej – przypomina Anna Bryłka.
Jak dodaje europosłanka, dla Polski relacje z USA mają również wymiar strategiczny. Polska traktuje USA przede wszystkim jako najważniejszego sojusznika w zakresie bezpieczeństwa. Kupujemy dużo amerykańskiej broni i w efekcie mamy trochę inną pozycję negocjacyjną.
Polecamy również:
- Rynek dóbr luksusowych w nowej fazie. Firmy wolą rentowność niż szybki wzrost
- Polacy ograniczają alkohol i cukier. Zmieniamy nawyki zakupowe
- Samorządy liczą na inwestycje i pieniądze z UE. Mniejsze gminy mają trudniej