Czy green supporting factor („zielony czynnik korygujący”) da europejskim bankom impuls do zwiększenia finansowania dla proekologicznych projektów? Większość podchodzi z dystansem do pomysłu, pisze Michał Dorociak z 300Research.

Komisja Europejska 12 listopada zorganizowała w Brukseli konferencję na temat wyzwań i efektów implementacji Trzeciej Umowy Kapitałowej (tzw. pakietu Bazylea III) i ostatnich poprawek do tego pakietu przyjętych przez Bazylejski Komitet Nadzoru Bankowego w 2017 r., a wprowadzonych do prawa Unii Europejskiej w tym roku przez Dyrektywę 2019/878 (CRD V) oraz Rozporządzenie 2019/876 (CRR II).

Bazylea III stanowi reformę wcześniejszych dwóch edycji standardów bazylejskich z lat 1988 i 2004. Były one efektem międzynarodowego porozumienia w zakresie minimalnych wymogów kapitałowych dla instytucji kredytowych w celu zapewnienia stabilności systemu bankowego i zapobieganiu konkurencji regulacyjnej pomiędzy państwami (tzw. race to the bottom poprzez obniżanie standardów w celu przyciąganiu międzynarodowych instytucji finansowych).

Ze względu na to, że poprzednie standardy nie były dostosowane do kontroli ryzyka systemowego i w efekcie nie były w stanie zapobiec globalnemu kryzysowi finansowemu, Bazylea III wprowadza nowe wymogi w zakresie wskaźników płynnościowych czy dot. dźwigni finansowej, ogranicza możliwość stosowania przez banki wewnętrznych modeli wyceny ryzyka i wyposaża odpowiednie organy nadzorcze w instrumenty makroostrożnościowe.

Główna dyskusja skupiała się na ocenie wpływu nowych przepisów ostrożnościowych na zapewnianie stabilności finansowej, konkurencyjność europejskich banków zmuszonych do utrzymywaniu znacznie większych ilości kapitału niż przed kryzysem i związane z tym ograniczenie finansowania inwestycji w niektórych sektorach.

Jednak tym, co przykuło największą uwagę komentatorów były słowa Valdisa Dombrovskisa, komisarza ds. stabilności finansowej, usług finansowych i unii rynków kapitałowych na temat tzw. green supporting factor („zielony czynnik korygujący”).

Miałby to być instrument zachęcający banki do finansowania „zielonych inwestycji” (np. w zakresie OZE czy zmniejszania emisji CO2, itd.) poprzez zmniejszenie wymagań kapitałowych dla tego rodzaju aktywów. W praktyce oznacza to, że banki mogłyby utrzymywać mniej kapitału „zabezpieczającego” kredyt na zieloną inwestycję niż w przypadku kredytu na tę samą kwotę, ale nie na „zieloną inwestycję”.

Ponieważ wysokie wymogi kapitałowe znacznie ograniczyły rentowność działalności bankowej w UE (po kryzysie widać zwłaszcza znaczący spadek ROE – wskaźnika rentowności kapitału własnego), sektor bankowy z pewnością patrzy na propozycje w zakresie green supporting factor z dużą nadzieją.

Jednocześnie większość ekspertów przyjęła ten pomysł, pierwszy raz ogłoszony przez komisarza Dombrovskisa w grudniu 2017 r. na Szczycie Ziemi w Paryżu, z dużym dystansem.

Choć rzeczywiście green supporting factor mógłby skłonić banki do większego zaangażowania w zielone inwestycje, to powstałoby ryzyko zaprzepaszczenia efektów dotychczasowych reform w zakresie zwiększenia stabilności globalnego systemu finansowego.

Nie ma bowiem dowodów na to, że zielone inwestycje są mniej ryzykowne niż pozostałe – co więcej, tego rodzaju zachęty, bez odpowiedniej kontroli ze strony regulatorów, z łatwością mogłyby doprowadzić do powstania „zielonej bańki”, podobnej do bańki na rynku nieruchomości w USA w latach poprzedzających upadek banku Lehman Brothers.

Mimo tych krytycznych głosów i bardzo zachowawczej opinii Grupy Wysokiego Szczebla ds. Zrównoważonych Finansów wobec green supporting factor, komisarz Dombrovskis zdaje się nie rezygnować ze swojej propozycji, która z pewnością byłaby najdalej idącym elementem ogłoszonego w marcu 2018 r. przez Komisję Europejską Planu działania w sprawie finansowania zrównoważonego wzrostu gospodarczego.

Pozostałe elementy tego planu, które stały się już nawet podstawą kilku unijnych projektów legislacyjnych, skupiają się bowiem przede wszystkim na zwiększeniu przejrzystości i ujednoliceniu kryteriów dla zielonych inwestycji.

Biorąc pod uwagę, że nowa przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen stawia transformację energetyczną UE w centrum swoich ambicji, a Valdis Dombrovskis będzie w nowej Komisji dalej odpowiedzialny za kwestie związane z rynkiem finansowym, dalsze losy green supporting factor mogą się wkrótce rozstrzygnąć.

Na razie jednak, zgodnie ze słowami komisarza Dombrovskisa, nad rekomendacji w tym zakresie pracuje Europejski Urząd ds. Nadzoru Bankowego. To prawdopodobnie jego opinia będzie miała w tym zakresie decydujące znaczenie.

Michał Dorociak – prawnik, współpracownik 300Gospodarki. Absolwent studiów z zakresu Public Policy na Uniwersytecie Oksfordzkim, doktorant w Katedrze Prawa Europejskiego Uniwersytetu Warszawskiego. W swojej działalności zawodowej i naukowej łączy zainteresowania energią odnawialną i regulacjami sektora bankowego w UE.