Indeks PMI dla polskiego przemysłu spadł z 48,8 pkt do 47,8 pkt, a wynik ten okazał się minimalnie gorszy od prognoz.

PMI to wskaźnik opracowany w celu zobrazowania kondycji polskiego sektora przemysłowego. Każda wartość głównego wskaźnika powyżej 50,0 oznacza ogólną poprawę warunków w sektorze, a wskaźnik poniżej 50,o oznacza pogorszenie koniunktury.

Jak napisał Jakub Borowski z Credit Agricole, zgodnie z oczekiwaniami koniunktura w przetwórstwie w Polsce „eksploruje dno”.

Ekonomiści Santander Banku dodali, że raport PMI wygląda przygnębiająco.

„Najniższy poziom wskaźnika nowych zamówień od 10 lat ( źle wyglądały zamówienia z kraju jak i z zagranicy), sygnały o słabym popycie z Zachodniej Europy, szczególnie z Niemiec i Francji. Wskaźniki bieżącej produkcji pozostały poniżej neutralnego poziomu a przyszła produkcja oceniana jest najgorzej w historii (od 2012 r.). W efekcie, aktywność zakupowa spadła (indeks znalazł się najniżej od 6 lat)” – napisali w komentarzu.

Jak dodał Santander, poza słabością popytu, firmy musiały się też mierzyć ze wzrostem kosztów przy utrzymywaniu bez zmian cen własnych.

„Ostatnie odczyty produkcji przemysłowej rozczarowały, a wrześniowy PMI nie zostawia wiele miejsca nadziejom na odbicie (pomijając dodatni efekt dni roboczych)”.

Mimo tych złych danych z polskiego przemysłu, Santander wskazuje, że rynek pracy pozostaje mocny, a gospodarkę wspiera pakiet fiskalny. Jednak to będzie za mało na podtrzymanie dynamiki wzrostu gospodarki z II kwartału.

„Mimo to obawiamy się, że wzrost PKB w III kw. był wyraźnie niższy niż 4,5 proc. rok do roku odnotowane w II kw.”.