Polska znajduje się wśród 15 państw, które planują zbudować lub już budują najwięcej elektrowni węglowych na świecie. Choć nasz kraj zajmuje „dopiero” czternaste miejsce, to wyprzedza Rosję i jest jedynym na liście przedstawicielem Unii Europejskiej.

Według Piotra Araka, dyrektora Polskiego Instytutu Ekonomicznego, nowe źródła energii i zmiana miksy energetycznego w UE to dla nas ogromna szansa, nie tylko jeśli chodzi o węgiel, ale też o ropę, która ma dodatkowo znaczenie geopolityczne.

„Najprościej rzecz ujmując: im więcej samochodów jeździ na prąd, tym mniej jeździ na ropie. Odchodzenie Europy od ropy i gazu osłabi pozycję Rosji. Rosyjski budżet zależy przede wszystkim od tych surowców. To szansa dla Polski”, stwierdził w wywiadzie dla 300GOSPODARKI.

Arak dodał, że wzrost gospodarczy Rosji drastycznie spowolnił, a system gospodarczy jest zdestabilizowany.

„Jeśli ponad 500 mln konsumentów z Europy przestanie korzystać [z samochodów na ropę], to dla tamtejszej gospodarki będzie to ogromny problem, dosłownie destabilizujący sytuację na Kremlu”, mówi. Arak.

„To się już dzieje od dekady, a będzie tylko przyspieszać. Układ polityczny w Rosji zmienił się z aparatu oligarchicznego na aparat putinowsko-kremlowski. Putin scementował swoją władzę, odsunął oligarchów, dopuścił własnych zaufanych znajomych. Wszystkie decyzje gospodarcze i podział profitów zależą od woli jednej osoby”, twierdzi dyrektor PIE.

Jak zauważył, wiele decyzji, które podejmuje się w Polsce, jest uwarunkowanych naszym strachem i zależnością od Rosji. „W momencie, gdy uniezależnimy się energetycznie, przy zachowaniu obecnego poziomu rozwoju, będziemy traktowani zupełnie inaczej”, uważa Arak.

„Mamy cztero-, pięciokrotnie wyższy wzrost gospodarczy niż Rosja, znacznie wyższe PKB per capita. Dla Polski rewolucja elektromobilności jest jednocześnie rewolucją suwerenności, dodaje.

Elektromobilność jest jednym z priorytetów polskiego rządu. Ministerstwo Energii na bazie działań Unii Europejskiej zmierzających do popularyzacji transportu elektrycznego przygotowało Program Rozwoju Elektromobilności w Polsce.

Jego rezultatem ma być milion samochodów elektrycznych poruszających się po polskich drogach do 2025 roku, a już do 2020 roku ma powstać 6 tys. punktów ładowania o normalnej mocy oraz 400 punktów o dużej mocy.

Jak podaje „Dziennik Gazeta Prawna”, w Polsce obecnie zarejestrowanych jest prawie 7 tys. elektrycznych samochodów osobowych.

Mimo, że ta liczba oznacza, że jesteśmy w ogonie Zachodu, a ich liczba szybko rośnie – przez siedem pierwszych miesięcy 2019 roku zarejestrowano ich cztery razy więcej niż w 2016 r.

Czytaj również:

>>> Dania po raz pierwszy w historii wytworzyła 100% swojego zapotrzebowania na energię z wiatru

>>> Energa dostała 2 mld zł kredytu na zrównoważony rozwój. To pierwsze takie finansowanie w polskiej energetyce