Odwróceniu uległ trend spadkowy emisji dwutlenku węgla przez  nowe auta osobowe na terenie UE – wynika z danych przedstawionych przez Europejskie Stowarzyszenie Producentów Samochodów (ACEA), które opisuje Polski Instytut Ekonomiczny w swoim Tygodniku Gospodarczym.

W ostatnich latach mieliśmy do czynienia z wyraźnym spadkiem poziomu emisji dwutlenku węgla przez nowe samochody osobowe, które trafiały na drogi Unii Europejskiej w danym roku.

Na przykład wysokość emisji takich aut w 2007 roku osiągnęła 158 g CO2/km, a w roku 2016 wyniosła już zaledwie 118,1 g CO2/km, czyli o 25 proc. mniej.

W kolejnym roku jednak mieliśmy do czynienia ze wzrostem o 0,3 proc. – w 2017 roku emisja nowych pojazdów osiągnęła poziom 118,5 g CO2/km.

W 2018 roku sytuacja uległa pod tym względem dalszemu pogorszeniu – emisja wzrosła do poziomu 120,6 g CO2/km (o kolejne 1,8 proc.). Warto dodać, że w Polsce w tym samym roku wynik ten wyniósł 127,7 g CO2/km.

Zgodnie z opinią ekspertów PIE wpływ na taki stan rzeczy ma zauważalna od 2017 roku zmiana w strukturze rodzajów paliw używanych w silnikach nowych samochodów osobowych.

Stosunkowo większa liczba użytkowników nowych pojazdów decyduje się w ostatnich latach na zakup samochodów z silnikami benzynowymi kosztem tych napędzanych silnikami diesla. Trend ten jest zauważalny zarówno w Polsce, jak i w całej Unii Europejskiej.

Tymczasem, zgodnie z danymi przedstawionymi w raporcie ACEA, olej napędowy wykorzystywany w silnikach diesla ma stosunkowo wysoką wartość energetyczną w przeliczeniu na litr, a same silniki bardzo efektywnie przemieniają tę energię w użyteczną pracę.

Dzięki temu do pracy silnikom Diesla potrzebna jest stosunkowo mniejsza objętość paliwa niż silnikom benzynowym.

W efekcie, „diesle” emitują mniej dwutlenku węgla w przeliczeniu na kilometr niż silniki benzynowe.

Zgodnie z raportem Europejskiej Agencji Środowiska z 2019 roku obecnie nowe samochody z nowoczesnymi motorami benzynowymi emitują od 10 do nawet 40 proc. CO2 więcej niż pojazdy napędzane nowoczesnymi silnikami diesla.

Właśnie dlatego, zdaniem analityków PIE, wzrost zainteresowania nabywców aut silnikami benzynowymi kosztem „diesli”, w połączeniu ze zbyt słabym wzrostem sprzedaży pojazdów elektrycznych i hybrydowych, jest bezpośrednią przyczyną wzrostu emisji CO2 w przeliczeniu na kilometr nowych aut rejestrowanych w UE.

Według PIE utrzymanie trendu wzrostowego zagraża realizacji unijnych planów dotyczących ograniczenia emisji CO2 w spalinach aut osobowych o 15 proc. do 2025 r. i o 37,5 proc. do 2030 r. Jedyną szansą na poprawę sytuacji wydaje się być w związku z tym intensywna promocja i idący za nią wyraźny wzrost sprzedaży aut elektrycznych.

Jednak jak podkreślają eksperci PIE, do rewolucji elektromobilności nie dojdzie, jeśli potencjalnym użytkownikom aut elektrycznych nie zostanie udostępniona odpowiednio rozbudowana infrastruktura, oraz jeżeli cena samych pojazdów będzie utrzymywała się na wysokim poziomie.

W tym miejscu należy również dodać, że mimo iż silniki diesla ze względu na swoją charakterystykę faktycznie średnio emitują do atmosfery mniej CO2, to nie są one bardziej ekologiczne od silników benzynowych. Te pierwsze emitują bowiem znacznie więcej innych gazów zanieczyszczających powietrze – np. emisja dwutlenku azotu jest w przypadku silników diesla dwudziestokrotnie wyższa niż w przypadku silników benzynowych.

Zgodnie z raportem OECD z 2014 roku, biorąc pod uwagę emisję innych gazów niż CO2, silniki diesla są o 15-18 proc. bardziej szkodliwe dla środowiska niż silniki benzynowe.

Dlatego właśnie to nie powrót do „diesli”, a wzrost zainteresowania pojazdami elektrycznymi jest właściwą drogą do rozwiązania problemu rosnącej emisji aut osobowych w UE.

Czytaj też:

>> Jak wodór może wpłynąć na polską rewolucję elektromobilności? [RAPORT 300RESEARCH]

>> Polska staje się hubem produkcyjnym baterii do pojazdów elektrycznych w Europie. Chiny zaczynają to dostrzegać