„Jesteśmy zadowoleni z tego, ze nasze stanowisko mocno wybrzmiało – że nie zgodzimy się na zaostrzanie celów klimatycznych bez konkretnych propozycji na stole” – tak wczorajszy udział Polski w szczycie klimatycznym COP25 podsumował wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński, z którym rozmawiała 300Gospodarka.

Wczoraj polska delegacja z premierem Mateuszem Morawieckim na czele brała udział w rozpoczęciu szczytu klimatycznego ONZ w Madrycie.

Tzw. COP25 (z ang. Conference of Parties) – który jest kontynuacją tego, co działo się w zeszłym roku podczas COP24 w Katowicach – potrwa do 13 grudnia.

W tym czasie tysiące polityków, przedstawicieli biznesu, firm i niezależnych organizacji będą dyskutowały o tym, w jaki sposób ograniczyć skalę ocieplenia klimatu na Ziemi (tutaj przeczytasz naszą krótką ściągawkę dotyczącą szczytu).

Rozgrzewka przed szczytem UE

Jak powiedział 300Gospodarce Paweł Jabłoński, który od niecałego tygodnia jest wiceministrem spraw zagranicznych, polska delegacja jechała na rozpoczęcie COP25 z pewnym konkretnym celem, który w ich ocenie udało się zrealizować.

“To bardzo mocne podkreślenie w gronie przywódców Unii Europejskiej, że oczekujemy kilku konkretów, jeśli chodzi o transformację energetyczną” – powiedział Jabłoński.

To właśnie nieformalne rozmowy w gronie unijnych przywódców były najistotniejszym punktem wizyty premiera Morawieckiego w Madrycie.

Wszystko dlatego, że już 12 i 13 grudnia w Brukseli odbędzie się szczyt szefów państw UE (tzw. Rada Europejska), na której głównym tematem będzie próba uzgodnienia wspólnej unijnej deklaracji dotyczącej dążenia UE do neutralności klimatycznej w 2050 roku.

Na poprzednim szczycie Rady w czerwcu grupa państw – wśród nich Polska – zablokowała decyzję o dążeniu UE do neutralności klimatycznej do 2050 roku.

Różne punkty startu

Jak powiedział Jabłoński, Polska chce, aby UE jasno zaznaczyła, że do transformacji energetycznej kraje członkowskie startują z bardzo różnych pozycji.

Chcemy, aby to wybrzmiało w dokumentach unijnych, że gospodarki są na różnym poziomie zaawansowania i wymagania im stawiane powinny także być różne. Koszt transformacji energetycznej per capita jest średnio dwa razy wyższy w Polsce niż gdzie indziej, a nawet trzy razy wyższy, jeśli porównamy się do takich krajów, jak Holandia” – powiedział 300Gospodarce Jabłoński.

Jak dodał, Unia potrzebuje bardzo ambitnych instrumentów wsparcia, do których mogą należeć Fundusz Sprawiedliwej Transformacji Energetycznej czy zaangażowanie takich instytucji, jak np. Europejski Bank Inwestycyjny.

>>> Czytaj więcej na ten temat: Jeśli UE stworzy Fundusz Sprawiedliwej Transformacji Energetycznej, Polska zostanie jego największym beneficjentem

Unijna presja

Kolejnym podnoszonym przez premiera Morawieckiego na forum unijnym punktem jest kwestia globalnej odpowiedzialności za redukcję emisji.

“Unia jest bardzo ambitna i bierze na siebie ten ciężar transformacji, ale np. Chiny wcale nie są już tak ambitne. Czy my jako Europa powinniśmy się zgodzić, żeby nasza gospodarka była mniej konkurencyjna, czy może powinniśmy zmusić do tego także innych?” – powiedział wiceminister.

Jak dodał, Unia musiałaby uzyskać pełną zgodę wewnątrz, aby spróbować wywrzeć mocniejszą presję na inne kraje, aby ambitniej podeszły do zagadnienia. Taką presję UE mogłaby spróbować wywrzeć np. za pomocą środków politycznych, ale też podatkowych czy celnych.

Emisje kontra konsumpcja

Inną kwestią podnoszoną przez Morawieckiego i polską delegację jest to, jak mierzymy wpływ kraju na klimat. Obecnie zwraca się uwagę na poziom emisji CO2 kraju z produkcji, a według polskiego rządu emisje CO2 pochodzące z konsumpcji byłyby bardziej miarodajne.

“Często skupiamy na tym, ile kraj emituje na swoim terenie, a pomijany jest inny aspekt. Co z tego, że Brytyjczycy zamknęli swoje elektrownie węglowe czy huty stali – te zakłady nadal funkcjonują, ale przenoszą się np. do Azji, a produkcja trafia wciąż do Europy. Wielka Brytania w ten sposób obniżyła swój poziom emisji, ale konsumpcji zupełnie nie. Co więcej, wliczając np. transport, te emisje mogą być wręcz wyższe” – powiedział Jabłoński.

“Jeśli popatrzymy na emisje CO2 pochodzące z produkcji per capita, to Polska jest w średniej unijnej, ale już w emisji dwutlenku węgla związanego z konsumpcją produktów i usług per capita jesteśmy zdecydowanie poniżej średniej” – dodał.

Ostatnią kwestią poruszoną przez Morawieckiego jest potrzeba ewolucyjnego (a nie rewolucyjnego) charakteru transformacji energetycznej.

“Są zakusy w UE, żeby szybko zaprzestać inwestowania w gaz czy atom i od razu przejść do odnawialnych źródeł energii. Taki bezpośredni skok z węgla na dużo droższą i mniej stabilną odnawialną energię jest niemożliwy – wpierw trzeba mieć do tego solidną podstawę” – powiedział wiceminister.

Według niego taką solidną podstawą jest np. energia atomowa.

“Atom jest energią zeroemisyjną i nie możemy się zgodzić, żeby Polska była blokowana w rozwoju energii atomowej. To musi być stopniowe przejście – aspekt ewolucyjny jest istotny, żeby ta transformacja w ogóle miała dla sens. Naciskamy więc na to, aby Unia finansowała różne czyste źródła energii, nie tylko odnawialne” – dodał Paweł Jabłoński.

Strategia energetyczna Polski

Ostatnia podnoszona kwestia jest o tyle istotna, że obecny rząd chciałby do 2040 roku wybudować sześć bloków elektrowni atomowych, które miałyby produkować jedną piątą potrzebnej w Polsce energii elektrycznej i w ten sposób częściowo ograniczyć emisje CO2 w Polsce.

Dodatkowo, według opublikowanego w listopadzie projektu Polityki Energetycznej Polski do 2040 roku (PEP2040) – który jest strategią rozwoju polskiego sektora paliwowo-energetycznego – za 11 lat odnawialne źródła energii mają stanowić 21-23 proc. w finalnym zużyciu energii w kraju.

Strategia zakłada, że w 2030 roku węgiel wciąż będzie dla Polski bardzo ważny i będzie miał między 56 a 60 proc. udziału w wytwarzaniu energii elektrycznej.

Obecnie węgiel ma około 80-proc. udział w miksie energetycznym naszego kraju, a 112,5 tys. osób pracuje w górnictwie tego surowca – zdecydowanie najwięcej w całej UE.

Polska kontra Unia

Z powodu niechęci do szybkiej transformacji energetycznej Polska od długiego czasu jest na ścieżce kolizyjnej z wieloma krajami UE.

“Prawda jest taka, że tylko jeden kraj wszystko blokuje – to Polska”mówił we wrześniu prezydent Francji Emmanuel Macron.

Postawa Polski jest także dużym problemem dla nowej przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen, dla której jednym z priorytetów jest umieszczenie Unii Europejskiej na drodze do osiągnięcia neutralności klimatycznej w 2050 roku.

Jednak według niektórych komentatorów Polska mogłaby się ugiąć, jeśli UE znacząco zwiększyłaby finansowanie na odejście od węgla.

„Polska może zostać przekonana trzema rzeczami: Pieniędzmi, Funduszami i Finansowaniem”, tak według Frédérica Simona, dziennikarza specjalistycznego portalu Euractiv, twierdzili dyplomaci jeszcze podczas czerwcowego szczytu Rady Europejskiej.

Wiceminister Paweł Jabłoński spodziewa się, że nadchodzący szczyt Rady Europejskiej będzie bardzo trudny i polski rząd mocno się do niego przygotowuje.

“Szykujemy się na twarde negocjacje” – powiedział.

>>> Czytaj też: Co to jest neutralność klimatyczna i dlaczego to taki problem dla Polski [EXPLAINER]