Dziś, dziesięć minut przed pierwszą w nocy, zakończył się szczyt Rady Europejskiej – czyli spotkanie przywódców państw Unii.

Te spotkania przez dziennikarzy brukselskich zwane są „szczytowaniem”, a głównym punktem grudniowego szczytowania była umowa dotycząca osiągnięcia neutralności klimatycznej przez wspólnotę do 2050 roku.

Co to jest neutralność klimatyczna? To ograniczenie emisji CO2 w przemyśle, transporcie i energetyce oraz zrównoważenie tych emisji, których ograniczyć się nie udało poprzez zwiększanie jej pochłaniania, np. dzięki sadzeniu drzew.

>>> Więcej o neutralności klimatycznej: Co to jest neutralność klimatyczna i dlaczego to taki problem dla Polski [EXPLAINER]

Jaki jest efekt rozmów? „W świetle najnowszej dostępnej wiedzy naukowej i w związku z potrzebą zintensyfikowania globalnych działań na rzecz klimatu Rada Europejska zatwierdza cel polegający na osiągnięciu przez UE neutralności klimatycznej do 2050 r., zgodnie z celami porozumienia paryskiego. Na tym etapie jedno państwo członkowskie nie może, jeżeli o nie chodzi, zobowiązać się do realizacji tego celu; Rada Europejska wróci do tej kwestii w czerwcu 2020 r.” – tak brzmi pierwszy punkt konkluzji po szczycie.

No dobrze, a co to znaczy? Wspomniane „jedno państwo członkowskie” to oczywiście Polska.

I tu robi się ciekawie.

Przede wszystkim, premier Morawiecki i jego otoczenie mówią o tym zapisie jako o wielkim sukcesie Polski i dodają, że zapis oznacza, że „rada UE całą legislację klimatyczną musi wprowadzać z uwzględnieniem wyłączenia dla Polski”.

Jednak z drugiej strony Unia wyraźnie mówi, że powróci do rozmów w styczniu, a wielu komentatorów wyraża rozczarowanie, że wnioski ze szczytu są tak rozmyte.

Naszym zdaniem: Nam wydaje się mało prawdopodobne, żeby blok odpuścił Polsce długoterminowo i pewnie chodzi o negocjacje dotyczące finansowania transformacji energetycznej (dziś Polska 80 proc. energii pozyskuje z węgla).

Zobaczymy, co się stanie w czerwcu.

>>> Czytaj także: Atom, presja i pieniądze – wiemy, jakie są główne cele Polski na negocjacje klimatyczne

Co o tym wszystkim myślą Polacy? Według sondażu sprzed kilku dni, 69 proc. było za tym, aby polski rząd poparł unijne porozumienie dotyczące osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2050 roku (z czego 36 proc. odpowiedziało „zdecydowanie tak”, a 33 proc. – „raczej tak”).

Redukcję emisji gazów cieplarnianych do zera do 2050 roku popiera 86 proc. osób w wieku od 15 do 24 lat, 69 proc. osób w wieku 50-59 oraz 60 proc. osób powyżej 60 lat.

Tak przynajmniej wyszło w badaniu CATI (wywiad przez telefon) zrealizowanego przez Kantar Polska na zlecenie ruchu obywatelskiego Avaaz 9 grudnia 2019 r. na ogólnopolskiej próbie 800 osób.