Eskalacja konfliktu między Iranem, USA i Izraelem doprowadziła do zakłóceń w globalnych dostawach surowców energetycznych, sięgających ponad 10 mln baryłek ropy dziennie. Jednocześnie uszkodzenia infrastruktury gazowej ograniczyły produkcję i handel LNG. To ważne, ponieważ skutki kryzysu zaczynają obejmować nie tylko rynek energii, ale także sektor technologiczny i ochronę zdrowia – wynika z analiz Finax.
Uderzenie w infrastrukturę energetyczną
Ataki objęły kluczowe instalacje gazowe i eksportowe w regionie. Największe irańskie złoże South Pars straciło około 12 proc. produkcji. Poważne uszkodzenia dotknęły także katarski hub Ras Laffan, który odpowiada za około 20 proc. globalnego handlu LNG.
– Odbudowa uszkodzonych instalacji LNG szacowana jest na 3-5 lat. To nie jest zwykły szok cenowy, który rynek jest w stanie szybko zneutralizować. Ostatnie tygodnie fundamentalnie zmieniają sposób funkcjonowania światowej gospodarki. Mamy do czynienia z fizycznym brakiem surowców i zniszczoną infrastrukturą – mówi Dominik Baldowski, analityk rynkowy z Finax.
Transport ropy pod presją
Zakłócenia dotyczą również transportu surowców. Cieśnina Ormuz, przez którą wcześniej przepływało około 20 proc. światowej ropy, działa w ograniczonym zakresie. Przepływy spadły z około 20 mln do mniej niż 4 mln baryłek dziennie. Jednocześnie znacząco wzrosły koszty ubezpieczenia transportu.
– Surowiec istnieje, ale nie może zostać dostarczony do odbiorcy. To oznacza zerwanie podstawowej zależności między podażą a popytem i dużą zmienność cen w różnych regionach świata – mówi Dominik Baldowski.
Zakłócenia szybko przełożyły się na ceny. W Azji LNG podrożało o ponad 140 proc. Natomiast w Europie rośnie presja cenowa, a benchmark TTF przekroczył 60 euro za MWh, mimo braku fizycznych niedoborów gazu.
Problemy dla technologii, AI i medycyny
Konflikt wpływa także na sektor technologiczny poprzez ograniczenie dostępności helu. Surowiec ten powstaje jako produkt uboczny przy przetwarzaniu gazu ziemnego. Ograniczenie produkcji LNG doprowadziło do spadku podaży helu, którego ceny wzrosły o 40-100 proc.
– Sektor półprzewodników zużywa ok. 20-25 proc. światowej produkcji helu, a jego znaczenie rośnie wraz z rozwojem sztucznej inteligencji – wskazuje Dominik Baldowski.
Problemy z dostępnością helu mogą ograniczyć produkcję chipów i spowolnić rozwój infrastruktury IT. Jak tłumaczy ekspert, producenci chipów mają zapasy na kilka miesięcy, ale nie są samowystarczalni. Dlatego przedłużające się przerwy w dostawach mogą poskutkować wzrostem cen oraz spadkiem produkcji i wydajności chipów. W efekcie ucierpi cały łańcuch technologiczny.
Hel jest również kluczowy dla działania nowoczesnych centrów danych. Jego niedobór może ograniczyć rozwój infrastruktury związanej z przechowywaniem danych. Według szacunków nawet połowa planowanych inwestycji w centra danych w USA na 2026 r. została wstrzymana lub anulowana.
– Oznacza to, że konflikt pośrednio uderza w rozwój AI, który miał być jednym z głównych motorów wzrostu w najbliższych latach – mówi ekspert Finax.
Problemy z dostępnością helu mogą dotknąć także sektor medyczny. Gaz ten jest niezbędny do działania aparatów MRI. Jego niedobór może ograniczyć dostęp do diagnostyki, ponieważ nie ma łatwych zamienników dla tego surowca.
Skutki dla gospodarki i inflacji
Obecny kryzys może mieć charakter długotrwały. Według Dominika Baldowskiego weszliśmy w okres zwiększonej niepewności. Wyższe ceny surowców mogą przełożyć się na wzrost inflacji i kosztów wielu dóbr – od paliw po elektronikę.
Zdaniem analityków ta sytuacja pokazuje, jak silnie globalna gospodarka zależy od dostępu do podstawowych surowców. Ich deficyt szybko rozlewa się na całą gospodarkę. Obecny kryzys może zakończyć erę relatywnie taniej i stabilnej energii.
Polecamy także:
- Reffer AI zaczyna komercjalizację. Nowy model rekrutacji pacjentów do badań klinicznych
- Przewoźnicy już teraz nie mają kierowców. Wojsko chce im zabrać nawet 200 tys. osób
- Zbrojeniówka przyciąga, ale nie jest dla wszystkich. Firmy metalowe wskazują konkretne bariery