Komisja Europejska chce zwiększyć udział energii elektrycznej w końcowym zużyciu energii w Unii do 32 proc. w 2030 r. i 46 proc. dekadę później. Tymczasem polski plan zakłada wzrost z obecnych 17 proc. do około 26 proc. w 2040 r. Branżowe organizacje ostrzegają, że bez szybszej elektryfikacji Polska może pogłębić zależność od importowanych paliw i stracić dystans do bardziej konkurencyjnych gospodarek.
Komisja opublikowała 17 lipca Plan działania UE na rzecz elektryfikacji. Dokument obejmuje budynki, transport i przemysł, a także rozwój sieci elektroenergetycznych, magazynów energii oraz elastycznego zarządzania zużyciem prądu.
Elektryfikacja polega na zastępowaniu paliw kopalnych energią elektryczną tam, gdzie pozwalają na to dostępne technologie. Przykładem jest zamiana kotła gazowego na pompę ciepła, samochodu spalinowego na elektryczny albo przemysłowego pieca opalanego paliwem na urządzenie zasilane prądem.
Według Komisji osiągnięcie 46-proc. udziału energii elektrycznej mogłoby zmniejszyć unijny rachunek za import ropy, gazu i innych paliw kopalnych nawet o 260 mld euro rocznie. Europa ograniczyłaby w ten sposób podatność na kryzysy geopolityczne i gwałtowne zmiany cen surowców.
Polska dopiero w połowie lat 30. osiągnie dzisiejszą średnią UE
Energia elektryczna odpowiada dziś za około 17 proc. końcowego zużycia energii w Polsce. Średnia unijna wynosi około 23 proc.
Krajowy Plan w dziedzinie Energii i Klimatu (KPEiK) przewiduje, że polski wskaźnik wzrośnie do blisko 20 proc. w 2030 r., około 23 proc. w 2035 r. oraz 26 proc. w 2040 r. Unia chce w tych samych latach elektryfikacja osiągnęła odpowiednio 32 proc., około 39 proc. i 46 proc.

Powyższy wykres przygotowany przez Polską Organizację Rozwoju Technologii Pomp Ciepła (PORT PC) pokazuje, że różnica między polską a unijną ścieżką będzie się powiększać. Zgodnie z KPEiK Polska dopiero w połowie przyszłej dekady zbliży się do poziomu, na którym UE jest już teraz.
PORT PC proponuje, aby Polska wyznaczyła cel co najmniej 35 proc. w 2035 r. i opracowała dalszą ścieżkę prowadzącą w stronę unijnego poziomu w 2040 r.
– Polska nie może być biernym obserwatorem unijnych i globalnych zmian. Startujemy z poziomu wyraźnie niższego niż średnia UE, dlatego potrzebujemy własnego, ambitnego planu dojścia do minimum 35 proc. udziału energii elektrycznej w 2035 r. oraz wyraźnego przyspieszenia elektryfikacji w kolejnych latach. Bez jasnego celu i dalszej trajektorii dystans do najbardziej konkurencyjnych gospodarek będzie się tylko powiększał – mówi Paweł Lachman, prezes PORT PC.
Mniej paliwa nie musi oznaczać tyle samo prądu
Elektryfikacja nie polega na zamianie jednej jednostki energii na dokładnie taką samą ilość prądu. Urządzenia na prąd często wykorzystują energię znacznie efektywniej. Pompa ciepła może dostarczyć od trzech do pięciu jednostek ciepła z każdej jednostki pobranej energii elektrycznej. Samochód elektryczny zużywa energię kilkukrotnie efektywniej niż pojazd spalinowy.
Wraz z rozwojem niskoemisyjnej produkcji prądu gospodarka może zużywać mniej energii pierwotnej, czyli energii zawartej w surowcach przed ich przetworzeniem. Spada też zapotrzebowanie na importowane paliwa, a rachunki firm i gospodarstw domowych są mniej zależne od cen ropy oraz gazu.
Elektryfikacja ma duży potencjał w przemyśle, który odpowiada za około jedną czwartą zużycia energii w UE. Według przytoczonych przez PSNM szacunków dostępne technologie pozwalają zastąpić energią elektryczną 60 proc. paliw wykorzystywanych obecnie w zakładach produkcyjnych.
Zmiany mogą objąć między innymi przemysł spożywczy, papierniczy, tekstylny, chemiczny, hutniczy oraz produkcję materiałów budowlanych. Warunkiem są jednak przystępne ceny prądu, dostęp do sieci i możliwość uzyskania finansowania.
Firmy chcą się elektryfikować, ale trafiają na bariery
Z badania „Powering UP: Business perspectives on electrification”, które objęło 1994 przedsiębiorstwa z 18 krajów, wynika, że 91 proc. ankietowanych oczekuje poprawy bezpieczeństwa energetycznego dzięki elektryfikacji. Wzrostu konkurencyjności spodziewa się 88 proc.
W Polsce 83 proc. liderów biznesu planuje zelektryfikować działalność przed 2035 r. Jednocześnie 74 proc. uważa, że rząd działa zbyt wolno. 55 proc. musiało opóźnić albo odłożyć projekt z powodu barier rynkowych.
Przedsiębiorstwa napotykają problemy regulacyjne, infrastrukturalne, cenowe i finansowe. Inwestycje hamują między innymi kolejki do przyłączenia do sieci, brak dostępnych mocy przyłączeniowych oraz relacja cen prądu do paliw kopalnych.
Komisja proponuje reformę podatków i opłat zawartych w rachunkach za energię, stopniowe wycofywanie dopłat do paliw kopalnych oraz zmianę taryf sieciowych. System ma też bardziej premiować odbiorców, którzy przesuwają zużycie na godziny mniejszego obciążenia sieci.
PORT PC chce, aby rząd przeprowadził sektorowy przegląd przeszkód i zebrał konkretne postulaty od przedsiębiorstw, operatorów sieci, organizacji branżowych oraz instytucji finansowych. Dopiero na tej podstawie miałyby powstać narzędzia przyspieszające inwestycje.
Samochód elektryczny ma pomagać sieci
Plan Komisji przypisuje pojazdom elektrycznym rolę większą niż transport osób i towarów. Samochody mają działać jak mobilne magazyny energii. To za sprawą technologii Vehicle-to-Grid, w skrócie V2G, która pozwala przesyłać energię w dwóch kierunkach. Auto pobiera prąd podczas ładowania, ale w razie potrzeby może też oddać część zgromadzonej energii do sieci.
Taki system pomaga wykorzystywać nadwyżki energii z odnawialnych źródeł i zmniejszać zapotrzebowanie w godzinach największego obciążenia. Według analiz Komisji inteligentne ładowanie oraz V2G mogą do 2040 r. przynosić użytkownikom pojazdów elektrycznych ponad 44 mld euro oszczędności rocznie.
Do połowy 2027 r. Komisja ma ocenić stan wdrażania tej technologii w UE i zaproponować, jak wprowadzić inteligentne ładowanie jako standardową opcję w umowach sprzedaży energii. Do końca 2027 r. ma pojawić się wymóg integracji nowych samochodów elektrycznych z V2G.
Komisja zapowiedziała też przegląd przepisów dotyczących infrastruktury paliw alternatywnych jeszcze w 2026 r. oraz analizę zasad zakupów pojazdów zeroemisyjnych przez sektor publiczny do końca 2027 r.
Europa potrzebuje niemal cztery razy więcej magazynów
Większy udział energii z wiatru i słońca wymaga rozwoju jej magazynowania. Produkcja z tych źródeł zmienia się wraz z pogodą, dlatego część energii trzeba zachować na okresy większego zapotrzebowania.
Komisja chce, aby moc magazynów energii w UE wzrosła z obecnych 55 GW do około 200 GW w 2030 r. Plan obejmuje magazyny bateryjne, technologie długoterminowego przechowywania oraz rozwiązania pozwalające elastycznie sterować popytem.
Unia ma też zwiększać produkcję energii ze źródeł odnawialnych o 100 GW rocznie do 2030 r. Komisja proponuje szybsze wydawanie pozwoleń, wsparcie inwestycji jądrowych i sprawniejsze planowanie rozwoju całego systemu.
Największym ograniczeniem nie jest jednak brak technologii. Sieci mają zbyt małą przepustowość, brakuje mocy przyłączeniowych, a przedsiębiorstwa i inwestorzy długo czekają na możliwość podłączenia nowych instalacji. Bez rozbudowy infrastruktury dodatkowe elektrownie, samochody elektryczne, pompy ciepła i zakłady przemysłowe będą konkurować o dostęp do niewystarczającej sieci.
Ogrzewanie pochłania połowę energii
Ogrzewanie i chłodzenie odpowiadają za około połowę końcowego zużycia energii w Unii Europejskiej. Ten obszar może więc w dużym stopniu zdecydować o powodzeniu całego planu. W Polsce skala modernizacji jest duża. W domach nadal działa około 2,5 mln pozaklasowych kotłów na paliwa stałe, potocznie nazywanych kopciuchami.
Zastępowanie ich pompami ciepła zależy jednak od cen energii, stanu sieci, taryf i programów wsparcia. Samo zwiększenie produkcji prądu z OZE i przyszłych elektrowni jądrowych nie wystarczy, jeżeli odbiorcy nie będą mieli warunków do efektywnego wykorzystania tej energii.
– Polska polityka energetyczna wciąż koncentruje się głównie na tym, z czego będziemy produkować energię elektryczną. Zbyt mało uwagi poświęca temu, gdzie i w jaki sposób będziemy ją efektywnie wykorzystywać. Bez pomp ciepła, samochodów elektrycznych, elektryfikacji przemysłu, magazynowania energii i elastycznego popytu nie wykorzystamy w pełni potencjału OZE i energetyki jądrowej – mówi Paweł Lachman.
PORT PC domaga się rządowego pełnomocnika
Elektryfikacja łączy kompetencje wielu resortów: energii, klimatu, przemysłu, budownictwa, transportu, finansów, funduszy europejskich i skarbu państwa. PORT PC obawia się, że bez jednego ośrodka koordynacji przepisy, taryfy, dotacje i inwestycje sieciowe będą wdrażane w różnym tempie.
Organizacja proponuje powołanie pełnomocnika rządu ds. elektryfikacji gospodarki oraz międzyresortowego zespołu. Mieliby odpowiadać za przygotowanie krajowego planu, ustalenie celów dla poszczególnych sektorów oraz zsynchronizowanie rozwoju sieci z rosnącym zapotrzebowaniem na prąd.
Plan powinien trafić do KPEiK oraz polityki energetycznej państwa. PORT PC chce osobnych celów dla budynków, transportu, przemysłu, ciepłownictwa, wykorzystania ciepła odpadowego, magazynów energii i elastycznego popytu.
Bruksela wyznaczyła już kierunek i terminy. Polska musi teraz zdecydować, czy dostosuje swoje plany do unijnego tempa, czy w 2040 r. elektryfikacja nad Wisłą nadal będzie na zbyt mało ambitnym poziomie.
Przeczytaj także:
- Na jednych półkach ulga, na innych drożyzna. Czerwcowe ceny pokazują duży rozjazd
- Fałszywe dokumenty łatwiejsze niż kiedykolwiek. Ubezpieczyciele pokazują skalę oszustw
- Aut z wtyczką szybko przybywa. Hybrydy plug-in wyprzedziły pełne elektryki
- Elektryfikacja transportu ciężkiego rusza powoli. Polska flota traci tempo przez brak ładowarek