Z danych serwisu Travelist.pl wynika, że w 2025 roku Polacy nadal najchętniej wybierali wypoczynek latem i zimą, jednak coraz częściej decydowali się na wyjazdy poza ścisłym sezonem. Największym zaskoczeniem okazał się czerwiec, który zyskał 16 proc. w skali roku i wyraźnie zyskał na znaczeniu jako czas planowania urlopów.
Jednocześnie to góry po raz pierwszy od lat wyprzedziły nadmorskie kurorty pod względem liczby rezerwacji w sierpniu.
Wakacje i ferie zimowe pozostają kluczowymi okresami wypoczynku. Lipiec i sierpień odpowiadały łącznie za 25 proc. wszystkich pobytów, a sam sierpień był najmocniejszym miesiącem roku. Równie dużym zainteresowaniem cieszył się luty (+11 proc. rok do roku), ale to czerwiec wyróżnił się na tle całego roku. Z kolei długi weekend wielkanocny i majówka nie przyciągnęły tylu turystów co wcześniej – liczba rezerwacji spadła odpowiednio o 5 i 13 proc.
Wypoczynek częściej w górach niż nad morzem
Choć całorocznie nadmorskie miejscowości odpowiadały za 43 proc. wszystkich rezerwacji, góry zwiększyły swój udział do 36 proc. i zmniejszyły dystans do lidera o jedną czwartą. W sierpniu liczba rezerwacji w regionach górskich po raz pierwszy od lat przewyższyła tę nad Bałtykiem. Największe wzrosty liczby turystów odnotowano w Białym Dunajcu (+760 proc.), Lądku-Zdroju (+684 proc.) i Solinie (+174 proc.). Nad morzem dużą dynamiką cieszyły się Pogorzelica (+289 proc.), Kąty Rybackie (+167 proc.) i Gdynia (+94 proc.).
Ceny w górę, ale bez drastycznych skoków
Średnia cena noclegu dla dwóch osób wyniosła 530 zł za noc – to wzrost o 6 proc. w skali roku. Najdrożej było latem: w lipcu i sierpniu nocleg kosztował średnio 609 zł, a nad morzem nawet 713 zł. Najtańsze były wyjazdy do miast (średnio 449 zł), co sprawia, że city breaki wciąż stanowią atrakcyjną cenowo alternatywę.
Najwyższe ceny zanotowano nad jeziorami (569 zł), nieco taniej było w górach (543 zł) i nad morzem (547 zł). W szczycie sezonu różnice były jeszcze bardziej widoczne. Noclegi w Rogowie (840 zł), Łebie (811 zł) czy Kudowie-Zdroju (960 zł) plasowały się w ścisłej czołówce najdroższych. Z kolei w Wejherowie (270 zł), Lądku-Zdroju (363 zł) czy Gdyni (280 zł) można było wypocząć znacznie taniej.
Planowanie coraz bardziej zróżnicowane
Średni czas między rezerwacją a wyjazdem wyniósł 32 dni. Wyjazdy nad morze planowane były najwcześniej – średnio 37 dni przed przyjazdem, a najpóźniej city breaki i ferie zimowe. W górach zauważalny był wzrost rezerwacji „last minute” – w lipcu i sierpniu urlop rezerwowano średnio z 26-dniowym wyprzedzeniem. Święta Bożego Narodzenia i Sylwester cieszyły się rosnącą popularnością, co widać po dłuższym okresie planowania wyjazdów grudniowych.
Średnio na jedną rezerwację przypadało 2,7 osoby, co oznacza brak zmian w porównaniu do 2024 roku. Najwięcej osób wybierało wypoczynek nad jeziorami, najmniej podróżowało do miast. Wciąż największymi hitami wśród miejscowości były Kołobrzeg, Szklarska Poręba, Gdańsk i Świeradów-Zdrój, ale to mniejsze, mniej oczywiste kierunki jak Lublin, Żnin czy Kromerowo rosły najszybciej.
Polecamy także:
- Rekordowy ruch turystyczny napędza sektor hotelowy. Rynek dojrzewa
- Boom na rynku magazynów energii może uratować branżę litu, ale są problemy
- Kalendarz sprzyja długim weekendom. Jak zaplanować urlop w 2026?