Polska przyciąga coraz więcej migrantów zarobkowych, a ich obecność na rynku pracy staje się kluczowa dla funkcjonowania wielu branż. Pracodawcy mierzą się jednak nie tylko z niedoborem rąk do pracy, ale też z rosnącą liczbą procedur i częstymi zmianami przepisów migracyjnych. W efekcie coraz częściej wskazują na brak przewidywalności prawa i wydłużające się procesy legalizacji pracy cudzoziemców.
Migranci wypełniają luki kadrowe
W ostatnich latach Polska z kraju emigracyjnego stopniowo przekształciła się w kraj imigracyjny. Coraz więcej osób przyjeżdża tu w celach zarobkowych, pomagając pracodawcom obsadzić stanowiska w zawodach deficytowych. Jak wynika z danych GUS, w lipcu 2025 roku w Polsce pracę wykonywało 1,1 mln cudzoziemców. Blisko 60 proc. z nich stanowili mężczyźni, a 428 tys. osób pracowało na podstawie umowy zlecenia i umów pokrewnych. Najwięcej pracujących cudzoziemców mieszkało w regionie warszawskim stołecznym.
Znaczenie migracji zarobkowej rośnie wraz z pogłębiającymi się problemami demograficznymi. Liczba osób w wieku produkcyjnym systematycznie maleje, a luka między osobami wchodzącymi na rynek pracy i go opuszczającymi stale się powiększa.
Nowe prawo, więcej biurokracji
Dla pracodawców rok 2024 i 2025 był okresem intensywnych zmian legislacyjnych. W październiku 2024 roku Rada Ministrów przyjęła dokument „Odzyskać kontrolę. Zapewnić bezpieczeństwo. Kompleksowa i odpowiedzialna strategia migracyjna Polski na lata 2025-2030”. Jej elementem był pakiet ustaw regulujących zatrudnienie i pobyt cudzoziemców, które weszły w życie 1 czerwca 2025 roku.
Nowe przepisy wprowadziły m.in. obowiązek całkowicie elektronicznej legalizacji pracy oraz ograniczenia dotyczące podejmowania zatrudnienia przez osoby przebywające w Polsce na podstawie wiz wydanych przez inne państwa strefy Schengen lub w celach turystycznych i zdrowotnych. Na pracodawców nałożono także dodatkowe obowiązki informacyjne, w tym konieczność przekazywania do urzędów kopii umów zawieranych z cudzoziemcami.
– Ubiegły rok to przede wszystkim wdrożenie polskiej strategii migracyjnej i tzw. pakietu ustaw, które mają wpływ na legalizację pobytu i pracy cudzoziemców w Polsce. Z perspektywy pracodawców był to bardzo wymagający rok, ponieważ musieliśmy się zmierzyć z nowymi zasadami i uszczelnieniem systemu. Natomiast teraz widzimy też pierwsze efekty wdrożenia nowych przepisów. Dla pracodawców oznaczają one niestety większą biurokrację, niejednolite interpretacje w urzędach, które procesują wnioski złożone przez pracodawców, i niestety wydłużenie procedur – mówi Nadia Winiarska, ekspertka ds. zatrudnienia w Konfederacji Lewiatan.
Procedury coraz dłuższe
W praktyce czas oczekiwania na dokumenty coraz częściej wykracza poza ramy ustawowe. Pracodawcy sygnalizują, że na zezwolenie na pracę czeka się nawet kilka miesięcy, a na zezwolenie pobytowe – ponad rok. Dodatkowym problemem pozostaje proces wizowy. W niektórych krajach czas oczekiwania na wizytę w konsulacie sięga kilkunastu miesięcy, co skutecznie opóźnia rekrutację pracowników zagranicznych.
– Widać, że nowe przepisy są zaskoczeniem nie tylko dla pracodawców, ale też na przykład urzędów, które zajmują się całym procesem legalizacji pracy migrantów zarobkowych. Spotykamy się z tym, że one różnie interpretują te przepisy, co później się przekłada na czas oczekiwania na dokumenty. Widzimy niestety, że zdecydowanie wykracza to poza ramy ustawowe i okresy przewidziane w przepisach – dodaje Nadia Winiarska.
Choć od 1 czerwca 2024 roku w Polsce funkcjonuje system fast track, czyli przyspieszona ścieżka legalizacji pobytu i pracy, obejmuje on jedynie wąską grupę firm o znaczeniu strategicznym dla gospodarki. Dla większości przedsiębiorstw zmiany te nie przyniosły skrócenia procedur.
Pracodawcy chcą stabilności
– Pracodawcy oczekują skutecznych procedur migracyjnych. Chodzi nie tylko o skrócenie czasu oczekiwania na poszczególne dokumenty, ale też przewidywalność otoczenia prawnego. W ciągu ostatnich lat bardzo często zmieniano przepisy migracyjne. Niektóre firmy, szczególnie te mniejsze, które nie mają wyspecjalizowanych działów prawnych, nie nadążają za tymi zmianami, a ryzyko nieświadomego nielegalnego powierzenia pracy cudzoziemcom jest bardzo wysokie – mówi Nadia Winiarska.
Firmy oczekują, żeby strategia migracyjna bardziej uwzględniała wyzwania na polskim rynku pracy. Chcą też usprawnienia procedur migracyjnych. Dużym polem do poprawy jest uzyskiwanie polskich wiz pracowniczych.
Migranci coraz ważniejsi dla gospodarki
Znaczenie cudzoziemców dla polskiej gospodarki potwierdzają także dane ZUS. Liczba osób posiadających obywatelstwo inne niż polskie, które podlegają ubezpieczeniom emerytalnemu i rentowym, wzrosła z 184,2 tys. na koniec 2015 roku do niemal 1,2 mln w grudniu 2024 roku.
Najwięcej cudzoziemców pracuje w usługach administrowania i działalności wspierającej, przetwórstwie przemysłowym oraz w transporcie i gospodarce magazynowej. Duży udział pracowników zagranicznych notuje także budownictwo. W tych sektorach niedobór pracowników lokalnych sprawia, że bez rekrutacji międzynarodowych wypełnienie luk kadrowych byłoby niemożliwe.
Demografia wymusza zmiany
Prognozy demograficzne nie pozostawiają złudzeń. Według danych GUS udział osób w wieku produkcyjnym w ludności systematycznie spada, a do 2060 roku liczba takich osób może zmniejszyć się nawet o 40 proc. w pesymistycznym scenariuszu.
– Wyzwania demograficzne niestety będą miały negatywny wpływ na produktywność polskich przedsiębiorstw. Szacuje się, że jedynie przez deficyt rąk do pracy w przemyśle wartość PKB może być niższa nawet o 8 proc. – mówi ekspertka.
Strategia migracyjna zakłada większe inwestycje w robotyzację i automatyzację. Mimo to dla wielu małych i średnich firm jest to rozwiązanie trudne do wdrożenia ze względu na koszty i czas. W praktyce oznacza to, że bez sprawnych procedur migracyjnych i stabilnych przepisów rynek pracy będzie coraz silniej odczuwał skutki demograficznego kurczenia się zasobów pracy.
Polecamy także:
- Po raz pierwszy od dawna bilans reemigracji na plus. Powroty z zagranicy to szansa dla polskiego rynku pracy
- Demografia a rynek nieruchomości. W 2060 r. metropolie urosną, a powiaty opustoszeją
- Pracodawcy widzi mniejsze zaangażowanie pracowników. Podwyżki nie wystarczą