Internet rzeczy będzie wymagał nowych sposobów pozyskiwania energii. Wszystko przez to, że sensory będą dosłownie wszędzie, informuje Financial Times.

Gęsta sieć sensorów będzie potrzebować ciągłego dopływu energii, a baterie okażą się niepraktyczne z powodu skomplikowanej logistyki ich wymiany.

Często bowiem dostęp do sensora będzie ograniczony, a wyprawa do niego kosztowna i ryzykowana, jak w sensorach zamontowanych w podwodnej części offshorowych farm wiatrowych lub odległych stacji meteorologicznych.

Do klasycznej sieci elektroenergetycznej nie będzie można ich podpiąć z tej samej przyczyny. Tym sposobem wszystkie dotychczas znane metody zapewnienia energii zostały wyczerpane i musimy znaleźć nowe.

Jerry Luo z Uniwersytetu w Cranfield w Wielkiej Brytanii wskazuje, że jedną z metod będzie pozyskiwanie energii, która obecnie jest marnowana, tzn. z drobnych zjawisk, które jeszcze nie są popularnie uznawane za źródła energii.

Mowa tu m.in. o wykorzystaniu piezoelektryków do pozyskania energii z wibracji lub energii termoelektrycznej z ciepła.

W ten sposób będziemy mogli pozyskiwać i wykorzystywać energię lokalnie, bez budowy infrastruktury i bez konieczności przeprowadzania skomplikowanych operacji logistycznych.

Ta informacja pojawiła się dziś rano w skrzynkach odbiorczych subskrybentów naszego codziennego newslettera 300SEKUND. Jeśli chcesz się na niego zapisać, kliknij tutaj.

>>> Czytaj też: Europejskie stocznie szykują się do wprowadzenia big data i sztucznej inteligencji