Europa musi udzielić wsparcia tym państwom Unii Europejskiej, dla których koszty transformacji energetycznej i przejścia na odnawialne źródła energii będą szczególnie wysokie, uważa szef Europejskiego Banku Inwestycyjnego (EBI), Werner Hoyer, pisze Financial Times.

Zdaniem Hoyera, decyzja przedstawicieli polskich, węgierskich i rumuńskich, by zagłosować przeciw pomysłowi wycofania się EBI z finansowania inwestycji w paliwa kopalne do 2021 roku, jest zrozumiała.

To właśnie te państwa zostałyby przez taki ruch najbardziej poszkodowane.

Zdaniem Hoyera, zarówno EBI, jak i sama Unia Europejska, powinny zaoferować pomoc państwom, których gospodarki są najbardziej zależne od węgla.

Stoimy obecnie przed wyzwaniem – co możemy zaoferować tym państwom członkowskim, by pomóc im w stymulacji wzrostu i zwiększeniu liczby miejsc pracy” – powiedział Hoyer w rozmowie z Financial Timesem.

Unia Europejska chce stać się całkowicie neutralna klimatycznie do roku 2050. Zdaniem Komisji Europejskiej koszt przeprowadzenia transformacji energetycznej na tak szeroką skalę wynosi 300 mld euro.

Tymczasem państwa Europy Środkowo-Wschodniej – Polska, Czechy i Węgry – wciąż zwlekają z podpisaniem porozumienia dotyczącego osiągnięcia prze Unię neutralności klimatycznej do 2050 roku – właśnie ze względu na obawy o koszty.

W przyszłym miesiącu może jednak nastąpić przełom – nowa szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen przedstawi szczegóły swojego nowego planu znanego pod nazwą „Zielony Ład”.

Program ten ma przewidywać utworzenie tzw. Funduszu Sprawiedliwej Transformacji Energetycznej, z którego środki mają finansować przejście od energetyki opartej na węglu do opartej w większej mierze na OZE.

Najwięcej pieniędzy ma popłynąć właśnie do krajów, w których paliwa kopalne pełnią stosunkowo najistotniejszą rolę w miksie energetycznym – nominalnie największym beneficjentem Funduszu ma być Polska.

Czytaj też:

>> Francja mówi, że nie inwestuje w węgiel, ale jednak inwestuje

>> Cztery na pięć elektrowni węglowych w UE jest nierentowna. A będzie tylko gorzej