Niestabilność na Bliskim Wschodzie może zmusić Chiny do przemyślenia ich miksu energetycznego. Ceny ropy 16 września skoczyły o rekordowe 14 proc. po atakach dronami na saudyjskie rafinerie, co zwróciło uwagę na zależność Chin od importowanych źródeł energii, informuje Al Jazeera.

Kolejny atak 11 października na irański tankowiec spowodował 2,4-proc. skok cen ropy. Obecnie źródłem kolejnej destabilizacji może być wejście tureckich sił na kurdyjskie obszary Syrii. Wszystko to według analityków może bardzo niepokoić Chiny.

W obliczu tej niepewności premier Li Keqiang ogłosił, że Chiny zwiększą produkcję węgla, a także poszukiwanie gazu i ropy na terenie kraju. Nacisk zostanie też położony na energię z wody, wiatru i słońca – tak, aby zdywersyfikować źródła energii. Według analityków Chiny w dłuższej perspektywie muszą zwrócić się ku odnawialnym źródłom energii.

Zbyt duże zużycie węgla poskutkowało w ostatnich latach narastaniem ogromnego problemu smogu w dużych miastach, a ropa i gaz również zwiększają zanieczyszczenie. Chiny odpowiadają za 24 proc. globalnego zużycia energii, a w 2017 roku 60 proc. tej energii pochodziło z węgla.

Ropa odpowiadała za 19 proc., a gaz za 7 proc. OZE stanowiły tylko 3 proc. Według analityków ma to się jednak znacząco zmienić, a do 2040 roku OZE mają odpowiadać za 18 proc. energii zużywanej w Chinach.

>>>Czytaj też: Chiński koncern naftowy wycofuje się z Iranu