Obserwujemy zjawisko zwiększonego zainteresowania naszymi usługami. Nasi klienci mają przestoje, bo wielu ich stałych pracowników albo odmówiło przyjścia do pracy, albo chcą pracować zdalnie, albo wzięli wolne czy są na zwolnieniach lekarskich – mówi w wywiadzie Krzysztof Jakubowski, współwłaściciel agencji pracy tymczasowej InterKadra.

Agencja pracy tymczasowej InterKadra działa w Polsce od 13 lat, prowadzi 20 centrów rekrutacji, jest jedną z 10 największych firm w tej branży w kraju.

Katarzyna Mokrzycka, 300Gospodarka: Agencja pracy tymczasowej zatrudnia ludzi na potrzeby swoich kontrahentów – ile osób zatrudnia Pan łącznie?

Krzysztof Jakubowski, współwłaściciel InterKadra: W obsłudze naszej firmy pracuje około 250 osób, zaś pracowników tymczasowych w ciągu roku przewija się przez firmę 18-19 tys.

Otrzymają wynagrodzenie, mimo że nie pracują, bo firma wstrzymuje działalność z powodu zagrożenia koronawirusem?

Są zatrudnieni do końca trwania umowy o pracę i niezależnie od tego, czy jest dla nich praca, czy nie – za ten okres muszą otrzymać wynagrodzenie, a my odprowadzamy za nich daniny publiczno-prawne.

Ile branż, z którymi współpracujecie na co dzień wstrzymało działalność?

Zatrudniamy ludzi głównie dla branży produkcyjnych: AGD, automotive, a także dla usług, handlu, logistyki, a poza polską również dla branży budowlanej i opiekuńczej.

Pod koniec tygodnia całkowicie stanęła branża automotive – zarówno zakłady produkujące samochody, jak i komponenty do nich: Fiat, fabryki Opla, itp. Niektóre z tych firm to nasi klienci. Czekamy na jakieś informacje co do dalszej współpracy.

Po informacji o zamykaniu granic Polacy masowo zaczęli wracać do kraju – opiekunki z Niemiec także?

Po informacji, że granice zostaną zamknięte wiele pań rzeczywiście spanikowało, niemal wszystkie chciały wracać – ludzie obawiali się całkowitego odcięcia. Po rozmowach i wyjaśnieniu, że w razie potrzeby będą mogły wrócić w każdej chwili sytuacja się uspokoiła i zdecydowana większość postanowiła jednak zostać w Niemczech.

Kobiety to 90 proc. stałych pracowników naszej firmy. Udało nam się przestawić całą pracę biurową na pracę zdalną. Natomiast w 20 biurach, w których odbywa się rekrutacja kierownicy regionalni wyznaczyli po jednej osobie na dyżury.

Czy to znaczy, że w ogóle odbywa się jakaś rekrutacja?

Tak, obserwujemy wręcz zjawisko zwiększonego zainteresowania. Nasi klienci mają przestoje, bo wielu ich stałych pracowników albo odmówiło przyjścia do pracy, albo chcą pracować zdalnie, albo wzięli wolne czy są na zwolnieniach lekarskich, w związku z tym potrzebują innych pracowników.

Zapotrzebowanie na pracowników tymczasowych w tej chwili jest nawet większe niż normalnie. Część naszych klientów akceptuje wyższe stawki godzinowe niż takie, gdy nie występowało zagrożenie związane z koronawirusem.

Czyli firma szuka pracownika, a pracownicy także szukają teraz pracy?

Po stronie pracowników zainteresowanie jest ogromne. Należy pamiętać o tym, kto wykonuje zwykle bardzo trudną pracę tymczasową – to z reguły osoby nisko wykwalifikowane, które nie zarabiają dużych pieniędzy, więc zwykle nie mają też dużych oszczędności. Chcą pracować, potrzebują pracować.

W podobnej sytuacji są dotychczasowi pracownicy z sektora usług, gastronomii, także handlu – barmani, kelnerzy, trenerzy fitness, sprzedawcy z kwiaciarni, wielu pracowników sklepów odzieżowych itp. To nie są stanowiska wysoko płatne, więc te osoby nie mogą sobie pozwolić, by w ogóle nie zarabiać przez kilka tygodni.

Kto rekrutuje? Jakie to branże?

Największe zapotrzebowanie jest dzisiaj w handlu. Sklepy wielkopowierzchniowe pracować nie mogą, ale tradycyjne małe sklepy tak i potrzebują ludzi – choćby w zastępstwie matek opiekujących się dzieciakami, którym odwołano szkołę.

Jakich efektów finansowych spodziewa się pan w związku ze zmianą działania biznesu?

Spodziewam się spadku przychodów, mimo wszystko, ponieważ obawiamy się wstrzymania nowych rekrutacji przez fabryki, które na razie próbują jakoś ogarnąć problem wstrzymanej z dnia na dzień produkcji. Na klasyczne decyzje biznesowe w najbliższych tygodniach, a może nawet miesiącach, będą się nakładały ludzkie emocje – panika, strach, niezadowolenie, przygnębienie. Trudno powiedzieć, jak silny to będzie miało wpływ, ale nie mam wątpliwości, że będzie miało.

Czy pakiet pomocowy dla firm będzie dla pana wsparciem?

Każda pomoc odroczeniu czy zawieszenie płatności publicznych będzie pomocna. Z perspektywy agencji pracy tymczasowej problemem jest jednak to, że przepisy dotąd nie określiły jasno czy agencja pracy tymczasowej może być traktowana jak średnia, a nie duża firma. W ciągu roku wystawiamy 18 tys. PIT-ów, ale przecież faktycznie w mojej firmie pracuje 250 osób.

Pozostałe pracują dla innych podmiotów. Najbardziej więc pomogłoby nam jednoznaczne stanowisko ministerialne, że pracowników tymczasowych nie wlicza się do stanu zatrudnienia agencji.

Jeśli więc sytuacja firmy będzie tego wymagała będziemy składali wnioski o pomoc rządu. Na razie, na szczęście, nie ma takiej potrzeby.

Polecamy także inne nasze wywiady:

>>> W szeroko rozumianej branży imprez odbywa się pogrom – mówi o epidemii wiceprezes Targów Poznańskich

>>> Tak koronawirus uderzył w polskie firmy. Właściciel Lancerto: W jednej chwili została zahibernowana cała firma