Naszą propozycją chcemy doprowadzić do sytuacji, w której konsumenci nie będą więźniami pożyczek i kredytów konsumenckich w tym trudnym czasie epidemii, gdy następuje bardzo znaczące zaburzenie stabilności finansowej gospodarstw domowych – mówi w wywiadzie z 300Gospodarką prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów zaproponował dodanie do tzw. tarczy antykryzysowej dodatkowej regulacji. Propozycja UOKiKu to zmniejszenie maksymalnej wysokości pozaodsetkowych kosztów kredytów konsumenckich i pożyczek, który sprawiłby, że firmy oferujące tzw. “chwilówki” musiałby ściąć lwią część swoich kosztów – szczególnie jeśli chodzi o najkrótsze kilku lub kilkunastodniowe produkty finansowe.

O powodach przedstawienia propozycji i oczekiwanych korzyściach 300Gospodarka rozmawiała z prezesem UOKiK Tomaszem Chróstnym.

Daniel Rząsa, 300Gospodarka: Jak wygląda dziś w Pana opinii rynek tzw. “chwilówek”. Czy jest potrzebny?

Tomasz Chróstny, prezes UOKiK: Na rynku jest wiele produktów finansowych, z których korzystają konsumenci i oferta powinna być jak najszersza, aby umożliwić konsumentowi wybranie najlepszej dla nich usługi. Istnieją również oczywiście negatywne zjawiska, jak, np. nieuczciwa sprzedaż, czyli misselling. Na to składać się mogą zarówno zachowania, jak i procedury sprzedaży oraz działania marketingowe, które mają na celu wprowadzenie konsumentów w błąd.

W przypadku produktów finansowych tzw. “chwilówek” problem polega na tym, że o ile poziom kosztów odsetkowych jest stabilny i bezpieczny, to koszty pozaodsetkowe są bardzo wysokie i w przypadku pożyczek udzielanych na okres krótszy niż 30 dni średnio wynoszą prawie 26 proc. wartości udzielonego finansowania.

Przykładowo, jeżeli obecnie konsument zaciąga pożyczkę o wartości 1000 zł na okres 7 dni to koszt pozaodsetkowy – czyli wszelkie dodatkowe opłaty i prowizje – mogą wynieść około 250 zł.

W naszej propozycji te opłaty przy kwocie 1000 zł wyniosą ok. 50 zł. Różnica jest więc znacząca.

Niestety część konsumentów ze względu na problemy finansowe po upływie okresu spłaty roluje swoje zobowiązanie w innej instytucji, ponownie ponosząc koszty pozaodsetkowe. W ustawie o kredycie konsumenckim jest wprawdzie zapis, na mocy którego firma pożyczkowa nie powinna ponownie pobrać kosztów pozaodsetkowych przy rolowaniu, ale klient zazwyczaj dostaje ofertę z innej, zaprzyjaźnionej z pierwszą firmą instytucji, roluje pożyczkę i zostając ponownie obciążonym kosztami pozaodsetkowymi.

A co w takim razie z pożyczkami na dłuższy termin?

Te koszty chcielibyśmy zmniejszyć także w przypadku pożyczek na dłuższy okres. Jesteśmy w okresie dynamicznie zmieniających się warunków gospodarczych i pogorszenia się sytuacji finansowej pracowników i przedsiębiorców. Wiele osób nie uzyskuje zapłaty nawet za już wykonane usługi, bo przedsiębiorstwa wstrzymały płatności.

Naszą propozycją chcemy doprowadzić do sytuacji, w której konsumenci nie będą więźniami pożyczek i kredytów konsumenckich w tym trudnym czasie epidemii, gdy następuje bardzo znaczące zaburzenie stabilności finansowej gospodarstw domowych, a ryzyko utraty płynności i pułapki zadłużenia rośnie znacząco.

UOKiK chce, żeby to rozwiązanie było tymczasowe – o jakim okresie mówimy?

Zakładamy, że to będzie rozwiązanie tymczasowe – zależy nam na tym, aby w tym newralgicznym okresie kilku miesięcy zmniejszyć ryzyko wpadnięcia w pułapkę zadłużenia. Czas epidemii to czas bardzo trudny dla przedsiębiorców, ale też i dla konsumentów.

Tarcza Antykryzysowa ma ułatwić przetrwanie nie tylko konsumentom, ale także przedsiębiorcom, w tym instytucjom finansowym. Nie możemy pozwolić, aby w tym trudnym dla wszystkich czasie firmy zarabiały na dramatach ludzkich. Potrzebna jest solidarność i odpowiedzialność, także ze strony instytucji i firm pożyczkowych.

Czy takiego rozwiązania, które wymusza na firmach pożyczkowych większą transparentność nie warto byłoby wprowadzić na stałe?

Obecnie najważniejszy jest czas najbliższy – ten, w którym mamy diametralnie zmienioną sytuację gospodarczą. Perturbacje finansowe wywołane epidemią są już przez konsumentów negatywnie odczuwalne i dotkliwe w skutkach. Nasza propozycja to wyraz zrozumienia i solidarności między konsumentem a przedsiębiorcami i państwem.

Niektórzy powiedzieliby, że to rozwiązanie uderza w firmy pożyczkowe i zmniejsza im marżę w czasie, kiedy one też cierpią przez epidemię.

Może być tak, że marża na produkcie zostanie zmniejszona, ale uważam, że popyt na takie tańsze pożyczki może się wręcz zwiększyć, dlatego wyniki finansowe wcale nie muszą ulec radykalnemu zmniejszeniu.

Okres pandemii to czas, który wymaga od wszystkich poświęceń. Instytucje finansowe to instytucje zaufania publicznego i muszą podjąć to dodatkowe poświęcenie na zasadzie solidarności społecznej czy tak wyraźnie przez nie głoszonej społecznej odpowiedzialności biznesu.

Nasze regulacje dotyczą głównie zmniejszenia opłat pozaodsetkowych kredytów krótkoterminowych – do 30 dni. Ale jeśli w rezultacie nowych regulacji firmy zdecydują się udzielać pożyczek na więcej niż 30 dni, wtedy te regulacje mniej ich dotkną, bo obniżenie kosztów odsetkowych w przypadku produktów trwających powyżej 30 dni jest mniejsze niż połowa obecnego ich poziomu.

Jednym z naszych celów jest to, aby ludzie mogli zachować płynność finansową w okresie dłuższym niż 7 czy 14 dni. Im dłuższa płynność, tym większa jest ich stabilność i bezpieczeństwo finansowe gospodarstw domowych, zwiększeniu ulega także przewidywalność. Zależy nam na tym, aby te produkty o krótkim okresie zapadalności miały jak najniższe koszty dla konsumenta.

Czy inne państwa również przyjmują podobne rozwiązania?

Tak. Głównym celem naszej propozycji jest obniżenie ryzyka utraty płynności i wpadnięcia w pułapkę zadłużenia, a także ułatwienie konsumentom korzystania z tego typu produktów [pożyczek krótkoterminowych – red.]. Nie zamierzamy utrudniać działalności instytucji finansowych, natomiast chcemy, aby produkty finansowe dostarczane konsumentom miały okres wykorzystania kapitału dłuższy niż 30 dni – to także zwiększa bezpieczeństwo finansowe konsumentów.

Wierzymy, że nasze rozwiązania to rozwiązania przejściowe, ale jednocześnie takie, które są odpowiedzią na obecną, trudną sytuację gospodarczą. Chcemy chronić konsumentów przed szybkim zadłużeniem się i uniknąć scenariusza, w którym po zakończeniu epidemii wystąpi fala upadłości konsumenckich.

Wielu uczestników rynku wskazuje, że obniżenie marży firm pożyczkowych sprawi, że przestaną udzielać tylu kredytów, a w efekcie wielu ludzi zacznie zaciągać pożyczki nielegalnie. Jak przekonałby pan do swoich racji tych, którzy podnoszą ten argument?

Jest to argument na wyrost przede wszystkim dlatego, że rozwiązanie jest tymczasowe. Poza tym przez wiele, wiele lat te same argumenty były podnoszone przez branżę podczas wprowadzania kolejnych regulacji: że klienci przejdą do szarej strefy, będzie mniejsza akcja pożyczkowa, a branża przestanie istnieć. Te argumenty były wielokrotnie powtarzane przez ostatnie kilka czy nawet kilkanaście lat jako kontrargumenty do niemal wszystkich proponowanych regulacji, które miały na celu ucywilizowanie tego rynku.

Ale mimo wszystko – i mimo nowych regulacji – branża wciąż się rozwija, a liczba konsumentów pożyczek rośnie – co wskazuje na to, że te argumenty były nietrafione. W tym czasie firmy pożyczkowe zwiększały portfel klientów, podobnie budżety reklamowe – przedstawiany przez nie obraz jest zatem zgoła inny.

Co więcej, należy podejrzewać, że po tym okresie perturbacji rynkowych konsumenci, którzy skorzystają z tego produktów obecnie i przekonają się, że są w stanie spłacić swoje pożyczki przy niższym koszcie będą w przyszłości również z tego produktu korzystać – więc banki i firmy pożyczkowe także mogą skorzystać na tych zmianach pod warunkiem, że odpowiedzialnie i uczciwie podejdą do prowadzonej przez siebie działalności w tym trudnym, ale przejściowym okresie.

CZYTAJ TEŻ:

>>> Tarcza antykryzysowa: 11 najważniejszych punktów pakietu rządowego

>>> 8 wykresów pokazujących, jak zmieniła się sytuacja materialna Polaków przez ostatnie 10 lat