Pół biliona złotych do 2040 roku – to więcej niż CPK i elektrownia jądrowa razem wzięte. Morska energetyka wiatrowa przestaje być projektem na przyszłość; zamiast tego w 2026 roku staje się fundamentem polskiej gospodarki. A jednocześnie rząd hamuje jej rozwój, obcinając plany o jedną trzecią.
Skala planowanych nakładów na Bałtyku nie ma precedensu. Zaplanowano 130 mld zł już w pierwszej fazie. Do 2040 roku budżet urośnie do nawet 500 mld zł. Dla porównania: to więcej niż łączne nakłady na budowę Centralnego Portu Komunikacyjnego i pierwszej elektrowni jądrowej. Offshore wind nie jest więc jednym z wielu projektów energetycznych – to największa inwestycja infrastrukturalna w historii III RP.
To inwestycja, która już się dzieje. Setki polskich firm jest zaangażowanych w budowę łańcucha dostaw. Powstają fabryki, porty, bazy serwisowe. To nie plany, tylko betonowe fundamenty, kontrakty i miejsca pracy.
Zdaniem Janusza Gajowieckiego, prezesa Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej, to projekt strategiczny, którego nie da się zastąpić innymi źródłami. Jak mówi, to nie tylko kwestia klimatu. Przede wszystkim chodzi o bezpieczeństwo energetyczne i stabilność gospodarki.
– Morska energetyka wiatrowa jest już dziś postrzegana jako projekt strategiczny, którego rozwoju Polska nie ma czym zastąpić. Wygaszanie węglowych jednostek wytwórczych, ograniczenia rozwoju energetyki gazowej oraz długi horyzont uruchomienia pierwszej elektrowni jądrowej sprawiają, że offshore pozostaje jedynym źródłem zdolnym dostarczyć duże wolumeny zeroemisyjnej energii w relatywnie krótkim czasie – mówi Janusz Gajowiecki.
Rynek kontra plany rządu
A teraz paradoks. Ministerstwo Energii w nowej wersji Krajowego Planu w dziedzinie Energii i Klimatu (KPEiK) obcina plany rozwoju offshore o jedną trzecią – z 18 GW do 11,8 GW. Branża zwraca uwagę, że stało się to bez jakichkolwiek analiz.
– Jest to administracyjne hamowanie technologii, którą rynek i regulator jednoznacznie uznają za najtańsze źródło nowych mocy w systemie – mówi wprost Gajowiecki. – Konsekwencje przyjętych założeń oznaczają silne szoki cenowe, których koszty poniosą odbiorcy energii, przemysł energochłonny oraz cała gospodarka.
Warto jednak zaznaczyć, że dokument planistyczny nie oznacza anulowania dotychczasowych projektów. Portfel projektów offshore wind już dziś przekracza limit 11,8 GW, a rządowy harmonogram przewiduje kolejne aukcje na 8 GW. W 2026 r. na Bałtyku popłynie też pierwszy prąd z farm wiatrowych, a to pokazuje realną gotowość sektora do działania.
– W dłuższym horyzoncie morska energetyka wiatrowa odegra istotną rolę w obniżaniu i stabilizowaniu cen energii. Każdy dodatkowy gigawat mocy zainstalowanej na morzu wypiera z rynku najdroższe źródła, które dziś często wyznaczają cenę krańcową, poprawiając jednocześnie konkurencyjność polskich przedsiębiorstw na rynkach międzynarodowych – mówi Oliwia Mróz-Malik, menedżer ds. morskiej energetyki wiatrowej w PSEW.
Przemysł i konsumenci skorzystają na rozwoju offshore
W dłuższym terminie morska energetyka wiatrowa może obniżać i stabilizować ceny energii, wypierając najdroższe źródła. Ma też ogromny potencjał przemysłowy.
Udział polskich firm w łańcuchu dostaw może przekroczyć 40 proc. i już dziś systematycznie rośnie. Działają gdańska fabryka wież Baltic Towers i fabryka montażowa gondoli turbin Vestas. Pierwszy etap portu instalacyjnego w Świnoujściu też jest gotowy.
W realizacji są kolejne projekty: port instalacyjny w Gdańsku za 1,2 mld zł, fabryka wież Windar w Szczecinie za 700 mln zł (450 miejsc pracy), kolejne etapy inwestycji w Świnoujściu, bazy serwisowe w Łebie, Ustce i Władysławowie. To twarde dane. Za pojęciem „offshore wind” stoją realne inwestycje przemysłowe, miejsca pracy i kontrakty dla lokalnych firm.
– Morska energetyka wiatrowa to dziś jeden z nielicznych projektów, w których ambicje energetyczne Polski bezpośrednio przekładają się na realne inwestycje przemysłowe i szereg korzyści społecznych i gospodarczych dla polskiej gospodarki. Setki miliardów złotych nakładów, dziesiątki miliardów wpływów do finansów publicznych i rosnący udział polskich przedsiębiorstw w łańcuchu dostaw pokazują, że offshore wind nie jest wizją, lecz trwałym fundamentem rozwoju gospodarczego, kompetencyjnego i technologicznego kraju – mówi ekspertka.
Edukacja kontra dezinformacja
Wraz z rozwojem sektora rośnie też skala dezinformacji. Nieprawdziwe informacje dotyczące kosztów, oddziaływania na środowisko czy opłacalności tej technologii stają się coraz powszechniejsze. Dlatego Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej uruchomiło ogólnopolską kampanię edukacyjną realizowaną wspólnie z Fundacją ORLEN. Jej celem jest budowanie społecznego zrozumienia dla offshore wind i pokazanie faktów, które za tą technologią stoją.
Polecamy również:
- Firmy ostrożnie wchodzą w nowy rok. Inwestują, ale boją się zatorów
- Rok 2025 zaskoczył pozytywnie. Rynek nowych mieszkań mocno się odbił
- Obligacje skarbowe dominują w portfelach inwestorów. Strategia zrównoważonego zysku
Tak, na pewno wpłynie na obniżenie cen… wystarczy popatrzeć jakie ceny są w aukcjach offshore za MWh w porównaniu do obecnych cen oraz kosztów produkcji w elektrowniach węglowych i gazowych….
I te biliony zł to my wszyscy zapłacimy…