Dwutygodniowe zawieszenie broni między USA a Iranem obniżyło ceny ropy do ok. 95 dolarów za baryłkę, po wcześniejszych skokach powyżej 100 dolarów – wynika z analiz Banku ING i danych rynkowych. Mimo spadku notowań rynek jest obarczony ryzykiem, a skutki dla inflacji, kosztów transportu i działalności firm będą odczuwalne jeszcze przez tygodnie. Zmienność cen energii szybko przenosi się na gospodarkę i decyzje przedsiębiorstw.
Rynek reaguje na rozejm, ale tylko częściowo
Informacja o czasowym zawieszeniu działań przyniosła natychmiastową reakcję na rynkach surowców. Ceny ropy spadły o około 13 proc., a baryłka zeszła poniżej 100 dolarów.
– Reakcja rynku była szybka i wyraźna, co pokazuje, jak duże znaczenie dla cen ropy ma stabilność w rejonie Cieśniny Ormuz. W krótkim terminie możemy obserwować dalsze uspokojenie notowań, jednak inwestorzy powinni zachować ostrożność: to tymczasowe porozumienie zorientowane na dalsze negocjacje. Ryzyko ponownej eskalacji konfliktu pozostaje realne. Nie można wykluczyć negatywnego rozwoju wydarzeń przed zakończeniem okresu „ceasefire” – komentuje Dominik Baldowski, wealth manager w Finax.
Jednocześnie, jak wskazują analitycy ING, dalsze spadki cen będą uzależnione od właściwego odblokowania żeglugi w Cieśninie Ormuz oraz przebiegu negocjacji pokojowych.
Dostawy wciąż pod presją
Pomimo poprawy nastrojów, fizyczne dostawy surowców nadal są zaburzone. Statki z ropą dopiero kierują się do Europy, a część krajów może być zmuszona do korzystania z rezerw.
Proces przywracania pełnej płynności dostaw może potrwać około 30 dni. Duże znaczenie ma bezpieczeństwo transportu przez Cieśninę Ormuz, przez którą przepływa znacząca część światowych dostaw ropy.
W regionie znajduje się około 200 tankowców z 130 mln baryłek ropy oraz 46 mln baryłek paliw rafinowanych. To pokazuje skalę napięcia na rynku.
Skutki konfliktu są już widoczne w gospodarce
– Paliwo to najbardziej proinflacyjny koszt składowy produkcji. Wzrost cen tego surowca demokratycznie powoduje wzrost kosztów w transporcie, spedycji, logistyce, budownictwie, chemii, usługach, produkcji spożywczej. Każda branża odczuje go prędzej czy później. Polskich przedsiębiorców już teraz wojna w Iranie kosztowała miliony, a polską gospodarkę miliardy – mówi Hanna Mojsiuk, prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.
Wzrost kosztów paliwa przekłada się bezpośrednio na ceny transportu i usług. Firmy logistyczne już podnoszą stawki, próbując utrzymać rentowność. To właśnie tu najbardziej widać skutki wojny na Bliskim Wschodzie.
– Od cen paliwa zależą ceny frachtu. Konflikt na Bliskim Wschodzie wywołał drastyczny wzrost cen frachtu morskiego i stawek czarterowych, z dodatkowymi opłatami wojennymi. Mówimy często o kilkusetprocentowym wzroście – mówi Przemysław Hołowacz, dyrektor ds. rozwoju Grupy CSL.
Firmy transportowe i ich klienci próbują dzielić się rosnącymi kosztami, aby utrzymać ciągłość dostaw. Dodatkowo obecna sytuacja utrudnia planowanie działalności gospodarczej.
– Takiego kwartału jak miniony jeszcze w światowej gospodarce nie było. Kolejny zaczynamy bez jakichkolwiek szans na stabilność – mówi Hanna Mojsiuk.
Według przedstawicieli biznesu zmienność decyzji politycznych i napięcia geopolityczne sprawiają, że przedsiębiorcy mają coraz większy problem z prognozowaniem kosztów i planowaniem inwestycji.
Rynki finansowe reagują optymizmem
Pomimo ryzyk, ogłoszenie rozejmu poprawiło nastroje na rynkach finansowych. Osłabił się dolar, a kurs EUR/USD wzrósł do ok. 1,1687, najwyżej od początku konfliktu. Umocniły się waluty regionu, w tym złoty – kurs EUR/PLN zniżkował w kierunku 4,24 z poziomów ok. 4,30 obserwowanych w szczycie napięć.
Równolegle rosły rynki akcji: japoński Nikkei zyskał ponad 5 proc., a hongkoński Hang Seng blisko 3 proc. Kontrakty na indeksy amerykańskie wskazywały na otwarcie z ok. 2,5-proc. luką wzrostową, z relatywnie lepszym zachowaniem sektora technologicznego.
Analitycy Banku ING wskazują, że krótkoterminowo dominuje sentyment risk-on, wspierany spadkiem cen surowców energetycznych i nadzieją na odblokowanie Cieśniny Ormuz. Jednocześnie trwałość poprawy zależy od przebiegu negocjacji i faktycznego przywracania żeglugi.
Ceny ropy nie wrócą szybko do poziomów sprzed konfliktu. To dlatego, że na odbudowę infrastruktury potrzeba czasu, a ryzyko geopolityczne nadal się utrzymuje.
W najbliższych tygodniach możliwe jest stopniowe uspokojenie rynku, jednak inwestorzy i przedsiębiorcy muszą liczyć się z dalszą zmiennością i niepewnością.
Polecamy także:
- Kebab nie zwalnia, matcha przyspiesza. Rynek food-to-go zmienia się wraz z wyborami Polaków
- Sprzedaż mieszkań wystrzeliła o 40 proc. To efekt niepewności, nie boomu
- Pieniądze są, ale ludzi brakuje. Polskie inwestycje są na granicy wydolności