Stany Zjednoczone czekają na werdykt, który może wstrząsnąć globalnym handlem. Sąd Najwyższy USA ma rozstrzygnąć, czy Donald Trump miał prawo nałożyć globalne taryfy celne, powołując się na ustawę antysankcyjną z 1977 roku. Stawką jest nie tylko przyszłość prezydenckich kompetencji, ale też ewentualne zwroty ceł sięgające nawet 150 mld dolarów – przypomina Reuters.
Polityka celna stała się bronią
Trump wielokrotnie wykorzystywał taryfy jako narzędzie polityki zagranicznej. Nie ograniczał się przy tym do kwestii czysto handlowych. Karał nimi kraje, których polityka mu się nie podobała, jak Brazylia, Indie czy Chiny. W jego ocenie cła są nie tylko ekonomicznym narzędziem nacisku, ale także kwestią narodowego bezpieczeństwa.
– Jeśli nie mamy ceł, nie mamy też bezpieczeństwa narodowego, a reszta świata będzie się z nas śmiać, bo oni używają ceł przeciwko nam od lat i nas wykorzystują – stwierdził Trump w listopadzie przed rozprawą w Sądzie Najwyższym, co cytuje Reuters.
Sąd Najwyższy może zablokować prezydenckie taryfy
5 listopada Sąd Najwyższy USA przesłuchał strony sporu dotyczącego legalności ceł, jakie Trump nałożył, powołując się na ustawę IEEPA z 1977 roku. Ustawa ta pierwotnie miała służyć do nakładania sankcji na wrogie państwa, a nie do globalnej polityki celnej. Konserwatywni i liberalni sędziowie wyrazili wątpliwości, czy prezydent nie przekroczył swoich uprawnień.
Trump jest pierwszym prezydentem w historii USA, który użył ustawy IEEPA do nakładania ceł. Wcześniej narzędzie to służyło wyłącznie do sankcji wobec wrogich państw lub zamrażania ich aktywów – zaznacza Reuters. To precedens, który może na dekady zmienić sposób prowadzenia polityki handlowej przez amerykańskich prezydentów.
Trump wykorzystał IEEPA do nałożenia tzw. ceł wzajemnych na niemal wszystkie kraje handlujące z USA. Uzasadniał to stanem nadzwyczajnym związanym z deficytem handlowym. Dodatkowo na Chiny, Kanadę i Meksyk nałożył cła, powołując się na zagrożenie wynikające z przemytu fentanylu.
Potencjalny zwrot dziesiątek miliardów
Według danych U.S. Customs and Border Protection (CBP), od lutego do grudnia 2025 roku zebrano z tytułu ceł Trumpa ok. 133,5 mld dolarów. Szacunki Reutersa wskazują, że do końca roku kwota mogła sięgnąć 150 mld dolarów.
W razie przegranej Trumpa przed Sądem Najwyższym, importerzy mogą zażądać zwrotu ceł. CBP ogłosiła 2 stycznia, że od 6 lutego 2026 roku wszystkie refundacje będą wypłacane wyłącznie elektronicznie, co daje nadzieję na sprawniejsze procedury. Eksperci cytowani przez Reutersa ostrzegają jednak, że proces może potrwać latami i będzie zależał od tego, czy Sąd da jednoznaczne wskazówki, czy odeśle sprawę do niższej instancji.
Firmy nie czekają z założonymi rękami
Niektóre firmy, jak Costco, Revlon, Ray-Ban, Kawasaki czy Bumble Bee Foods, złożyły pozwy przeciw CBP, by zabezpieczyć możliwość odzyskania należności.
Niektóre mniejsze firmy nie czekają na wyrok i sprzedają swoje roszczenia funduszom hedgingowym za grosze – na przukład producent zabawek Kids2 otrzymał 23 centy na dolara za „cła wzajemne” i zaledwie 9 centów za te związane z fentanylem – informuje Reuters. Jay Foreman, CEO Basic Fun!, jest sceptyczny co do odzyskania 6 mln dolarów wpłaconych przed świętami:
– Spodziewam się, że administracja Trumpa będzie opóźniać lub utrudniać zwroty, nawet jeśli sąd nakaże je wypłacić – mówi Foreman cytowany przez Reutersa.
– Nie jest w naturze rządu oddawanie pieniędzy. A Trump nie chciałby ich oddać – mówi Reutersowi Jim Estill, prezes kanadyjskiej firmy Danby Appliances, która zapłaciła 7 mln dolarów ceł. Estill obawia się też, że nawet jeśli firma odzyska pieniądze, jego kontrahenci i klienci będą chcieli swojej części.
Dla wielu firm niepewność co do odzyskania wpłaconych ceł to poważny problem finansowy. Ci przedsiębiorcy, którzy złożą wnioski wcześnie i poprawnie, odzyskają pieniądze najszybciej. Co więcej, należy skrupulatnie dokumentować wszystkie wpłaty.
Problem w tym, że czas ucieka. Importerzy mają zwykle 314 dni na korekty deklaracji celnych, zanim staną się one ostateczne i niemożliwe do zmiany. Ten termin minął już dla towarów z Chin objętych cłami w lutym 2025 roku – ostrzega Reuters. To oznacza, że część firm może już stracić prawo do refundacji, nawet jeśli Sąd Najwyższy uzna cła za nielegalne.
Nawet przy ewentualnej przegranej, administracja Trumpa może kontynuować politykę celną. Sekretarz skarbu Scott Bessent zapowiedział, że w razie przegranej administracja może zastąpić utracone wpływy, używając innych podstaw prawnych do nakładania ceł. Dodał, że negatywny wyrok oznaczałby, iż „prezydent traci elastyczność w używaniu ceł zarówno dla bezpieczeństwa narodowego, jak i dźwigni negocjacyjnej”.
Polecamy również:
- USA wychodzą z kluczowego traktatu klimatycznego ONZ. Eksperci: to może być nielegalne
- Psychologia kolejek rewolucjonizuje call center. Proste zmiany i duży efekt
- Citi Handlowy: 2026 rok może być najsilniejszy dla polskiej gospodarki od lat