ERLI, druga co do wielkości polska platforma marketplace, złożyło pozew przeciwko Allegro. Zarzuca największej platformie e-commerce w Polsce nadużywanie pozycji dominującej oraz stosowanie praktyk, które – zdaniem firmy – prowadzą do sztucznego zawyżania cen w całym handlu internetowym. Sprawa dotyczy zasad kształtowania cen przez sprzedawców oraz mechanizmów promowania ofert na Allegro, które mają ograniczać realną konkurencję na rynku.
Pozew, o którym ERLI poinformowało 2 lutego, ma na celu ochronę zasad uczciwej konkurencji oraz interesów sprzedawców i konsumentów. Spółka podkreśla, że w jej ocenie działania Allegro uderzają zarówno w tysiące przedsiębiorców prowadzących sprzedaż online, jak i w klientów, którzy w efekcie płacą więcej za te same produkty.
– Nie ma naszej zgody na sztuczne zawyżanie cen i działanie na szkodę konsumentów, tysięcy polskich przedsiębiorców prowadzących e-sklepy, a także na szkodę wiarygodności całej branży e-commerce. Ktoś musi nazwać wprost nieuczciwe praktyki, które dążą do monopolu – mówi Adam Ciesielczyk, twórca i prezes ERLI.
Spór o ceny poza Allegro
Ważnym elementem pozwu są zarzuty dotyczące polityki cenowej, jaką Allegro ma narzucać sprzedawcom korzystającym z platformy. Promowanie ofert – zarówno na Allegro, jak i poza nim – jest uzależnione od tego, czy sprzedawca nie oferuje tych samych produktów taniej w innych kanałach sprzedaży. Chodzi tu o własny sklep internetowy lub konkurencyjne platformy marketplace.
Jak argumentuje ERLI, sprzedawcy ponoszą na Allegro jedne z najwyższych prowizji na rynku. To naturalnie przekłada się na wyższe ceny ofert na tej platformie.
Oznacza to, że poza Allegro sprzedawca ma niższe koszty, czyli brak albo dużo niższą prowizję. Gdyby mógł tam ustawić niższą cenę dla klienta, a jednocześnie nie płacić wysokiej prowizji, to zostawałoby mu więcej pieniędzy w kieszeni mimo niższej ceny.
W efekcie, aby zachować widoczność na dominującej platformie, sprzedawcy mają być zmuszani do podnoszenia cen także we innych kanałach sprzedaży. A stawka jest wysoka, bo chodzi nie tylko o promowanie konkurencyjnych ofert, ale całego asortymentu.
Zdaniem ERLI taki mechanizm prowadzi do sytuacji, w której konsumenci są pozbawiani możliwości zakupu produktów w niższych cenach. Jedynym beneficjentem jest platforma o najsilniejszej pozycji rynkowej. Pozew złożony przez ERLI dąży do zakazania Allegro „karania” sprzedawców za stosowanie własnych polityk cenowych poza Allegro.
Ograniczanie konkurencji
Spór nie dotyczy wyłącznie polityki cenowej. W pozwie i komunikacie spółka przypomina również o wcześniejszych działaniach Allegro, które – w jej ocenie – miały na celu ograniczanie konkurencji. Chodzi m.in. o próby przypisywania sobie praw do treści ofert produktowych tworzonych przez producentów i sprzedawców oraz wykorzystywanie tych treści jako podstawy do formułowania zarzutów wobec konkurencyjnych platform.
Druga co do wielkości platforma marketplace w Polsce wskazuje także na zapisy regulaminowe i ograniczenia w dostępie do API. Te z kolei mają utrudniać sprzedawcom równoległą sprzedaż na innych marketplace’ach oraz dywersyfikację kanałów dystrybucji.
ERLI: chodzi o uczciwy rynek
Model biznesowy ERLI od początku opierał się na obniżaniu kosztów dla sprzedawców i umożliwianiu im oferowania niższych cen klientom. W ocenie spółki działania Allegro godzą w ten model oraz w ideę partnerskich relacji między platformą a sprzedawcami.
– Allegro chce sprzedawców pozbawić możliwości sprzedaży taniej – czy to przez zmuszanie do podnoszenia cen, czy zabraniając kopiować treści na inne platformy, czy utrudniając dostęp do API. To nieuczciwe wobec wszystkich uczestników rynku. Takie ruchy narażają całą resztę branży na szwank – mówi Adam Ciesielczyk.
Pozew ma nie tylko bronić interesów ERLI. Spółka chce, żeby ta sprawa doprowadziła też do wyeliminowania praktyk, które ograniczają konkurencję i szkodzą całemu polskiemu rynkowi e-commerce.
Allegro pod lupą od lat
ERLI przypomina, że zarzuty dotyczące nadużywania pozycji dominującej przez Allegro pojawiały się już wcześniej. W 2022 roku UOKiK nałożył na spółkę karę przekraczającą 200 mln zł za faworyzowanie własnej sprzedaży kosztem niezależnych sprzedawców. W kolejnych latach Allegro było także przedmiotem sporów dotyczących logistyki oraz zasad prezentowania ofert dostaw.
Obecny pozew wpisuje się więc w szerszą debatę o roli największych platform cyfrowych i granicach ich wpływu na rynek. Jego rozstrzygnięcie może mieć znaczenie nie tylko dla relacji między ERLI i Allegro. Może wpłynąć też na przyszłe zasady funkcjonowania całego sektora e-commerce w Polsce.
– Nie po raz pierwszy także Allegro próbuje zastraszać inne rynkowe podmioty, grożąc im negatywnymi konsekwencjami, jeżeli nie podporządkują się oczekiwaniom dominującego gracza. W przypadku ERLI praktyki te przybierały już historycznie np. formę bezpodstawnego pozwu o kopiowanie danych (jak gdyby Allegro „zapomniało”, że treść oferty należy do sprzedawcy), ale również bezpośrednich ataków na sprzedawców oferujących na ERLI swoje produkty – np. poprzez utrudnianie im przez Allegro dostępu do własnych ofert przez API, jeżeli sprzedawcy chcieli równolegle oferować produkty na ERLI. Działania Allegro polegające na niszczeniu jakiejkolwiek alternatywny do zakupów na tej platformie nie są przypadkowe. Są rezultatem stosowanej przez ten podmiot strategii eliminacji konkurencji – dodaje Adam Ciesielczyk.
Polecamy także:
- Zalando i Temu ukarane przez UOKiK. Chodzi o niejasne ceny
- Mniej rekrutacji, wyższe wymagania. Zmiany w działach marketingu i PR
- Przewoźnicy mierzą się z niesprzyjającą pogodą. To najtrudniejszy okres od lat