Firma badawcza Acuris Studios na zlecenie firmy prawniczej DLA Piper przeprowadziła badanie na grupie 50 osób z kadry menedżerskiej w firmach i instytucjach, które w ciągu ostatnich dwóch lat inwestowały w offshore. 

Raport pokazuje, że energetyka wiatrowa w krótkim czasie przeszła długą drogę – od raczkującego sektora o niewielkich możliwościach zaspokajania potrzeb energetycznych do dzisiejszej pozycji, w której farmy wiatrowe mogą dostarczyć energię nawet 20 milionom domów. 

Zdaniem badaczy z Acuris Studios takiego sukcesu nie spodziewali się nawet entuzjaści tej technologii. 

Moc produkcyjna z turbin wzrosła dwukrotnie w ciągu ostatnich pięciu lat i w niedalekiej przyszłości ponownie podwoi się w stosunku do stanu obecnego. 

Badacze twierdzą, że dojrzałość sektora, którą niedawno udało mu się osiągnąć, a także rosnące zaufanie, które daje nowoczesna technologia będą kusiły nowych inwestorów gotowych na poniesienie ryzyka budowy nowych projektów, nawet pomimo spadającego zainteresowania rządów udzielaniem dotacji tego rodzaju inwestycjom.

Spowolnienie na rynku

Z raportu wynika, że sektor energetyki wiatrowej w Europie wkracza obecnie w nową fazę – dekada 2008-2018 przyniosła wzrost liczby oraz wartości transakcji w sektorze morskiej energetyki wiatrowej. 

Tymczasem w roku 2019 nastąpiło spowolnienie. Jego przyczyny to głównie rosnąca dojrzałość tego sektora, w wyniku której maleje proporcja bardziej kosztownych inwestycji na terenach, które wcześniej nie były wykorzystywane w celach przemysłowych (greenfield). 

Wszyscy zamierzają inwestować mniej, ale zarazem – co podkreślają autorzy raportu –  żaden spośród obecnych kredytodawców i udziałowców nie zamierza wycofać się z tego rynku w ciągu najbliższych dwóch lat.

Zmienia się więc natura inwestycji oraz ich wartość, co nie musi wcale wskazywać, że rynek ten jest mniej atrakcyjny. Zdaniem autorów badania spowolnienie wskazuje raczej, że zmieniła się jego charakterystyka. 

Prymusi w Europie

W Europie – jeśli chodzi o inwestycyjne bezpieczeństwo w sektorze morskiej energetyki wiatrowej – wyróżniają się dwa rynki: Niemcy oraz Wielka Brytania. Niemcy to kraj, który charakteryzuje największa gotowość do inwestowania w nowopowstające elektrownie offshore. Dużym impulsem do tych inwestycji są niedawne deklaracje niemieckiego rządu, że do 2030 kraj będzie generował z wiatru na morzu nie 15GW, a 20GW energii. 

Co ciekawe, kredytodawcy uważają za atrakcyjny także rynek francuski, pomimo tego, że inwestycje w energetykę wiatrową nierzadko kończyły się tam niepowodzeniami. 

W tym roku we Francji doszło jednak do zwrotu, bo tamtejszy rząd ogłosił, że zamierza wspierać inwestycję w energetykę wiatrową, a nawet podwoić swoje dotychczasowe cele produkcji energii z wiatru.

>>> Czytaj też: Francja stawia na rozwój farm wiatrowych na morzu. Podobne plany ma Polska

Właśnie na tych rynkach – francuskim i niemieckim – inwestorzy spodziewają się największej aktywności w obszarze fuzji i przejęć.. W tym obszarze zaskakuje Wielka Brytania, która – choć jest liderem na globalnym rynku energetyki wiatrowej offshore – to inwestorzy nie przewidują wielu transakcji w obszarze fuzji i przejęć. Wśród przyczyn takiego stanu rzeczy znalazł się Brexit.

Polska i Turcja brylują w Europie

Polska znalazła się na trzecim miejscu spośród prognozowanych rynkowych liderów rozwoju nowych farm wiatrowych. Według szacunków przytaczanych w raporcie do 2034 roku tylko na polskim morzu będzie generowana moc 9,6 GW.

To już kolejny raport, który pokazuje, że Polska ma szansę stać się jednym z liderów morskiej energetyki wiatrowej.Według WindEurope, o którym pisaliśmy tutaj, w Polsce do 2050 r. mogłoby się znajdować 28 GW w morskiej energetyce wiatrowej. 

Tymczasem PGE, największy polski koncern energetyczny, przedstawił prognozy pokazujące, że Morze Bałtyckie ma zdolność do generowania 9 do 12 GW energii, a do 2030 r. może powstać 77 000 miejsc pracy w sektorze, co może wygenerować 14,1 mld euro dla gospodarki. 

W październiku PGE ogłosił, że wraz z duńskim koncernem Orsted rozpocznie prace nad swoją pierwszą morską farmą wiatrową na Bałtyku. 

Budowa przez PGE farm offshore to część szerszej strategii polskiego rządu, aby zmniejszyć emisje CO2 do atmosfery i ograniczyć uzależnienie Polski od węgla.

W Polsce dziś 80 proc. energii wytwarzane jest z węgla, a 112,5 tys. osób pracuje w górnictwie tego surowca – zdecydowanie najwięcej w całej UE.

Według raportu Acuris Studios aż 44 proc. podmiotów inwestujących w udziały i 28 proc. kredytodawców jest zainteresowanych inwestycjami na polskim rynku i przewiduje, że największy wzrost inwestycji w energię z wiatru na morzu nastąpi właśnie w Polsce. Spośród krajów, które dopiero wkraczają w rynek morskich elektrowni wiatrowych, nie tylko Polska znalazła się wysoko w rankingach zainteresowania inwestorów – blisko niej w oceniano także Turcję. 

Poza Europą większość respondentów dostrzegła potencjał do inwestowania w morską energię z wiatru kolejno w USA, Korei Południowej, Japonii i Tajwanie.

Stany Zjednoczone to szansa do inwestycji według 92 proc. ankietowanych, z których większość zamierza zainwestować w tym kraju w energię z wiatru typu offshore w ciągu najbliższych dwóch lat. 

>>> Przeczytaj również: Amerykanie przetestują prototyp nowej morskiej turbiny wiatrowej

Przyszłość inwestycji w farmy wiatrowe

Autorzy raportu wskazują, że według ankietowanych perspektywy dla sektora morskich farm wiatrowych są optymistyczne. Dzieje się tak głównie dzięki temu, że koszty inwestycji maleją, technologie mają już za sobą okres prób i budzą zaufanie, zwłaszcza jeśli chodzi o pozytywny wpływ na środowisko naturalne.

Wszyscy pytani zgodzili się, że spadające koszty tej technologii sprzyjały sektorowi zachować atrakcyjność dla inwestorów w ostatnich latach. Ceny spadają dzięki kilku głównym czynnikom.

To przede wszystkim fakt, że turbiny wiatrowe są coraz większe, efektywność instalacji stale się poprawia oraz coraz częściej koszty maleją dzięki inwestowaniu w powiększanie istniejących elektrowni wiatrowych, zamiast budowania ich od zera.

Przyszłość tych technologii to dalsze innowacje – kolejny typ turbin ma produkować nawet dwa razy więcej energii niż obecnie, co będzie sprzyjało obniżaniu się kosztów energii. Inwestorzy wiele obiecują sobie także po pływających farmach wiatrowych. 

>>> Więcej na ten temat: Raport: Dryfujące farmy wiatrowe są kluczowe dla transformacji energetycznej w Wielkiej Brytanii

Z raportu Międzynarodowej Agencji Energetycznej wynika, że gdyby offshore’owe elektrownie zbudowano wzdłuż wszystkich nabrzeży o odpowiednich warunkach, w odległości nie większej niż 60 km od stałego lądu, oraz na wodach o głębokości nie większej niż 60m, to byłyby one zdolne do produkcji w sumie 36 tys. terawatogodzin energii elektrycznej rocznie.

Dla porównania, obecne globalne zapotrzebowanie na energię elektryczną wynosi 23 tys. terawatogodzin rocznie.

Wyzwania głównie w prawodawstwie

Wyzwania dla przyszłości morskich farm wiatrowych pojawią się raczej w sferze regulacji prawnych – potencjalni udziałowcy i kredytodawcy w tym obszarze przewidują, że polityka i prawodawstwo dotyczące morskiej energetyki wiatrowej stanie się w najbliższym czasie bardziej wymagające dla inwestorów.

Ponad połowa ankietowanych uznała, że restrykcyjne regulacje i zasady dotyczące inwestowania w morską energetykę wiatrową stanowić będą główną przeszkodę dla inwestycji. 

Obawy wzbudza niestabilna sytuacja polityczna i niepewność ekonomiczna, w tym brexit. Źródłem niepewności inwestorów są też wątpliwości wyrażane przez rządy co do konieczności dalszego subsydiowania morskiej energetyki wiatrowej.

Ich zdaniem brak dotacji znacząco wpłynie na wzrost ryzyka inwestycji.

Tekst powstał w ramach Tygodnika Klimatycznego 300KLIMAT. Na nasz nowy cotygodniowy newsletter, któremu partneruje IMPACT, możesz zapisać się tutaj.

Czytaj także:

>>> Są takie miejsca, gdzie ceny prądu bywają ujemne. Wszystko dzięki silnym wiatrom

>>> Budowa farm morskich tylko w idealnych do tego miejscach pokryłaby z nawiązką światowe potrzeby energetyczne