Polskie gminy przeznaczają na bezdomność zwierząt setki milionów złotych rocznie. Wydatki rosną w szybkim tempie, ale skala problemu pozostaje niemal niezmieniona. Najnowszy raport Fundacji Pomagam.pl pokazuje, że system jest kosztowny i jednocześnie mało efektywny.
Z danych przytoczonych w raporcie wynika, że w 2023 roku samorządy wydały na opiekę nad bezdomnymi zwierzętami 335 mln zł. W porównaniu z 2013 rokiem oznacza to wzrost o 134 proc. Mimo to w Polsce wciąż mamy niemal milion zwierząt bezdomnych, w tym około 72 tys. psów i aż 750 tys. kotów.
Więcej pieniędzy, ten sam problem
Rosnące nakłady nie przekładają się na trwałe ograniczenie zjawiska. System koncentruje się głównie na usuwaniu skutków, a nie na zapobieganiu bezdomności.
Z raportu Najwyższej Izby Kontroli z 2024 roku wynika, że blisko 90 proc. budżetu przeznaczane jest na odławianie zwierząt i utrzymanie schronisk. Na działania prewencyjne, takie jak kastracja czy czipowanie, trafia jedynie 10,1 proc. środków.
– Problemem polskiego systemu finansowania programów przeciwdziałania bezdomności zwierząt jest to, że te pieniądze idą nie na zmniejszanie liczby zwierząt bezdomnych, lecz na opiekę nad tymi, które już są bezdomne. I te wydatki niestety nie przynoszą oczekiwanego skutku – mówi Jacek Kozłowski, wiceprezes NIK.
Zdaniem autorów raportu bez systemowej zmiany podejścia koszty będą nadal rosły, a liczba zwierząt trafiających do schronisk nie spadnie w zauważalny sposób.
Gminy nie mają kontroli nad schroniskami
Kolejnym problemem jest brak powszechnego obowiązku czipowania i centralnego rejestru zwierząt. To, jak wskazano w raporcie, stwarza ryzyko nadużyć oraz utrudnia kontrolę przepływu zwierząt między gminami a schroniskami.
W 2023 roku gminy zaraportowały około 66 tys. psów, podczas gdy do schronisk przyjęto 54 762. Oznacza to, że część zwierząt „znika” z systemu.
– Dopiero kontrole wywołane przez organizacje społeczne ujawniały, że w ewidencji było znacznie więcej zwierząt niż faktycznie. Gminy płaciły za zwierzęta, których w schronisku nie było. To najgorzej wydane środki publiczne – mówi Henryk Strzelczyk, dyrektor Schroniska Na Paluchu w latach 2015-2023.
Oprócz tego samorządy mają niewystarczający nadzór nad placówkami. Blisko 60 proc. gmin w 2023 roku nie przeprowadziło wizytacji w schronisku, do którego przekazało zwierzęta. Co czwarta gmina nie miała informacji, ile zwierząt z jej terenu przebywa w opłacanych przez nią placówkach.
Niedoszacowane koszty
W debacie publicznej często pojawia się przekonanie, że schroniska dysponują znacznymi środkami. Dane z raportu pokazują jednak inny obraz.
Eksperci szacują, że prawdziwy koszt dziennego utrzymania jednego zwierzęcia, obejmujący wyżywienie, infrastrukturę, leczenie i opiekę, wynosi minimum 30 zł. Oznacza to, że miesięczny koszt utrzymania schroniska z 350 zwierzętami wynosi około 300 tys. zł. Tymczasem najniższa wykazana przez gminy stawka za wyżywienie i opiekę nad kotem wyniosła 0,99 zł dziennie. W przypadku psa najniższa stawka to 2,89 zł za dzień.
– Przy ponad 300 zwierzętach przebywających obecnie w Korabiewicach stałe zatrudnienie wykwalifikowanego personelu jest niezbędne, aby zapewnić bezpieczeństwo, ciągłość opieki oraz szybką reakcję w sytuacjach zagrożenia zdrowia lub życia zwierzęcia – mówi Cezary Wyszyński z Fundacji Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt – Viva!.
System finansowania opiera się w dużej mierze na jednorazowej opłacie za przyjęcie psa do schroniska, wynoszącej zazwyczaj 1,2-1,5 tys. zł. W efekcie po kilku miesiącach zwierzę staje się dla placówki wyłącznie kosztem.
Obywatele dopłacają do systemu
Raport zwraca uwagę na jeszcze jeden element. Aż 95 proc. organizacji prozwierzęcych finansuje opiekę nad zwierzętami z prywatnych darowizn. Dla 61 proc. z nich takie wydatki pochłaniają trzy czwarte rocznego budżetu.
W 2025 roku w serwisie Pomagam.pl na cele prozwierzęce zebrano ponad 32 mln zł. Wniosek? Prywatne pieniądze Polaków są wydawane na realizację zadań publicznych, z których państwo się nie wywiązuje.
– To jasny sygnał, że dobrostan zwierząt jest dla Polaków istotnym priorytetem społecznym. Ta suma to wynik tysięcy indywidualnych decyzji o wsparciu, które wspólnie tworzą realną, alternatywną sieć finansowania opieki. Pokazuje to ogromny potencjał społeczeństwa, które potrafi sprawnie organizować się wokół konkretnych problemów, biorąc na siebie realną odpowiedzialność za poprawę standardów opieki nad zwierzętami w Polsce – mówi Dobrosława Gogłoza, dyrektor zarządzająca w serwisie Pomagam.pl.
Bez przesunięcia akcentów z kosztownego utrzymywania systemu na skuteczną prewencję, bezdomność zwierząt będzie problemem, który obciąży zarówno budżety gmin, jak i portfele obywateli.
Polecamy także:
- Allegro ogranicza konkurencję? UOKiK przeszukał siedziby spółki
- Polacy chcą mieć własny biznes, ale często nie startują. Gdzie leży problem?
- Obowiązkowe ubezpieczenie OC dla opiekunów psów? Polacy podzieleni
- Depresja kosztuje gospodarkę bilion dolarów rocznie, ale wciąż bagatelizujemy skalę problemu