Nowe, wyższe taryfy celne ogłoszone przez prezydenta Donalda Trumpa mogą mocno uderzyć w chińską gospodarkę. Decyzja Stanów Zjednoczonych o nałożeniu ceł w wysokości 34 proc. na chińskie towary, a w praktyce o skutecznym podwyższeniu taryfy do poziomu 58 proc., okazała się znacznie bardziej dotkliwa, niż przewidywał rynek. To najwyższy poziom wśród głównych partnerów handlowych USA.
Goldman Sachs ocenia, że tak drastyczna podwyżka ceł może obniżyć wzrost chińskiego PKB o 1 punkt procentowy. W połączeniu z wcześniejszymi podwyżkami z lutego i marca całkowity negatywny wpływ na wzrost gospodarczy Chin może sięgnąć nawet 1,7 punktu procentowego w 2025 roku.
Analitycy zauważają, że nowe taryfy celne wpłyną na chińską gospodarkę na kilka sposobów. Przede wszystkim uderzą bezpośrednio w eksport, ponieważ Stany Zjednoczone to jeden z najważniejszych partnerów handlowych Chin – odpowiadają za około 13 proc. całego eksportu. To oznacza, że wyższe cła mogą realnie ograniczyć sprzedaż towarów na rynek amerykański, co już samo w sobie może spowolnić wzrost gospodarczy.
Pośrednio problemem będzie także ograniczona możliwość omijania ceł poprzez eksportowanie produktów przez inne kraje, takie jak Wietnam. Dotąd stosowano ten model działania, ale teraz będzie mniej skuteczny. Dodatkowo globalna reakcja na decyzję Trumpa może przynieść ogólne osłabienie światowego handlu. A to z kolei odbije się również na chińskim eksporcie – mniejszy popyt za granicą oznacza mniejsze zyski w kraju.
Pekin szuka sposobów na złagodzenie skutków ceł
Chińskie władze zapowiadają, że będą starały się przeciwdziałać skutkom nowych ceł. Ruch Waszyngtonu zwiększy presję na chińskich decydentów, by kontynuowali łagodzenie polityki gospodarczej. Chińscy decydenci mogą chcieć wspierać eksport poprzez osłabienie kursu juana, co poprawiłoby konkurencyjność chińskich produktów na rynkach zagranicznych. Jednak ta strategia może być ograniczona – osłabienie waluty zbyt daleko grozi ucieczką kapitału i wywołaniem napięć finansowych.
Równocześnie rząd Chin może zintensyfikować działania stymulujące popyt wewnętrzny, aby zrównoważyć straty z eksportu – dodają eksperci z Goldman Sachs. Takie działania obejmują m.in. obniżki stóp procentowych czy zwiększenie inwestycji w infrastrukturę. Kluczowe będzie również wsparcie dla sektora nieruchomości i konsumpcji, które nadal pozostają słabe. Dodatkowa presja celna może więc przyspieszyć działania władz w tych obszarach.
Handel narzędziem polityki
Rząd chiński deklaruje też, że ma przygotowane „wystarczające rezerwy narzędzi politycznych”, które mogą być uruchomione w przypadku pogorszenia się sytuacji zewnętrznej.
Choć Pekin nie zmienia na razie prognozy wzrostu gospodarczego na 2025 rok (4,5 proc.), eksperci Goldman Sachs podkreślają, że skala ryzyk rośnie. Kluczowe będzie to, czy w najbliższych miesiącach uda się złagodzić napięcia handlowe, czy też dojdzie do ich dalszej eskalacji.
Decyzja Trumpa to także sygnał, że gospodarka i polityka będą coraz mocniej się zazębiać. W kontekście rywalizacji USA i Chin staje się jasne, że wojny handlowe nie są już tylko chwilową anomalią, ale narzędziem kształtowania nowego porządku gospodarczego.
Czytaj także:
- USA wprowadzają nowe cła. Trump ogłasza ofensywę handlową
- Donald Trump nie chce monet jednocentowych. „To takie marnotrawstwo”
- Ceny kontraktów na miedź rosną na giełdach. Wzrost napędzają amerykańskie firmy
- Rynek gier wideo urósł. „Największe produkcje wciąż stanowią istotną część sprzedaży”