Strona główna 300KLIMAT Pozew przeciwko państwu za zmiany klimatu? „Wprawiliśmy proces w ruch” [WYWIAD]

Pozew przeciwko państwu za zmiany klimatu? „Wprawiliśmy proces w ruch” [WYWIAD]

przez Marek Chądzyński
Sąd, wymiar sprawiedliwości, proces. Fot Shutterstock.com

Obywatele pozywają swoje państwa, a miasta i państwa wielkie koncerny, takie jak ExxonMobil, by w sądach walczyć o przyspieszenie działań na rzecz czystego powietrza, redukcji emisji i rozliczania winnych z ich wpływu na zmiany klimatu. O sensie rozgrywania w sądzie batalii dotyczących zmian klimatu opowiada 300Gospodarce Maja Frontczak* z kancelarii prawniczej Gessel.

Barbara Rogala, 300Gospodarka: Niedawno międzynarodowe media zainteresowały się badaniem naukowym, które dowodziło, że firma ExxonMobil od lat 70-tych dysponowała wewnętrznymi badaniami wskazującymi, że wydobycie paliw kopalnych przyczynia się do globalnego ocieplenia. Ich badania precyzyjnie przewidywały także tempo wzrostu globalnej temperatury, a mimo to koncern w medialnych przekazań podważał metodologię podobnych badań niezależnych instytucji i wpływ człowieka na zmiany klimatu. Mówi się, że te informacje wywrą wpływ na przebieg przyszłych procesów sądowych wobec ExxonMobil w sprawie zmian klimatu. Dlaczego?

Maja Frontczak, Kancelaria Gessel: ExxonMobil prawdopodobnie będzie musiał się zmierzyć z procesami, a badanie o którym mówimy, będzie mieć na nie wpływ z co najmniej dwóch powodów.

Po pierwsze, to jest kolejny dowód, pokazujący że istnieje zależność między tym, co robi Exxon a globalnym ociepleniem.


Zobacz: Hipokryzja paliwowego giganta. Mnożył wątpliwości, choć wiedział, że szkodzi


Po drugie, co ważne z punktu widzenia procesu cywilnego, to badanie daje możliwość wykazania, że koncern miał świadomość skutków swojej działalności. Jeśli chodzi o odpowiedzialność cywilną, to ona w systemach prawnych opartych na państwie prawa wiąże się najczęściej z elementem winy. Rozstrzygając o jej istnieniu uwzględnia się m.in. czy ktoś ma świadomość skutków swoich działań i czy podejmuje je z premedytacją czy też nie. W sytuacji, gdy firma dysponuje od kilkudziesięciu lat konkretną wiedzą, możemy mówić o premedytacji lub złej wierze. Dla sądu cywilnego ten element ma duże znaczenie przy orzekaniu o odpowiedzialności.

Ale czy wyrok sądu może mieć jakiś wpływ na rzeczywiste działania giganta paliwowego?

Z Exxonem kojarzy mi się inna sprawa – przeciwko Shellowi, również prowadzona w Holandii. Tam została wygrana, a Shell zobowiązano do redukcji jego emisji o 45 proc. do 2030 roku względem 2019. Shell zaskarżył to orzeczenie, więc wyrok nie jest jeszcze prawomocny. Jednak ten przypadek pokazuje, że wyrok sądu może realnie wpłynąć na działania przedsiębiorstw i zmusić je do zaprzestania lub ograniczenia działań szkodliwych dla społeczeństwa.

Przypomina mi się też sprawa, w której rolnik z Ameryki Południowej wytoczył proces niemieckiej firmie energetycznej RWE za to, że emisje z jej działalności wpływają na jego otoczenie w drugiej części globu.

Z naszej perspektywy ważne są także inne sprawy dotyczące odpowiedzialności za przyczynianie się do zmian klimatu. Przykładowo orzeczenie niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego z 2021 roku potwierdza, że działania dotyczące redukcji emisji muszą być podejmowane pilnie. Wiąże się to bowiem z zagrożeniem dla podstawowych praw obywateli, jak również z odpowiedzialnością wobec przyszłych pokoleń.

Jest jeszcze sprawa czeska, znana jako Czech Climate Mitigation. Na razie w pierwszej instancji w sądzie administracyjnym wyrok sądu potwierdził, że państwo czeskie musi zwiększyć swoje wysiłki, bo na dziś nie działa wystarczająco skutecznie, by zrealizować cele Porozumienia Paryskiego, przyjęte również przez Unię Europejską.

Te wszystkie sprawy pokazują, że wszędzie na świecie coś się zmienia po stronie prawa i sądów w kontekście zmian klimatu – czy to w procesach wytaczanych państwom, czy też przedsiębiorstwom. Obserwując sytuację w innych państwach, możemy przypuszczać, że takich procesów będzie tylko coraz więcej. My w Kancelarii Gessel chcemy być częścią tej zmiany.

Podczas gdy tego rodzaju procesy toczą się na świecie, w Polsce dotychczas nie było mowy o procesach związanych ze zmianami klimatu. Pozwy obywatelskie piątki obywateli z zeszłego roku, które wspiera kancelaria Gessel, to pierwsze takie procesy wobec Skarbu Państwa. Na jakim są etapie?

Przez to, że jest to pięć postępowań, są nawet takie, w których nie odbyła się jeszcze żadna rozprawa. Natomiast w jednej, rozstrzyganej przez Sąd w Łomży, niedawno zapadł wyrok. W związku z tym, że po pierwszej rozprawie zdecydowano, że sąd będzie orzekać na posiedzeniu niejawnym, wiemy jedynie, że powództwo zostało oddalone, ale nie znamy uzasadnienia tej decyzji. Standardowo jest tak, że wyrok wydawany jest z udziałem publiczności na posiedzeniu jawnym, w którym mogą również uczestniczyć dziennikarze. Wtedy sąd przedstawia ustne motywy wydania danej decyzji. W tym przypadku tak nie było, co nie jest formalnie niedopuszczalne, jednakże to nie jest standardowa praktyka. W związku z tym czekamy na pisemne uzasadnienie wyroku.

Skoro sąd odrzucił roszczenia, czy można mówić o jakimkolwiek sukcesie w walce ze zmianami klimatu, do którego mogłaby przyczynić się ta sprawa?

Powiedziała pani odrzucił, a sąd tej sprawy nie odrzucił, lecz oddalił. Sąd odrzuca pozew, kiedy uznaje, że nie ma do czynienia ze sprawą cywilną i nie jest dopuszczalne, żeby w ogóle takiej sprawy dochodzić przed sądem. Natomiast w tej sprawie tak nie było – sąd nie odrzucił naszego pozwu, tylko go oddalił. To oznacza, że nie uwzględnił naszych roszczeń, jednakże je rozpoznał. Inaczej mówiąc, sąd zajął się naszą sprawą, rozstrzygnął ją merytorycznie, ale nie podzielił naszego stanowiska. Nie stwierdził jednak, że droga sądowa nam nie przysługuje. To jest bardzo istotne, kiedy zastanawiamy się nad sensem prowadzenia w ogóle tego rodzaju spraw.

Zatem, jaki sens ma w ogóle wytaczanie państwu procesu o zaniechania w sprawie zmian klimatu przez obywatela?

Podstawowym celem tych spraw było potwierdzenie, że taki pozew może mieć zastosowanie w walce ze zmianami klimatu. Chcieliśmy tą drogą zweryfikować czy obywatele mogą iść z tym do sądu, czy są pozostawieni sami sobie, czy mają w tym obszarze dostępną jakąś ścieżkę ochrony na podstawie prawa cywilnego.

Ale innym celem było też wywołanie debaty publicznej – a to udało się uruchomić już z chwilą wprawienia w ruch całej inicjatywy. Te procesy pozwoliły też w zasadzie zmusić drugą stronę do dialogu. Mam tu na myśli szeroko rozumianych przedstawicieli władz publicznych, choć my oczywiście prowadzimy dialog z Prokuratorią, która reprezentuje Skarb Państwa i poszczególne Ministerstwa. W tym momencie Prokuratoria nie ma wyjścia i, mówiąc kolokwialnie, musi się tłumaczyć z działań państwa w tym zakresie. W naszej ocenie to także jest przełom, ponieważ wcześniej różnym inicjatywom obywatelskim ciężko było skłonić drugą stronę do odpierania konkretnych zarzutów.

Czyli sukcesem jest już samo pokazanie, że z takimi problemami można pójść do sądu?

Udowodnienie, że rozliczanie państwa przed sądem na drodze cywilnej z zaniechań w sprawie zmian klimatu jest dopuszczalne było jednym z naszych głównych celów. Ponadto, zajęcie się tym przez sąd stanowi odpowiedź na koronny argument drugiej strony. Prokuratoria Generalna jako kluczowy argument przedstawiała właśnie to, że sprawa ta nie jest sprawą cywilną i w związku z tym, w ogóle nie można z nią iść do sądu. Tymczasem rozstrzygnięcie, mimo że nie uwzględniono naszych roszczeń, pokazuje coś bardzo ważnego – że jednak można.

W innym postanowieniu wydanym w innej z prowadzonych przez nas spraw klimatycznych sąd również orzekł prawomocnie, że jest to sprawa cywilna i powodom przysługuje droga sądowa.

Na czym zatem polega linia argumentacyjna Prokuratorii?

Druga strona mówi: to jest sprawa polityczna, bo strona powodowa próbuje wykorzystać sąd, by wyrokiem zmusił władzę wykonawczą lub ustawodawczą do podjęcia konkretnych inicjatyw prawodawczych. A tego robić nie wolno. Jednakże, nasze roszczenia takie nie są. My nie żądamy wydania decyzji lub ustawy o konkretnej treści, na przykład nie mówimy, że rząd ma zmienić odległość od gospodarstw domowych, w jakiej budowane są wiatraki na taką i taką. My mówimy, że z prawa międzynarodowego, Konstytucji RP i europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka wynika obowiązek ochrony obywateli przed naruszeniami podstawowych praw, a to się dzieje, gdy rząd przyczynia się do zmian klimatu. Mówimy, że państwo działa bezprawnie i powinno tego zaprzestać, ale nie rozstrzygamy, w jaki sposób ma to zrobić.

Ogromną inspiracją dla nas był wyrok sądu holenderskiego w sprawie wytoczonej przez Fundację Urgenda. Organizacja obywatelska pozwała Królestwo Niderlandów, żądając, by zwiększyło wysiłki na rzecz redukcji swoich emisji. Ważnym elementem był wątek praw człowieka, który tam podniesiono. Uznano wtedy, że działanie państwa, które przyczynia się do wzrostu emisji, narusza podstawowe prawa człowieka, albo co najmniej im zagraża. Wtedy również sąd stwierdził, że tu nie chodzi o to, aby przymusić państwo by wydało konkretną decyzję, ale o naruszenie prawa. W tym obszarze sąd może działać, choć nie może nakazać władzy wykonawczej podjęcia konkretnych działań.

OK, w takim razie jakie roszczenia zawierają polskie pozwy klimatyczne?

W naszych sprawach wysuwane są roszczenia, które można podzielić na trzy grupy.

Pierwsza grupa roszczeń zmierza do tego, żeby zobowiązać państwo do redukcji emisji.

Druga – ustalenia odpowiedzialności Skarbu Państwa za szkodliwe skutki zmiany klimatu dla reprezentowanej przez nas konkretnej osoby fizycznej.

Natomiast trzecia grupa to roszczenie o symboliczne zadośćuczynienie za te szkody w wymiarze 1 złotego. Ten element finansowy pojawia się dlatego, że to inny wymiar potwierdzenia odpowiedzialności Skarbu Państwa. Uwzględnienie tego roszczenia wskazywałoby, że Państwo może zostać pociągnięte do odpowiedzialności za zmiany klimatu także w wymiarze finansowym.

Przyjmijmy w takim razie hipotetycznie, że wszystkie te sprawy zostaną przegrane. Czy mimo to, uruchomienie tych inicjatyw miało sens dla walki ze zmianami klimatu?

Z naszej perspektywy tak. Poza potwierdzeniem dostępności drogi sądowej dla obywateli, nasze postępowania postrzegamy także przez pryzmat innych podobnych spraw. Do publicznej i społecznej świadomości przebiły się sprawy antysmogowe lub spory przedsiębiorców z konsumentami.

W tego rodzaju wypadkach na początku orzecznictwo jest trochę konserwatywne. Często w pierwszych sprawach nie wróży się sukcesu powodom, a pierwsze rozstrzygnięcia zwykle to potwierdzają. Do przełomu doprowadza zwykle wytrwałe dążenie, w myśl zasady, że to kropla drąży skałę. Z czasem tym procesom towarzyszy zmiana mentalności i my także to zauważamy.

Gdy zaczynaliśmy, słyszeliśmy, że to się nie ma prawa udać, a sądy nie będą się tymi sprawami zajmować. Minęły prawie dwa lata i jesteśmy w innym miejscu – sądy zajmują się tymi sprawami, a druga strona musi się odnosić do naszych roszczeń. Wprawiliśmy więc proces w ruch i nawet jeżeli nie uzyskamy korzystnego rozstrzygnięcia w tych pierwszych sprawach, to przyczyniamy się do nadchodzącego przełomu w orzecznictwie.

Podobnie działo się w sprawach smogowych – na początku powodowie nie wygrywali, a dziś sądy zaczynają szerzej rozumieć i swoją rolę i swoje kompetencje. Coraz mocniej czują na swoich barkach odpowiedzialność za ochronę praw obywateli.

A w scenariuszu, gdy choć jedna ze spraw zostaje wygrana – co osiąga strona chcąca przyspieszenia walki ze zmianami klimatu?

To zależy czy sąd uwzględniłby wszystkie roszczenia, czy jedynie niektóre z nich. Ale w każdym przypadku byłby to dla nas ogromny sukces – pozwoliłby nam udowodnić, że za pośrednictwem sądów społeczeństwo może patrzeć władzy na ręce, a także zmusić ją do działania. Zwycięstwo oznaczałoby bowiem potwierdzenie, że sprawa klimatu jest kwestią naruszania praw jednostek. Tym samym do władz publicznych musiałaby dotrzeć świadomość tego, że konieczne jest podjęcie działań na rzecz zmniejszenia emisji, bo inaczej będą rozliczani ze swoich zaniechań także na ścieżce sądowej.

Czy kryzys praworządności w Polsce nie podważałby wartości tego rodzaju wyroku?

My działamy w oparciu o fundamentalne założenie, że w państwie demokratycznym jest prawo do sądu, rzetelnego procesu, a instytucje prawa działają zgodnie z ich przeznaczeniem. Oczywiście, zachwianie tych instytucji i brak sprawiedliwości proceduralnej zawsze podważają samą istotę postępowania, jednak my nadal działamy przy założeniu, że postępowania toczą się w sposób rzetelny.

*Maja Frontczak to senior associate w Kancelarii Gessel, a także liderka projektu Gessel for Climate. W jego ramach w 2021 roku kancelaria, razem z Fundacją Client Earth Prawnicy dla Ziemi, podjęła się prawnego wsparcia pięciu osób, które zdecydowały się pozwać Skarb Państwa za bezczynność w sprawie zmian klimatu.

Polecamy również:

Powiązane artykuły

1 Komentarz
Inline Feedbacks
Wyświetl wszystkie komentarze
Jerzy
11 miesięcy temu

1. Prawnicy zarabiają na na komplikacji prawa. Jak widać, Jak widać, karta praw „podstawowych”, to kopalnia łatwych pieniędzy dla „środowisk” prawniczych.
2. Pani prawniczka traktuje Państwo Polskie jako postaw sukna za które może szarpać każdy przywołujący postmarksistowskie interpretacje praw „podstawowych”.
3. Państwo polskie to jego obywatele którzy je tworzą i decydują przez przedstawicieli w wyborach a nie dojna krowa dla prawniczych żonglerów.