Facebook chciałby, żeby z nowej kryptowaluty korzystało na całym świecie 1,7 mld ludzi, którzy nie posiadają konta bankowego. Ale nie ma wielu sojuszników.

Zimą 2018 r. brytyjski tygodnik The Economist miał serię okładek, których tematem były koncerny technologiczne. Od tej pory nie można mieć złudzeń – nikt firm z tej branży nie lubi. 

A jeśli nawet lubi, to się nie przyznaje, bo przyjęło się, że w dobrym tonie jest ich nie lubić.

Olaf Scholz, niemiecki minister finansów, z pewnością ten konwenans rozumie. Opowiedział się przeciwko Librze, planowanej kryptowalucie amerykańskiego medium społecznościowego Facebooka. 

„Emisja waluty nie leży w zakresie kompetencji prywatnych przedsiębiorstw, a jest kluczowym elementem suwerenności państwa. Euro jest i pozostanie jedynym środkiem płatniczym w strefie euro” – zagrzmiał Scholz.

Tego typu waluta to bardzo dużo zagrożeń, przede wszystkim w zakresie prania pieniędzy. Facebook oczywiście nie ma satysfakcjonującego świat finansów pomysłu, jak miałby zapobiegać temu zjawisku. 

To nie pierwszy głos przeciwko Librze: wcześniej szef Rezerwy Federalnej (czyli banku centralnego USA) wyrażał wątpliwości co do planowanej waluty, później grupa G7 oraz Bank Anglii, a ostatnio do chóru krytyków dołączył Ludowy Bank Chin.

Co ciekawe, chiński bank centralny boi się, że Libra wprowadzi niestabilność do systemu monetarnego, a także że będzie zbyt zależna od amerykańskiego dolara.

Celem Facebooka jest, aby z nowej kryptowaluty korzystało na całym świecie 1,7 mld ludzi, którzy nie posiadają konta bankowego.

Podstawową różnicą między Librą a innymi kryptowalutami będzie to, że o wartości Libry nie będzie decydować bezpośrednio rynek.

Wartość waluty ma być powiązana z koszykiem światowych walut i aktywów rzeczowych rozsianych po całym świecie.

A jaka będzie różnica między Librą a – dajmy na to – złotówką? Najważniejsza to taka, że o wartości złotówki decyduje zaufanie nasze i rynków do gwarancji, że kraj o nazwie Polska i jej instytucje będą zawsze wymieniać ten obiektywnie bezwartościowy kawałek papieru na konkretne towary i usługi.

O wartości Libry zdecyduje zaufania do podobnych gwarancji od Facebooka i innych koncernów, które zainwestowały w powstanie Libry. To trochę spór typu „komu bardziej ufamy”: państwu, czy prywatnej korporacji?

Waluta to przede wszystkim zaufanie. Dziś ciężko nam sobie chyba wyobrazić, że ktokolwiek zaufa czerpiącym garściami z monopolu i z ogólnego w społeczeństwie braku zrozumienia dla nowych technologii koncernowi technologicznemu.

>>> Czytaj też: Dlaczego Mark Zuckerberg sam wzywa do regulacji mediów społecznościowych?